Jamie Dimon, prezes JPMorgan Chase, opublikował w poniedziałek coroczny list do akcjonariuszy. To 48-stronicowy dokument, który Wall Street czyta jak barometr stanu globalnej gospodarki – i tym razem nie brakuje w nim niepokojących sygnałów.
Dimon, który w ubiegłym miesiącu skończył 70 lat i jest najdłużej urzędującym prezesem spośród wielkich amerykańskich banków, nie owija w bawełnę. Wymienia zagrożenia jedno po drugim: konflikt zbrojny w Iranie i na Ukrainie, rosnące ryzyko w rynkach prywatnego kredytu, regulacje bankowe, które uważa za absurdalne, i – coraz głośniej – sztuczną inteligencję jako potencjalnego niszczyciela miejsc pracy.
Geopolityka na pierwszym miejscu
Dimon nie ma wątpliwości, co dziś stanowi największe ryzyko systemowe. Wskazuje wprost na trwający konflikt w Iranie i jego potencjalne skutki dla cen ropy i surowców. Jego zdaniem rynki finansowe mogą być jeszcze zbyt spokojne wobec tego, co może nadejść.
„The skunk at the party — and it could happen in 2026 — would be inflation slowly going up, as opposed to slowly going down” / „Psikus na imprezie – i może się to zdarzyć w 2026 roku – byłaby inflacja powoli rosnąca zamiast powoli opadająca” – napisał Dimon w liście.
Połączenie gwałtownie rosnących cen ropy z inflacją przypomina mu mechanizmy, które doprowadziły do głębokich recesji w latach 1974 i 1982. Do tego dochodzą trwające negocjacje handlowe, które, jak podkreśla, „zaostrzają napiętą sytuację geopolityczną”. Historycznie wysokie wyceny aktywów tworzą zaś dodatkowe ryzyko – jeśli cokolwiek pójdzie nie tak.
Prywatny kredyt pod lupą
Dimon zwraca też uwagę na rosnące ryzyko w segmencie private credit. Ocenia, że straty w tym obszarze będą wyższe niż oczekiwano ze względu na rozluźniające się standardy kredytowe – i przyznaje, że realne straty są już „nieco wyższe, niż powinny być w obecnym środowisku”.
Jednocześnie zgadza się z przewodniczącym Fed Jerome’em Powellem, że rynek private credit o wartości 1,8 biliona dolarów nie stanowi systemowego zagrożenia. Ale tu pojawia się nowy wątek: administracja Trumpa otwiera drzwi do włączenia prywatnych funduszy kredytowych do planów emerytalnych 401(k), co potencjalnie wystawia zwykłych Amerykanów na ryzyko, które dotychczas dotykało wyłącznie inwestorów instytucjonalnych.
Dimon komentuje to krótko: „anything that gets sold to retail investors as opposed to institutional investors requires greater transparency, higher standards and fewer potential conflicts” / „wszystko, co jest sprzedawane inwestorom detalicznym zamiast instytucjonalnym, wymaga większej przejrzystości, wyższych standardów i mniejszej liczby potencjalnych konfliktów interesów”.
Komentarz redakcji
List Dimona to jeden z tych dokumentów, które warto czytać uważnie – nawet jeśli nie jesteśmy inwestorami JPMorgan. To rzadki przypadek, gdy ktoś z pierwszej linii globalnych finansów mówi głośno to, o czym inni mówią szeptem. AI jako zagrożenie dla rynku pracy? Tak, to realne. Ale warto pamiętać, że podobne obawy towarzyszyły każdej poprzedniej rewolucji technologicznej – od mechanizacji rolnictwa po informatyzację biur. Za każdym razem gospodarka ostatecznie tworzyła więcej miejsc pracy, niż likwidowała. Pytanie brzmi: ile czasu zajmie ta adaptacja i kto poniesie jej koszty? Dimon słusznie apeluje do rządów i firm o wsparcie dla pracowników w procesie przekwalifikowania. Ale sam fakt, że szef największego banku świata musi to mówić wprost, pokazuje, że rynek sam z siebie tego nie zrobi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
AI: rewolucja z ludzkim kosztem
Dimon nie demonizuje sztucznej inteligencji, ale też nie serwuje laurek. Ocenia, że w długim terminie AI przyniesie dramatyczne korzyści – skrócenie tygodnia pracy w krajach uprzemysłowionych, wydłużenie życia, wzrost produktywności. W średnim terminie jednak „zdecydowanie wyeliminuje część miejsc pracy, jednocześnie wzmacniając inne”.
Jego zdaniem realne ryzyko tkwi w tempie. Jeśli AI będzie adoptowana szybciej, niż rynek pracy jest w stanie się dostosować, może to doprowadzić do gwałtownego wzrostu bezrobocia. Dlatego apeluje zarówno do firm, jak i do rządu o aktywne działania na rzecz:
- przekwalifikowania pracowników
- wsparcia dochodowego dla tych, którzy stracą zatrudnienie
- programów wcześniejszych emerytur i relokacji
- inwestycji w reskilling na poziomie krajowym
Dimon przyznaje też, że AI wywoła nieprzewidywalne „efekty drugiego i trzeciego rzędu” – analogicznie do tego, jak rolnictwo umożliwiło powstanie miast, samochód stworzył przedmieścia, a internet dał nam media społecznościowe. „We should be monitoring for this kind of transformation, too” / „Powinniśmy monitorować również tego rodzaju transformację” – napisał.
Regulacje bankowe: „nonsensowne” i „nieamerykańskie”
Osobny rozdział listu poświęcony jest regulacjom. Dimon ocenia reakcję JPMorgan na nowe propozycje dotyczące Basel 3 Endgame i wskaźnika GSIB (Global Systemically Important Bank) jako „mieszaną”. Choć nowe propozycje obniżają wymogi kapitałowe w porównaniu z wersją z 2023 roku, to – zdaniem Dimona – wciąż zawierają elementy, które są „frankly nonsensical” / „szczerze mówiąc, nonsensowne”.
Przy proponowanym łącznym wskaźniku GSIB na poziomie około 5%, JPMorgan musiałby utrzymywać nawet o 50% więcej kapitału na te same pożyczki dla konsumentów i firm niż porównywalny bank niebędący GSIB-em. „Frankly, it’s not right, and it’s un-American” / „Szczerze, to jest niesłuszne i nieamerykańskie” – napisał wprost.
Optymizm w tle
Przy całym katalogu ryzyk Dimon odnotowuje też sprzyjające wiatry w żaglach: fiskalną stymulację w ramach One Big Beautiful Bill, deregulacyjną agendę administracji Trumpa oraz ogromne wydatki kapitałowe Big Techu napędzane przez AI. Konsumenci i firmy pozostają zdrowi finansowo. Gospodarka USA jest dziś mniej krucha niż w przeszłości.
Ale – jak zaznacza Dimon – to nie znaczy, że nie ma punktu krytycznego. Może po prostu oznaczać, że potrzeba więcej słomek, żeby złamać grzbiet wielbłąda.
