Coroczna ankieta GDC (Game Developers Conference) przyniosła w tym roku wyniki, które musiały zaboleć niejednego venture capitalistę. Zaledwie 7 procent ankietowanych pracowników branży gier wideo uznało generatywną AI za coś pozytywnego dla sektora – i to pomimo miliardów dolarów pompowanych w tę technologię przez największych inwestorów.
Badanie przeprowadzono przed tegoroczną edycją konferencji, która odbywa się w San Francisco. Ponad 2300 specjalistów z branży odpowiedziało na pytania dotyczące kondycji rynku, nowych technologii i przyszłości gamedevu. Wyniki są druzgocące dla entuzjastów AI: aż 52 procent respondentów uważa, że generatywna AI ma negatywny wpływ na branżę. Rok temu ten odsetek wynosił 30 procent. Trend jest jednoznaczny.
Inwestor „zszokowny i smutny”
Moritz Baier-Lentz z Lightspeed Venture Partners – firmy posiadającej udziały między innymi w Anthropic – nie krył rozczarowania podczas panelu na GDC. Jak podał PC Gamer, inwestor stwierdził wprost, że jest „shocked and sad” z powodu negatywnego nastawienia środowiska do AI. Baier-Lentz przekonuje, że branża gier historycznie chętnie przyjmowała „marvelous new technology” i liczy, że sceptycy w końcu zmienią zdanie.
Problem w tym, że Baier-Lentz sam wskazał palcem na źródło tej niechęci: zwolnienia. Przyznał, że redukcje etatów są naturalną konsekwencją post-pandemicznego przegrzania branży, ale trudno udawać, że korporacje nie zacierają rąk na myśl o automatyzacji pracy. Twórcy gier tę dwuznaczność doskonale czują.
Komentarz: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Rozumiem frustrację Baier-Lentza – z perspektywy inwestora liczby nie kłamią, a technologia rzeczywiście robi postępy. Ale „shocked and sad” brzmi jak człowiek, który zainwestował w fabrykę i dziwi się, że robotnicy jej nie lubią. Branża gier to jedno z niewielu miejsc, gdzie twórcy mają bezpośredni kontakt ze swoją publicznością i widzą jej reakcje na żywo. Jeśli 52 procent deweloperów mówi „nie” – to nie jest problem marketingu ani edukacji. To sygnał, że coś w samym podejściu branży AI do przemysłu kreatywnego jest fundamentalnie nie tak. Z drugiej strony: czy możemy sobie pozwolić na całkowite odrzucenie narzędzi, które – przy właściwym wdrożeniu – mogłyby odciążyć mniejsze studia i dać im szansę konkurowania z gigantami? To pytanie, na które środowisko będzie musiało odpowiedzieć, zanim AI odpowie za nie samo.
Nie tylko zwolnienia
Redukcje etatów to tylko jeden z powodów rosnącej niechęci. Twórcy i gracze wskazują na szereg problemów:
- Środowisko – centra danych pochłaniają gigantyczne ilości energii i wody
- Ceny sprzętu – zapotrzebowanie na RAM i GPU ze strony infrastruktury AI winduje ceny komponentów, co uderza bezpośrednio w graczy PC
- Jakość treści – tzw. „AI slop”, czyli masowo generowane, pozbawione duszy materiały, zalewają rynek
- Prawa twórców – modele trenowane na cudzych pracach bez zgody i wynagrodzenia artystów
Efekt jest taki, że gaming PC staje się powoli luksusem dostępnym dla nielicznych – i to w momencie, kiedy producenci AI triumfalnie ogłaszają kolejne przełomy.
Xbox gra ostrożnie
Ciekawy kontrapunkt na GDC 2026 stanowiło wystąpienie Microsoftu. Xbox, mimo że jego spółka-matka zainwestowała dziesiątki miliardów dolarów w infrastrukturę AI, zachował podczas konferencji wyjątkową powściągliwość. Temat sztucznej inteligencji pojawił się dopiero pod koniec ich prezentacji – jako ogłoszenie, że Copilot trafi na konsole Xbox w tym roku.
Zamiast tego Microsoft skupił się na Project Helix, czyli zapowiedzi nowej konsoli, oraz na Gaming Copilot – asystentcie opartym na modelu językowym, który ma pomagać graczom w trudnych momentach rozgrywki. Firma wyraźnie stara się oddzielić „AI, która pomaga grać” od „AI, która zastępuje twórców”. Czy ta strategia komunikacyjna zadziała? Asha Sharma, nowa szefowa Xboksa, obiecała publicznie, że nie dopuści do zalewu platformy „soulless AI slop”. Słowa brzmią dobrze. Teraz czas na czyny.
Konferencja GDC 2026 pokazała jedno z wyrazistością rzadko spotykaną w branżowych debatach: przepaść między tym, czego chcą inwestorzy, a tym, czego chcą twórcy i gracze, jest dziś głębsza niż kiedykolwiek.
