Paul Griggs, dyrektor generalny PwC w USA, powiedział pracownikom wprost: kto ignoruje sztuczną inteligencję, nie zagrzeje tu miejsca. To nie kolejna korporacyjna deklaracja o „cyfrowej transformacji” – to twarda zmiana modelu biznesowego jednej z największych firm doradczych na świecie.
Kluczowe fakty:
- PwC odchodzi od tradycyjnego modelu rozliczania za godziny pracy na rzecz zautomatyzowanych narzędzi AI oferowanych klientom bez pośrednictwa pracowników. Platforma PwC One ma udostępnić sześć takich usług, w tym narzędzie do wykrywania anomalii w danych ESG.
- Dyrektor generalny Paul Griggs zapowiedział, że starsi pracownicy nieotwarci na AI zostaną zastąpieni, a premie będą uzależnione od przychodów i marży na specjalistę. Liderzy będą oceniani według tempa przenoszenia usług na platformę AI.
- Firma zmienia strukturę rekrutacji, zatrudniając proporcjonalnie mniej księgowych i tradycyjnych konsultantów, a więcej inżynierów i specjalistów od danych. Oficjalnie PwC pozostaje "netto pozyskującym talenty", ale fundamentalnie zmienia profil pracowników.
PwC odchodzi od rozliczania godzin
Przez dekady firmy Wielkiej Czwórki – Deloitte, EY, KPMG i PwC – zarabiały na prosty sposób: im więcej godzin przepracowali konsultanci, tym wyższy rachunek dla klienta. Ten model teraz się sypie. Griggs zapowiedział, że część usług podatkowych i doradczych zostanie zamieniona w zautomatyzowane narzędzia oparte na AI, dostępne dla klientów bez pośrednictwa żadnego pracownika firmy – potencjalnie w modelu subskrypcyjnym.
Brzmi rewolucyjnie? Bo jest.
Nowa platforma PwC One ma zaoferować dostęp do sześciu takich usług, z kolejnymi w planach. Wśród nich znajdzie się m.in. narzędzie do wykrywania anomalii w danych ESG czy wsparcie przy due diligence w procesach fuzji i przejęć.
„Paranoicznie nastawieni na AI-first”
Griggs nie owijał w bawełnę. Starsi pracownicy, którzy – jak sam to ujął – nie są „paranoicznie nastawieni na AI-first”, mają liczyć się z tym, że zostaną zastąpieni przez kogoś bardziej otwartego na zmiany.
„I don’t think anyone gets a pass here. No one” / „Nie sądzę, by ktokolwiek miał tu taryfę ulgową. Nikt” – powiedział Griggs w rozmowie z „Financial Times”.
I dalej: osoby, które myślą, że mogą po prostu „wyłączyć się” z wdrożenia AI w swojej pracy, „nie zabawią tu długo”.
To nie jest miękki komunikat HR-owy. To ultimatum.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Rozumiem logikę tej decyzji – firmy doradcze od lat budowały przewagę na wiedzy eksperckiej i zdolności do jej skalowania. AI robi to samo, tylko szybciej i taniej. Griggs nie mówi niczego zaskakującego, mówi tylko głośno to, co wielu prezesów myśli, ale boi się powiedzieć. Z drugiej strony warto zadać pytanie: co z jakością tych usług? Detektor anomalii w danych ESG brzmi świetnie na slajdzie, ale kto ponosi odpowiedzialność, gdy AI coś przeoczy w audycie wartym miliony? Model rozliczania za efekt, a nie za godziny, brzmi fair – ale tylko wtedy, gdy „efekt” da się jednoznacznie zdefiniować. Tego w doradztwie często nie ma.
Premie zależne od adopcji AI
Zmiana dotyczy też systemu ocen. Wynagrodzenia i premie starszych pracowników mają być powiązane z miernikami takimi jak przychód i marża na jednego specjalistę. Liderzy będą natomiast oceniani pod kątem tempa, w jakim przenoszą kolejne usługi na platformę AI.
Konkurent PwC, firma Accenture, poszła jeszcze dalej: uzależniła perspektywy awansu pracowników od liczby logowań do narzędzi AI. Griggs podszedł do tego sceptycznie.
„Samo śledzenie użycia nie jest szczególnie pomocne” – powiedział, sugerując, że PwC postawi raczej na realne efekty biznesowe niż wskaźniki aktywności.
Mniej księgowych, więcej inżynierów
Rekrutacja w PwC wyraźnie zmienia kierunek. Griggs przyznał wprost:
„Am I hiring proportionally as many accountants and traditional consultants versus engineers as I was three years ago? No” / „Czy zatrudniam dziś proporcjonalnie tyle samo księgowych i tradycyjnych konsultantów co inżynierów, jak trzy lata temu? Nie.”
Firma zatrudnia za to więcej specjalistów od danych. Oficjalnie PwC twierdzi, że jest na tym etapie „netto pozyskującym talenty” – ale struktura tych talentów zmienia się fundamentalnie.
Co to oznacza w praktyce dla branży doradczej?
- Mniej miejsc pracy dla juniorów wykonujących rutynowe analizy
- Wzrost popytu na specjalistów AI, data science i inżynierów
- Presja na seniorów, by potrafili zarządzać narzędziami, a nie tylko ludźmi
- Nowe modele cenowe: subskrypcje i rozliczenia za efekt zamiast stawek godzinowych
AI ma poszerzyć rynek, nie tylko go zastąpić
Griggs nie przedstawia tej zmiany jako cięcia kosztów. Jego argument brzmi inaczej: automatyzacja obniży próg wejścia do eksperckiej wiedzy PwC, co pozwoli dotrzeć do klientów, którzy dotychczas nie mogli sobie pozwolić na pełną obsługę konsultingową. Większa dostępność, niższe koszty wejścia, szersza baza klientów.
Czy to realistyczny scenariusz? Firmy doradcze mają tu zarówno coś do zyskania, jak i do stracenia. Automatyzacja rutynowych usług może faktycznie otworzyć nowe segmenty rynku – ale jednocześnie eroduje fundament, na którym zbudowano ich marże przez ostatnie pół wieku.
Jedno jest pewne: PwC nie pyta już pracowników, czy chcą pracować z AI. Mówi im, że muszą.
