Norweski premier Jonas Gahr Støre ogłosił w piątek, 19 czerwca, niemal całkowity zakaz używania generatywnej sztucznej inteligencji w szkołach podstawowych. Nowe przepisy wejdą w życie od końca sierpnia, gdy zaczyna się nowy rok szkolny.
Kluczowe fakty:
- Norweski premier Jonas Gahr Støre ogłosił zakaz używania generatywnej AI w szkołach podstawowych dla uczniów klas 1-7 (dzieci w wieku 6-13 lat), który wejdzie w życie od końca sierpnia 2025 roku.
- Gimnazjaliści (14-16 lat) będą mogli korzystać z narzędzi AI wyłącznie pod bezpośrednim nadzorem nauczyciela, natomiast licealiści (17-19 lat) mają uczyć się odpowiedzialnego korzystania z tych systemów.
- Decyzja jest następstwem wcześniejszych problemów edukacyjnych w Norwegii – wyniki PISA z 2022 roku w matematyce okazały się najgorsze w historii pomiarów dla tego kraju, a masowe wprowadzenie tabletów iPad dekadę wcześniej skutkowało pogorszeniem umiejętności czytania i zubożeniem słownictwa uczniów.
Decyzja obejmuje uczniów klas 1-7, czyli dzieci w wieku od 6 do 13 lat. Dla nich AI ma być w szkole zakazana. Trochę więcej swobody otrzymają gimnazjaliści (14-16 lat) – będą mogli korzystać z narzędzi AI, ale wyłącznie pod bezpośrednim nadzorem nauczyciela. Licealiści (17-19 lat) mają z kolei uczyć się odpowiedzialnego korzystania z tych systemów, bo wkrótce wejdą na rynek pracy.
Czytanie, pisanie, matematyka. Koniec, kropka
Støre nie zostawił wątpliwości co do swoich intencji. Na konferencji prasowej w Oslo powiedział dosłownie:
„Najważniejszą rzeczą w szkole jest to, żeby nasze dzieci umiały czytać, pisać i liczyć.” / „The most important thing in school is that our children learn to read, write and do mathematics.”
To zdanie brzmi banalnie. Ale w kontekście kraju, który dekadę temu jako jeden z pierwszych masowo zastąpił podręczniki tabletami iPad, brzmi jak wyznanie winy. Tamten eksperyment skończył się źle. Według norweskich danych, tysiące uczniów kończyło szkołę podstawową bez umiejętności płynnego czytania, a słownictwo dzieci wyraźnie się zubazyło. Norweskie wyniki PISA z 2022 roku w kategorii matematyki okazały się najgorsze w historii pomiarów dla tego kraju. Rząd wyciągnął z tego wnioski – w 2024 roku zakazał smartfonów w szkołach, oddał nauczycielom uprawnienia dyscyplinarne i zaczął przeznaczać środki na powrót do tradycyjnych książek w klasach.
Teraz kolej na AI. I są na to dane
Premier Støre sam powiedział wprost, że korzystanie z AI niesie ryzyko pomijania przez dzieci ważnych etapów w edukacji. Rząd nie chce czekać na kolejne złe wyniki testów, by reagować.
Przepisy o zakazie smartfonów z 2024 roku były nie tylko polityczną decyzją. Badaczka Sara Abrahamsson przeanalizowała ponad 400 norweskich gimnazjów i stwierdziła, że zakaz telefonów przełożył się na:
- spadek liczby przypadków znęcania się wśród dziewcząt o ok. 46 proc. i wśród chłopców o ok. 43 proc.
- niemal 60-procentowy spadek wizyt u szkolnych psychologów (efekt szczególnie wyraźny wśród dziewcząt)
- poprawę wyników w nauce, zwłaszcza u uczennic z rodzin o niższym statusie ekonomicznym
Teraz norweski rząd stosuje tę samą logikę do AI. Jeśli smartfony zakłócały warunki do nauki, generatywna sztuczna inteligencja może zakłócać sam proces uczenia się.
Psycholodzy edukacyjni mówią w tym kontekście o zjawisku zwanym „desirable difficulty” – „pożądaną trudnością”. To koncepcja z 1994 roku, opracowana przez Roberta Bjorka z UCLA. Chodzi o to, że zadania wymagające wysiłku prowadzą do trwalszego zapamiętania, nawet jeśli w danej chwili wydają się mniej efektywne. Kiedy dziecko używa ChatGPT do napisania wypracowania, omija ten wysiłek – i nie buduje umiejętności, którą miało zdobyć. Wynik może wyglądać na poprawny. Kompetencja nie powstaje.
Stykamy się z czymś głębszym niż debata o tym, czy AI „ułatwia oszukiwanie”. Norweski raport Brookings Institution ze stycznia 2026 roku, oparty na danych od ponad 500 uczniów, nauczycieli i rodziców z 50 krajów oraz przeglądzie ponad 400 badań, sformułował wniosek, że ryzyko, jakie generatywna AI stwarza dla fundamentalnego rozwoju poznawczego dzieci, obecnie przewyższa korzyści.
Ciekawe, że to właśnie Skandynawia – region, który przez lata był synonimem nowoczesnej, cyfrowej szkoły – pierwsze stawia takie granice. Norweskie doświadczenia z iPadami to przykład, który powinien być obowiązkową lekturą dla wszystkich polityków edukacyjnych w Europie. Nie dlatego, że technologia jest zła. Dlatego, że dzieci potrzebują opanować pewne fundamenty zanim ją dostaną. Pytanie, czy zakaz AI w szkołach podstawowych zadziała tak samo jak zakaz telefonów, jest otwarte. Ale Norwegia ma coś, czego brakuje wielu krajom: gotowość do eksperymentowania i odwrót, gdy eksperyment idzie źle.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Granica kończy się o 15:00
Norweska strategia ma jednak swoje granice. Generatywna AI działa na praktycznie każdym urządzeniu z dostępem do internetu. Zakaz szkolny kończy swoje działanie w momencie, gdy dziecko wychodzi za bramę.
Rząd wie o tym problemie. Planuje osobne przepisy, które do końca 2026 roku mają zakazać dzieciom poniżej 16 roku życia korzystania z mediów społecznościowych. Ustawy opartej na obowiązkowej weryfikacji wieku przez operatorów platform. Australia jako pierwsza na świecie wprowadziła podobny zakaz dla dzieci poniżej 16 lat w grudniu 2025 roku. Wielka Brytania i kilka krajów UE rozważa analogiczne kroki.
Żaden kraj nie znalazł jeszcze skutecznego sposobu na kontrolę dostępu do narzędzi AI poza instytucjami.
Co to oznacza dla polskiej szkoły?
W Polsce widać dokładnie odwrotny kierunek. Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło budowę 12 000 pracowni AI w szkołach w całym kraju, finansowanych z Krajowego Planu Odbudowy, na który przeznaczono ponad 5 mld zł. Od roku szkolnego 2026/2027 tematyka sztucznej inteligencji – w tym deepfejki, dezinformacja i etyczne korzystanie z technologii – staje się obowiązkowym elementem kształcenia. W priorytetach MEN na nowy rok szkolny znalazła się „higiena cyfrowa” i „odpowiedzialne korzystanie ze sztucznej inteligencji”, ale nie ma mowy o ograniczeniach wiekowych ani zakazach.
Eksperci Polskiej Akademii Nauk alarmowali już jesienią 2025 roku, że polscy nauczyciele nie mają wystarczających kompetencji, by mądrze prowadzić uczniów przez AI. Szkolenia ministerstwa są oceniane jako nieskuteczne. Potrzeba nowych definicji celów edukacyjnych – brzmiał wniosek „Białej księgi sztucznej inteligencji w polskiej szkole”.
To poważny problem. Bo Polska nie planuje zakazu. Polska planuje powszechny dostęp. I robi to bez upewnienia się, że ma odpowiednio przygotowanych nauczycieli, żeby ten dostęp oznaczał naukę, a nie przeniesienie wysiłku myślowego na algorytm.
Norwegia pyta: „czy dzieci powinny w ogóle mieć dostęp?” Polska pyta: „jak szybko możemy im dać dostęp?” To są dwa całkowicie różne pytania. I żadne z nich nie ma jeszcze dobrej, opartej na danych odpowiedzi.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym raportu agencji Reuters z 19.06.2026 (cytowanego przez The Next Web i inne media), artykułu The Next Web z 20.06.2026, Engadget, heise online, TechTimes, raportu Brookings Institution (styczeń 2026) oraz analizy badań Sary Abrahamsson dotyczącej zakazu smartfonów w norweskich szkołach. Cytaty premiera Jonasa Gahr Støre zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji na temat skutków norweskiego zakazu AI w szkołach.
