Wygenerowany przez AI obrazek przedstawiający Donalda Trumpa leżącego w płytkim grobie z napisem „If Only” wystarczył, by przez kilkadziesiąt godzin zdominować polityczny Twitter, Bluesky i nagłówki amerykańskich mediów. Autorem posta był Mark Hamill – Luke Skywalker z sagi Star Wars, a zarazem jeden z najbardziej rozpoznawalnych krytyków obecnego prezydenta USA.
Kluczowe fakty:
- Mark Hamill opublikował wygenerowany przez AI obrazek przedstawiający Donalda Trumpa w grobie z datą śmierci 2024, który następnie usunął i za który przeprosił. Biały Dom odpowiedział oskarżeniem o inspirowanie zamachów na prezydenta.
- W ostatnich latach w USA nastąpił wyraźny wzrost przemocy politycznej po obu stronach, włączając zamachy na polityków i ich rodziny. Sam Trump był oskarżany o podżeganie do agresji w co najmniej 40 przypadkach udokumentowanych przez The Atlantic.
- Modele generatywne AI umożliwiają obecnie każdemu tworzenie kontrowersyjnych treści w ciągu sekund, co wcześniej wymagało zaawansowanych umiejętności graficznych. Ta dostępność tworzy nowe wyzwania dla platform społecznościowych i debaty politycznej.
Obrazek, przeprosiny i riposta Białego Domu
Post pojawił się na koncie Hamilla w serwisie Bluesky. Na grafice widniał nagrobek z inskrypcją „Donald J. Trump, 1946–2024” – czyli data śmierci, która jeszcze nie nastąpiła. Aktor szybko usunął publikację i zastąpił ją wyjaśnieniem:
„Accurate Edit for Clarity: He should live long enough to… be held accountable for his… crimes. Actually, I was wishing him the opposite of dead, but apologize if you found the image inappropriate. 💙-mh”
Biały Dom nie odpuścił. Konto Rapid Response 47 na X opublikowało odpowiedź: „Mark Hamill is one sick individual. These Radical Left lunatics just can’t help themselves. This kind of rhetoric is exactly what has inspired three assassination attempts in two years against our President.”
Sprawa błyskawicznie wymknęła się poza ramy zwykłej celebryckiej sprzeczki.
Kontekst, którego nie można pominąć
Patrząc na tę historię z boku, widzę kilka warstw jednocześnie. Po pierwsze – AI jako narzędzie w rękach kogoś, kto chce wyrazić polityczny sprzeciw, to temat, który będzie narastał. Generowanie obrazków „życzeniowych” dotyczących śmierci głowy państwa przekracza granicę, niezależnie od tego, kogo to dotyczy i jakie są polityczne sympatie autora. Po drugie – odpowiedź Białego Domu jest kalkulowana i natychmiastowa, bo działa politycznie. Ale warto zadać pytanie: czy łączenie posta aktora z „inspirowaniem zamachów” to uczciwy argument, czy raczej eskalacja? I co ważne – jak w tym wszystkim oceniamy odpowiedzialność platform, które pozwalają na dystrybucję tego typu treści, zanim zostaną usunięte?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Przemoc polityczna w tle
To nie jest historia w próżni. Stany Zjednoczone przeżywają wyraźny wzrost przemocy politycznej po obu stronach sceny. W ciągu ostatnich kilku lat doszło do:
- zamachu na Nancy Pelosi – napastnik zaatakował jej męża młotkiem w 2022 roku,
- zabójstwa konserwatywnego aktywisty Charliego Kirka podczas wystąpienia na kampusie w Utah,
- śmierci demokratycznej legislatorki Melissy Hortman i jej męża w Minnesocie,
- strzelaniny podczas kolacji White House Correspondents’ Association w Waszyngtonie w kwietniu tego roku, kiedy zamachowiec podobno próbował dotrzeć do Trumpa.
Sam Trump wielokrotnie był oskarżany o podżeganie do agresji – The Atlantic w 2024 roku udokumentowało co najmniej 40 przypadków, w których prezydent nawoływał do przemocy lub ją chwalił, włącznie z wypowiedziami na temat Liz Cheney.
Hamill nie zwalnia tempa
Równolegle aktor pojawił się w krótkim materiale wideo na YouTube promującym nowe Obama Presidential Center w Chicago. W filmiku nawiązującym stylistyką do czołówki Star Wars Barack Obama i Hamill rozmawiali o tym, jak kampus ma stać się „siłą zmian”. Napis na początku: „Hope has a new home” – wystarczył, by znów rozgrzać część internetu.
AI jako nowe narzędzie polityczne
Ta historia to coś więcej niż kłótnia celebryty z administracją. Pokazuje, jak modele generatywne stały się dostępnym narzędziem do tworzenia treści, które jeszcze kilka lat temu wymagałyby znajomości Photoshopa. Każdy może teraz wygenerować obrazek z dowolną treścią w ciągu sekund.
I to jest sedno problemu – nie to, czy Mark Hamill przeprosił wystarczająco szczerze.
