Tech Transparency Project ustalił, że Facebook i Instagram wyświetliły 332 płatne reklamy zawierające materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci, w większości wygenerowane przez sztuczną inteligencję, a systemy reklamowe Meta zatwierdziły je przed publikacją. Reklamy dotarły do ponad 29 tys. odbiorców w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Indiach i Australii, a część z nich powstała na podstawie zdjęć prawdziwych dzieci, w tym oficjalnej fotografii małoletniego członka europejskiej rodziny królewskiej.
- Tech Transparency Project wykrył 332 płatne reklamy z materiałami CSAM na Facebooku i Instagramie, które przeszły przez system weryfikacji Meta i dotarły do ponad 29 tys. odbiorców w UE, Wielkiej Brytanii, USA, Indiach i Australii między listopadem 2025 a sierpniem 2026 roku.
- Część reklam powstała na podstawie zdjęć prawdziwych dzieci – TTP zidentyfikował m.in. oficjalną fotografię małoletniego członka europejskiej rodziny królewskiej oraz zdjęcia z konta nastoletniej influencerki, które zostały przetworzone przez narzędzia AI w celu stworzenia treści seksualnych.
- Senator Mark Warner w liście do Marka Zuckerberga z 18 sierpnia 2026 roku wskazał, że ochrona wynikająca z sekcji 230 Communications Decency Act może nie obejmować Meta w tym przypadku, ponieważ firma występowała jako wydawca i podmiot zarabiający na reklamach, a sprawę badają również prokuratorzy generalni Michigan i Florydy.
Raport opublikował we wtorek 8 września 2026 roku Tech Transparency Project (TTP), pion badawczy waszyngtońskiej organizacji Campaign for Accountability. Tego samego dnia własne ustalenia oparte na tych badaniach opisał w serwisie WIRED Matt Burgess. To już trzecia w ciągu kilku miesięcy publikacja pokazująca ten sam mechanizm: reklamy z materiałami CSAM (Child Sexual Abuse Material, materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci) przechodzą przez system weryfikacji Meta, po czym firma pobiera za nie pieniądze.
Reklamy działały przez dziewięć miesięcy, a większość z nich pojawiła się w sierpniu
Reklamy znalezione przez TTP publikowano między listopadem 2025 a sierpniem 2026 roku. Zdecydowana większość, 274 z 332, ukazała się w samym sierpniu tego roku, co oznacza, że skala zjawiska rosła, a nie malała, mimo wcześniejszych publikacji na ten temat.
Badacze znaleźli materiały w Bibliotece Reklam Meta, czyli w publicznym narzędziu samej firmy, które kataloguje reklamy wyświetlane na jej platformach. Nie były to więc treści opublikowane przez użytkowników i wyłapane po fakcie. Były to komunikaty komercyjne, które przeszły przez procedurę weryfikacji reklamodawcy.
Najważniejsze ustalenia raportu TTP:
- 332 reklamy z materiałami CSAM na Facebooku i Instagramie w okresie od listopada 2025 do sierpnia 2026 roku
- łączny zasięg przekraczający 29 tys. odbiorców
- 274 reklamy opublikowane w sierpniu 2026 roku
- 84 reklamy wyświetlone w Indiach, z czego 78 już po tym, jak indyjski rząd nakazał Meta usunięcie takich treści
- ponad kilkanaście reklam, które pojawiły się na platformach już po tym, jak TTP poinformował Meta o swoich ustaleniach
- do 1 września Meta usunęła z Biblioteki Reklam mniej więcej połowę zakwestionowanych pozycji, resztę dopiero po przekazaniu jej pełnych wyników badania
WIRED, opisując te same badania, podaje nieco wyższą liczbę reklam wideo, ponad 350. Rozbieżność wynika prawdopodobnie z odmiennego zakresu analizy obu redakcji i sam raport TTP operuje liczbą 332.
Sprawcy sięgnęli po zdjęcia prawdziwych dzieci, w tym po oficjalną fotografię rodziny królewskiej
Najpoważniejsze ustalenie raportu nie dotyczy samej liczby reklam, tylko ich materiału źródłowego. TTP zidentyfikował konkretne zdjęcia prawdziwych dzieci, które zostały pobrane z sieci, a następnie przetworzone przez narzędzia AI tak, by przedstawiały treści seksualne.
Jedno z nich to oficjalna fotografia małoletniego członka europejskiej rodziny królewskiej, opublikowana wcześniej publicznie. WIRED potwierdził, że obraz źródłowy pochodził z oficjalnej witryny rodziny królewskiej. Badacze nie ujawniają, o kogo chodzi, żeby chronić ofiarę, i poinformowali o sprawie władze danego kraju. TTP wskazał też przypadek wykorzystania zdjęć z konta nastoletniej influencerki.
Ten wątek zmienia charakter całej sprawy. Materiał, w którym twarz konkretnego, możliwego do zidentyfikowania dziecka zostaje umieszczona w kontekście seksualnym, jest przestępstwem wobec tego dziecka, niezależnie od tego, że sama scena została wygenerowana. Katie Paul, dyrektorka TTP, w rozmowie z WIRED zwróciła uwagę na finansowy wymiar problemu.
„Meta zarabia na tym pieniądze” / „Meta is raking in money in the process”
Prawie wszystkie reklamy prowadziły do aplikacji generujących obrazy, głównie chińskich
Zdecydowana większość z 332 reklam kierowała użytkowników do aplikacji do generowania obrazów i wideo za pomocą AI. WIRED ustalił, że reklamy odsyłały łącznie do blisko 50 aplikacji dostępnych w sklepach Google Play i App Store, a około 300 z nich prowadziło do narzędzi powiązanych z deweloperami z Chin.
Część reklam została umieszczona przez partnerów reklamowych Meta w Chinach, w tym przez podmiot kontrolowany przez chińskie państwo. Facebook i Instagram nie działają w Chinach, ale tamtejsze firmy korzystają z nich jako kanału docierania do odbiorców na całym świecie, a Meta współpracuje z kilkoma chińskimi pośrednikami reklamowymi.
Apple poinformowało, że usunęło 17 z 20 aplikacji wskazanych w badaniu. Google zadeklarowało, że usunęło wszystkie aplikacje wymienione w raporcie.
To nie jest odosobniony sygnał. Według raportu Indicator Media na platformach Meta od lutego 2026 roku pojawiło się ponad 11 tys. reklam aplikacji „rozbierających”, a znaczna ich część pochodziła od podmiotów, które robiły to wielokrotnie.
Piszę o tej sprawie z pewnym zniecierpliwieniem, bo mechanizm jest znany od lat i za każdym razem kończy się tak samo. Meta usuwa reklamy dopiero wtedy, gdy dostaje listę od dziennikarzy albo od organizacji pozarządowej. Nie po własnym audycie, nie po zgłoszeniu użytkownika, tylko po telefonie z redakcji.
Chcę być uczciwy wobec skali: mówimy o 332 reklamach przy 3,6 mld dziennych użytkowników i wydatkach reklamowych poniżej 5 tys. dolarów. Statystycznie to nic. Tyle że przy CSAM statystyka nie jest właściwą miarą. Jedno przetworzone zdjęcie konkretnego dziecka to jedna realna ofiara, a firma, która deklaruje, że sprawdza każdą reklamę przed publikacją, właśnie tę reklamę sprawdziła i przepuściła.
Interesuje mnie jednak coś jeszcze. Reklamy nie przychodziły znikąd. Część trafiła na platformę przez oficjalnych partnerów reklamowych Meta w Chinach, czyli przez kanał, który firma sama autoryzowała i którym zarządza. To już nie jest problem moderacji treści, tylko problem doboru kontrahentów. I to jest pytanie, na które Meta nie odpowiedziała.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Meta: minimalny zasięg, mniej niż 200 wyświetleń na reklamę i wydatki poniżej 5 tys. dolarów
Meta nie kwestionuje samego faktu wyświetlenia reklam, ale podważa ich znaczenie. Rzecznik firmy Andy Stone powiedział agencji Bloomberg, że większość zgłoszonych reklam miała mniej niż 200 wyświetleń, a łączne wydatki reklamowe na nie wyniosły poniżej 5 tys. dolarów. Dodał, że część zgłoszonych pozycji została usunięta jeszcze wcześniej.
W oświadczeniu przekazanym BBC firma powtórzyła stanowisko, które prezentuje od lipca: nie toleruje aplikacji rozbierających ani żadnej formy wykorzystywania dzieci, prawdziwej czy wygenerowanej przez AI, a jej systemy są stale wzmacniane.
„Ci przestępcy nieustannie zmieniają taktykę, żeby uniknąć wykrycia” / „These criminals constantly shift tactics to evade detection”
W sierpniowej wypowiedzi dla WIRED Meta podała, że w ubiegłym roku usunęła ponad 36 mln materiałów związanych z seksualnym wykorzystywaniem dzieci i że pozywa twórców aplikacji rozbierających. Firma twierdzi też, że część zakwestionowanych reklam pochodzi sprzed wdrożenia nowszych narzędzi AI do blokowania naruszeń już na etapie przesyłania reklamy.
Te deklaracje warto zestawić z liczbami finansowymi. W drugim kwartale 2026 roku Meta wykazała 60,8 mld dolarów przychodu, a jej usługi miały w czerwcu średnio 3,6 mld dziennych użytkowników. Według danych, które firma podała w styczniu, blisko 98 proc. jej przychodu za rok obrotowy 2025, wynoszącego około 200 mld dolarów, pochodziło z reklam. Reklama nie jest więc marginesem działalności Meta, tylko jej całością, a weryfikacja reklam nie jest funkcją poboczną.
Senator Mark Warner i prokuratorzy generalni Michigan oraz Florydy sprawdzają sprawę
Senator Mark Warner, demokrata z Wirginii, wysłał do Marka Zuckerberga list datowany na 18 sierpnia 2026 roku, w którym zażądał wyjaśnień, jak reklamy przeszły przez system weryfikacji, ile Meta na nich zarobiła i czy zatrzymała te przychody. Warner pytał również o terminy wykrycia, usunięcia i zgłoszenia każdej z reklam do NCMEC, czyli amerykańskiego National Center for Missing & Exploited Children, ustawowego centrum zgłaszania materiałów o wykorzystywaniu dzieci.
Senator zwrócił uwagę na kwestię prawną, która może się okazać najbardziej niewygodna dla Meta. W jego ocenie ochrona wynikająca z sekcji 230 amerykańskiej ustawy Communications Decency Act, zwalniająca platformy z odpowiedzialności za treści osób trzecich, może nie mieć zastosowania, ponieważ w przypadku reklam Meta występuje jako wydawca i podmiot zarabiający na treści.
„oburzające jest to, że pańska firma najwyraźniej na tym zarabia” / „appalling that your company is seemingly profiting from it”
Według WIRED sprawę badają też prokuratorzy generalni stanów Michigan i Floryda. TTP zgłosił znalezione reklamy do NCMEC.
Wcześniejszy kontekst tworzy śledztwo BBC Eye z początku lipca 2026 roku, które wykazało, że Instagram wyświetlał w Indiach płatne reklamy prowadzące do kanałów na Telegramie, gdzie sprzedawano materiały CSAM. Indyjski rząd nakazał wtedy Meta natychmiastowe zablokowanie takich reklam. Z raportu TTP wynika, że 78 z 84 indyjskich reklam ukazało się już po tym nakazie.
Dyżurnet.pl widzi w Polsce ten sam mechanizm: AI przetwarza zdjęcia prawdziwych dzieci
Zjawisko opisane przez TTP ma bezpośredni odpowiednik w polskich danych. Z rocznego raportu zespołu Dyżurnet.pl, działającego w NASK i opublikowanego 26 maja 2026 roku, wynika, że liczba materiałów CSAM wygenerowanych lub przetworzonych przez sztuczną inteligencję wzrosła w 2025 roku o 300 proc. rok do roku. Analitycy zespołu przeanalizowali 250 takich przypadków wobec 88 w 2024 roku.
W 2025 roku do Dyżurnet.pl trafiło ponad 17 tys. zgłoszeń potencjalnie nielegalnych treści, z czego blisko 9,9 tys. dotyczyło potencjalnych materiałów CSAM. Radosław Nielek, dyrektor NASK, komentując raport, mówił, że „rośnie skala wykorzystania sztucznej inteligencji, by krzywdzić dzieci”.
Zespół zwraca uwagę na dokładnie ten sam wzorzec, który TTP opisał w reklamach na Facebooku i Instagramie: materiały powstają na podstawie zdjęć przedstawiających prawdziwe dzieci, często zupełnie neutralnych, umieszczonych publicznie w sieci przez rodziców albo przez same dzieci. Umieszczenie dziecka w kontekście seksualnym jest przestępstwem niezależnie od tego, że obraz został wygenerowany.
Martyna Różycka, kierowniczka Dyżurnet.pl, wskazała też, że 18 proc. spośród 2866 materiałów CSAM przeanalizowanych przez zespół w 2025 roku stanowiły treści wytworzone samodzielnie przez dzieci, przy czym „samodzielnie” nie oznacza „dobrowolnie”, ponieważ za takimi materiałami zwykle stoi sprawca, który namówił dziecko do ich wytworzenia.
W NASK trwają prace nad krajowym systemem przetwarzania i klasyfikacji treści CSAM, zakładającym utworzenie centralnej bazy takich materiałów. Zespół korzysta już z własnego systemu APAKT, który wspiera analityków w klasyfikacji zgłoszeń i ogranicza ich ekspozycję na drastyczne treści, przy czym ostateczną decyzję zawsze podejmuje człowiek.
Nielegalne treści przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci należy zgłaszać do Dyżurnet.pl.
Komisja Europejska ma już dwa wstępne ustalenia wobec Meta w sprawie ochrony małoletnich
Ustalenia TTP trafiają na grunt, na którym Bruksela prowadzi wobec Meta postępowanie od 16 maja 2024 roku, wszczęte na podstawie aktu o usługach cyfrowych (DSA). Komisja Europejska ogłosiła w tej sprawie już dwa zestawy wstępnych ustaleń.
Pierwszy, z końca kwietnia 2026 roku, dotyczy niewystarczającej ochrony dzieci poniżej 13. roku życia. Komisja ustaliła, że od 10 do 13 proc. dzieci w tym wieku ma konto na Facebooku lub Instagramie, i oceniła wewnętrzną analizę ryzyka przygotowaną przez Meta jako niekompletną i arbitralną. Drugi, z 10 lipca 2026 roku, dotyczy uzależniającej architektury obu serwisów, w tym nieskończonego przewijania, autoodtwarzania i powiadomień push.
Jeśli naruszenia zostaną potwierdzone, Komisja może nałożyć karę do 6 proc. globalnego rocznego obrotu firmy. Meta odrzuca wstępne wnioski Komisji i ma prawo do obrony w obu postępowaniach.
Reklamy z materiałami CSAM to osobna kategoria od dotychczasowych zarzutów, ale mieszczą się w tej samej ramie prawnej. DSA nakłada na bardzo duże platformy internetowe obowiązek identyfikowania i ograniczania ryzyk systemowych, w tym ryzyk dotyczących ochrony małoletnich, a reklamy przechodzące przez własny system weryfikacji platformy trudno uznać za ryzyko pozostające poza jej kontrolą. Nie wiadomo jeszcze, czy Komisja rozszerzy postępowanie o ten wątek.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym śledztwa WIRED autorstwa Matta Burgessa z dnia 08.09.2026, relacji agencji Bloomberg z raportu Tech Transparency Project opublikowanej 08.09.2026 oraz komunikatu biura senatora Marka Warnera dotyczącego listu do Marka Zuckerberga z 18.08.2026.
Polski kontekst opracowano na podstawie raportu rocznego Dyżurnet.pl za 2025 rok, opublikowanego przez NASK 26.05.2026.
Do weryfikacji ustaleń wykorzystano również doniesienia BBC, Engadget oraz komunikaty Komisji Europejskiej dotyczące wstępnych ustaleń w postępowaniu przeciwko Facebookowi i Instagramowi na podstawie aktu o usługach cyfrowych.
Cytaty Katie Paul (dyrektorka Tech Transparency Project), rzecznika Meta oraz senatora Marka Warnera zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Wypowiedzi Radosława Nielka i Martyny Różyckiej pochodzą z polskojęzycznych materiałów NASK.
Redakcja AIPORT.pl świadomie nie podaje nazw aplikacji, fraz wyszukiwania ani opisów technicznych umożliwiających dotarcie do opisywanych materiałów.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o postępowaniach wobec Meta w sprawie reklam zawierających materiały CSAM.
