Sprawa zaczęła się 4 czerwca, kiedy magazyn „Wired” opublikował wyniki dochodzenia w kodzie źródłowym aplikacji Meta AI. Dziennikarze znaleźli tam coś, czego Meta nigdy oficjalnie nie ogłosiła: gotowy, choć nieaktywny system rozpoznawania twarzy, przeznaczony dla okularów Ray-Ban i Oakley smart glasses.
Kluczowe fakty:
- W kodzie źródłowym aplikacji Meta AI dziennikarze magazynu "Wired" odkryli nieaktywną funkcję rozpoznawania twarzy o nazwie "NameTag", przeznaczoną dla okularów Ray-Ban i Oakley smart glasses, która umożliwia natychmiastową identyfikację osób widzianych przez szkła bez ich wiedzy i zgody.
- Kod funkcji NameTag znajdował się w aplikacji od co najmniej stycznia 2026 roku i trafił na ponad 50 milionów urządzeń bez żadnej informacji dla użytkowników, choć eksperci Electronic Frontier Foundation ocenili, że był bliski ukończenia.
- Według opisanego przez "New York Times" wewnętrznego memo Meta, firma rozważała publiczne udostępnienie NameTag w "dynamicznym środowisku politycznym", gdy organizacje społeczeństwa obywatelskiego będą zajęte innymi sprawami.
Funkcja nosi wewnętrzną nazwę „NameTag”. Działa na trzech modelach AI: jeden wykrywa twarz, drugi zapisuje ją lokalnie na telefonie jako unikalny biometryczny identyfikator, a trzeci porównuje te dane z bazą faceprints na bieżąco aktualizowaną przez serwery Meta. Efekt? Osoba nosząca okulary może być natychmiastowo powiadamiana o tym, kogo widzi przez szkła. Bez wiedzy i zgody drugiej strony.
50 milionów telefonów, zero powiadomień
Kod siedział w aplikacji od co najmniej stycznia 2026. Trafił na ponad 50 milionów urządzeń, bez żadnej informacji dla użytkowników. Żeby było jasne: funkcja nie była aktywna i nie przesyłała danych biometrycznych na serwery Meta. Ale zdaniem ekspertów z Electronic Frontier Foundation, którzy przejrzeli kod, była bliska ukończenia.
„The feature is not yet exposed to consumers but seems nearly ready to go. Despite the billions of reasons not to, Meta seems to have created the capacity to turn their customers into a distributed surveillance machine” / „Funkcja nie jest jeszcze dostępna dla konsumentów, ale wydaje się prawie gotowa. Pomimo miliardów powodów, dla których nie powinna istnieć, Meta zdaje się stworzyła infrastrukturę, która może zamienić swoich klientów w rozproszoną maszynę inwigilacji” — ocenił Cooper Quintin, technolog EFF Threat Lab.
To nie koniec historii. Już w lutym 2026 roku „New York Times” opisał wewnętrzne memo Meta, w którym firma rozważała, kiedy najlepiej wypuścić NameTag publicznie. Konkluzja dokumentu była niepokojąca: najlepiej zrobić to w „dynamicznym środowisku politycznym”, kiedy organizacje społeczeństwa obywatelskiego, które „normalnie by nas zaatakowały”, będą zajęte czymś innym.
Trudno o bardziej jawne przyznanie się do tego, że firma sama wie, iż robi coś kontrowersyjnego.
„Clickbait” i kasuowanie kodu w nocy
Reakcja Meta na reportaż „Wired” była… niecodzienna. Zamiast wyjaśnień, firma wybrała atak. Andy Stone, wiceprezydent ds. komunikacji, napisał na X:
It's not until ¶4 that Wired says this feature is "not enabled."
And then takes until ¶16 for Wired to reflect that Meta has no existing plans and this is exploratory.
And not until ¶10 does Wired quotes its own expert saying the feature is not “exposed to consumers.” https://t.co/sQvAlYjHnE— Andy Stone (@andymstone) June 4, 2026
„It’s not until [paragraph] four that Wired says this feature is 'not enabled’ (…) This is more than shoddy reporting, it’s intellectually dishonest. Pure advocacy-driven click bait” / „Dopiero w czwartym akapicie 'Wired’ zaznacza, że funkcja 'nie jest włączona’ (…) To coś więcej niż niedbałe dziennikarstwo, to intelektualna nieuczciwość. Czysty clickbait napędzany przez aktywistów.”
Andrew „Boz” Bosworth, wieloletni CTO Meta, dorzucił na X: „Incredibly misleading from Wired, sadly we are coming to expect that from them more and more. Absolutely dishonest” / „Niesamowicie mylące ze strony 'Wired’, niestety coraz bardziej to od nich oczekujemy. Absolutnie nieuczciwe.”
Tyle że sama Meta nie czekała i nie polemizowała wyłącznie słowami. W ciągu 24 godzin od publikacji dochodzenia kod NameTag został po cichu usunięty z aplikacji. Zaktualizowana wersja nie zawiera już głównych komponentów systemu rozpoznawania twarzy ani powiadomień o rozpoznanych osobach. Niektóre ślady debugowania zostały, ale to szczegół.
Pytanie samo się nasuwa: jeśli to tylko „wczesna eksploracja” i „nic ważnego”, to dlaczego tak szybkie sprzątanie?
Obserwuję, jak Meta porusza się w obszarze prywatności od lat, i widzę tu powtarzający się schemat: wpierw ciche testowanie granic, potem gwałtowne zaprzeczenia, a na końcu usuwanie kontrowersji dopiero kiedy staje się ona zbyt głośna. NameTag to nie jest przypadkowy fragment kodu zostawiony przez programistę, który zapomniał go wyczyścić. To gotowy, działający (choć nieaktywny) system biometryczny w aplikacji zainstalowanej na 50 milionach urządzeń. Można to nazwać „eksploracją”, ale trzeba też zadać sobie pytanie: gdyby „Wired” tego nie znalazł, co by się stało dalej? Jednocześnie nie ignoruję argumentu, że samo istnienie kodu to nie jest wdrożenie. Różnica między „testujemy pomysł” a „instalujemy system inwigilacji” jest realna. Ale ta różnica znika w momencie, kiedy firma sama w dokumentach pisze, że najlepiej to zrobić wtedy, gdy nikt nie patrzy.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Historia, która nie zaczęła się w czerwcu
Meta ma długą i kosztowną historię z rozpoznawaniem twarzy. W 2010 roku uruchomiła na Facebooku masowy system automatycznego tagowania zdjęć. To zaowocowało pozwami, dochodzeniami regulatorów i w końcu ugodami na ponad 2 miliardy dolarów. W 2021 roku firma ogłosiła zamknięcie całego systemu i usunięcie ponad miliarda przechowywanych faceprints.
Potem jednak wróciła do tematu. Meta zapłaciła 650 milionów dolarów za naruszenie Illinois Biometric Information Privacy Act i 1,4 miliarda dolarów Teksasowi w 2024 roku za tę samą technologię tagowania. Łącznie, jak wylicza ACLU, firma uiściła ponad 7 miliardów dolarów w ugodach i karach związanych z prywatnością.
A mimo to wróciła po raz trzeci.
75 organizacji i „czerwona linia”
W kwietniu 2026 roku 75 organizacji podpisało list do Marka Zuckerberga zorganizowany przez ACLU, określając NameTag jako „czerwoną linię, której społeczeństwo nie powinno przekraczać”. Wśród sygnatariuszy: Fight for the Future, Electronic Frontier Foundation, dziesiątki organizacji praw obywatelskich.
Osobny pozew zbiorowy (Bartone i Canu v. Meta) zarzuca firmie, że reklamowała swoje Ray-Bany jako „zaprojektowane z myślą o prywatności”, jednocześnie potajemnie przesyłając surowe nagrania wideo użytkowników do zewnętrznych recenzentów za granicą.
Problem z okularami smart glasses jest taki, że to nie jest telefon. Telefon świadomie wyciągasz i celujesz. Okulary nosisz cały dzień. Rozmawiasz w kafejce, idziesz metrem, siadasz na ławce w parku. Kamera jest zawsze skierowana na innych. Jak zauważają badacze:
- Ludzie w przestrzeni publicznej nie mają praktycznej możliwości wyrażenia zgody na identyfikację biometryczną
- Technologia może rozpoznać tysiące twarzy dziennie bez wiedzy ich właścicieli
- Okulary są nie do odróżnienia od zwykłych oprawek optycznych
Meta twierdzi, że nie buduje centralnej bazy twarzy. Technicznie to może być prawda. Ale baza na milionach telefonów użytkowników, synchronizowana z serwerami Meta, to semantyczna różnica, nie merytoryczna.
Kod jest usunięty. Na razie.
