Kluczowe fakty:
- Brytyjski przedsiębiorca Dan Thomson kupił 3,4-kilometrową wyspę na Filipinach i ogłosił ją mikropaństwem zarządzanym przez sztuczną inteligencję o nazwie Sensay Island.
- Wyspą rządzi rada składająca się z 17 chatbotów wzorowanych na historycznych postaciach, w tym Winstona Churchilla, Nelsona Mandeli i Gandhiego. Każdy bot przeanalizował tysiące dokumentów, aby odtworzyć filozofię swojego pierwowzoru.
- Na wyspie mieszka obecnie tylko jedna osoba – opiekun Mike, podczas gdy reszta "populacji" istnieje wyłącznie w świecie wirtualnym.
Na tropikalnej wyspie archipelagu Palawan w Filipinach trwa właśnie jeden z najbardziej niezwykłych eksperymentów politycznych ostatnich lat. Brytyjski przedsiębiorca technologiczny Dan Thomson kupił w 2025 roku niewielką, 3,4-kilometrową wyspę i ogłosił ją mikropaństwem zarządzanym przez sztuczną inteligencję. Projekt nosi nazwę Sensay Island, a zainteresowanie nim przerosło wszelkie oczekiwania założyciela.
Chatboty zamiast polityków. Tak działa „rząd” wyspy Sensay
Thomson jest założycielem firmy Sensay, specjalizującej się w tworzeniu cyfrowych replik osobowości opartych na AI. Na wyspie powołał radę złożoną z 17 chatbotów, wzorowanych na historycznych postaciach. W „gabinecie” zasiadają cyfrowe wersje Winstona Churchilla, Nelsona Mandeli, Marka Aureliusza, Leonarda da Vinci, Gandhiego, Eleanor Roosevelt, Sun Tzu i Aleksandra Hamiltona. Każda z nich przeanalizowała tysiące historycznych dokumentów, by odtworzyć filozofię i styl podejmowania decyzji swojego pierwowzoru.
Proces „rządzenia” wygląda tak: e-obywatele mogą zgłaszać propozycje przez otwartą platformę, a rada AI deliberuje, analizuje argumenty i przegłosowuje decyzje. Następnie ludzie mają wcielać je w życie. Thomson przyznaje wprost, że właśnie ten ostatni element może być najtrudniejszy do zrealizowania w praktyce.
„You can put forward proposals, and then the council essentially deliberates on it” / „Możesz zgłaszać propozycje, a rada je omawia i deliberuje” – mówi Thomson.
Na wyspie mieszka aktualnie dokładnie jedna osoba. Miejscowy opiekun o imieniu Mike pilnuje terenu. Reszta „populacji” istnieje na razie wyłącznie w świecie wirtualnym.
Co tak naprawdę stoi za tym projektem?
Projekt ma, według Thomsona, pokazać, że AI może funkcjonować w zarządzaniu „wolna od politycznych podziałów i biurokratycznych opóźnień”. Twórca wyspy powołuje się nawet na badania opublikowane w British Journal of Political Science, według których zaufanie do parlamentów na świecie spadło średnio o 78,4 punktu procentowego od 1990 roku. Sensay Island ma być odpowiedzią na globalny kryzys legitymacji politycznej.
Firma Thomsona pozyskała niedawno 2,5 miliona funtów w rundzie pre-seed. W planach jest budowa 30 willi, infrastruktury opartej na energii odnawialnej oraz przekształcenie wyspy w atrakcję turystyczną dla osób chcących „doświadczyć przyszłości”.
Komentarz Piotra Wolniewicza, Redaktora Naczelnego AIPORT.pl:
Z jednej strony rozumiem apel tego projektu. Frustracja polityką jest powszechna i globalna, a pytanie „czy AI mogłaby rządzić lepiej niż ludzie?” pojawia się coraz częściej w poważnych dyskusjach. Z drugiej strony Sensay Island to nie jest jeszcze odpowiedź na to pytanie, to raczej startup oparty na intrygującym pomyśle marketingowym. Chatbot oparty na dokumentach historycznych nie jest Churchillem, tak samo jak deepfake aktora nie jest aktorem. Replikujemy styl, nie mądrość. Niepokoi mnie coś innego: projekt nie ma żadnego statusu prawnego, Palawan nie skomentował sprawy dla prasy, a Thomson nie przedstawił dziennikarzom dowodów na prawo do zabudowy. A jednak 12 tysięcy osób chce zostać e-obywatelami. To mówi więcej o stanie demokracji i zaufaniu do instytucji niż o potencjale samego projektu. Warto obserwować, ale z dystansem.
12 tysięcy chętnych na obywatelstwo. Kim są aplikanci?
Wśród aplikantów jest Piotr Pietruszewski-Gil, który wcześniej sam próbował założyć własne mikropaństwo. „W lipcu 2025 roku pracowałem nad moim mikronarodem i tworzyłem modele AI wzorowane na postaciach historycznych” – wspomina. Gdy natknął się na Sensay Island, powiedział znajomemu: „Ten facet stworzył coś znacznie bardziej zaawansowanego niż my”. Teraz pełni rolę project managera w projekcie Thomsona.
Program rezydencji ma ruszyć w 2027 roku, choć eksperymenty z e-rezydentami Thomson planuje rozpocząć już latem 2026.
Jak zostać e-obywatelem? Procedura jest prosta:
- wypełnienie formularza na stronie sensayisland.com
- podanie zawodu oraz motywacji do dołączenia do społeczności
- oczekiwanie na „wizy obserwatora”, które mają zostać otwarte w połowie 2026 roku
- docelowo możliwość udziału w głosowaniach nad polityką wyspy przez otwartą platformę
Poważny eksperyment czy turystyczny gadżet?
Krytycy projektu nie szczędzą sceptycyzmu. Wyspa nie ma żadnego prawnego uznania na arenie międzynarodowej i prawdopodobnie nigdy go nie uzyska. Rząd Palawan nie odpowiedział na zapytania mediów, a Thomson nie był w stanie przedstawić dowodem na posiadanie praw do zabudowy, zapewniając jedynie dziennikarzy, że umowa dzierżawy „istnieje”.
Faktyczny model biznesowy wydaje się oparty na turystyce nurkowej, na którą Palawan już teraz przyciąga rzesze odwiedzających. AI-Churchill przy barze plażowym i unikatowe zdjęcie z „paszportem” nowego państwa to niebanalny produkt premium.
Thomson sam przyznaje, że nie wszystkie scenariusze są różowe. Zapytany przez CNN o najgorszy możliwy obrót spraw, odpowiedział z rozbrajającą szczerością:
„Um, if it starts acquiring weapons and attacking neighbouring islands, that would be a bad situation” / „Ee, jeśli zacznie gromadzić broń i atakować sąsiednie wyspy, to byłby problem” – po czym dodał: „I think it’s extremely unlikely” / „Myślę, że jest to niezwykle mało prawdopodobne”.
Projekt Sensay Island pokazuje jednak coś istotnego poza samym sobą: rosnący apetyt na eksperymentowanie z nowymi formami zarządzania, rozczarowanie tradycyjną polityką i gotowość tysięcy ludzi do zaangażowania się w przedsięwzięcie, które na razie ma jednego mieszkańca i kilkanaście chatbotów. Czy to zapowiedź przyszłości, czy kosztowna ciekawostka? Tego nie wiadomo. Warto obserwować.
