Departament Obrony Stanów Zjednoczonych ogłosił w piątek kontrakt z Anduril Industries, jednym z najgłośniejszych startupów obronnych ostatnich lat. Umowa może być warta nawet 20 miliardów dolarów i obejmuje okres do 10 lat.
To nie jest zwykłe zamówienie rządowe. Kontrakt z Armią USA startuje od pięcioletniej fazy bazowej, z opcją przedłużenia o kolejne pięć lat. Co ważne, obejmuje sprzęt, oprogramowanie, infrastrukturę i usługi Anduril pod jednym dachem. Armia opisuje tę umowę jako konsolidację tego, co wcześniej funkcjonowało jako ponad 120 oddzielnych zamówień.
„The modern battlefield is increasingly defined by software” – powiedział Gabe Chiulli, dyrektor ds. technologii w biurze CIO Departamentu Obrony. „To maintain our advantage, we must be able to acquire and deploy software capabilities with speed and efficiency.”
Anduril: startup, który chce przepisać reguły wojska
Anduril to firma współzałożona przez Palmera Luckeya, wcześniej znana głównie ze sprzedaży startupowego projektu Oculus firmie Facebook. Luckey stracił stanowisko w Meta po tym, gdy wyszło na jaw, że finansował protrumpowską grupę polityczną. Twierdzi jednak konsekwentnie, że media wypaczały jego poglądy.
Dziś Anduril to zupełnie inna historia. Firma celuje w autonomiczne myśliwce, drony, okręty podwodne i systemy obronne nowej generacji. Według niedawnego materiału „The New York Times”, Anduril i Luckey są w pełni przyjęci przez drugą administrację Trumpa. W ubiegłym roku firma wygenerowała około 2 miliardów dolarów przychodu. Toczy się też podobno rozmowa o nowej rundzie finansowania, która wyceniłaby spółkę na 60 miliardów dolarów.
Komentarz: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kontrakt wart do 20 miliardów dolarów robi wrażenie, ale warto chłodnym okiem spojrzeć na to, co się naprawdę dzieje. Z jednej strony, konsolidacja ponad 120 oddzielnych zamówień w jedną umowę brzmi jak racjonalizacja i usprawnienie procesu. Armia upraszcza biurokrację, startup dostaje stabilność, a podatnik przynajmniej teoretycznie zyska lepszy nadzór. Z drugiej strony – to bardzo duże zaufanie pokładane w jednej, stosunkowo młodej firmie, która nie ma za sobą dekad udowadniania wartości w realnych konfliktach. Czy „speed and efficiency” w zakupach uzbrojenia to zawsze dobra rzecz? To pytanie, na które chciałbym usłyszeć odpowiedź od kogoś spoza kręgu zainteresowanych.
Technologiczne firmy a Pentagon: gorący sezon
Kontrakt z Anduril to tylko jeden z wątków toczącej się właśnie debaty o roli prywatnych firm technologicznych w amerykańskiej machinie wojskowej. Wokół Pentagonu robi się tłoczno i kontrowersyjnie.
Kilka kluczowych wątków z ostatnich tygodni:
- Anthropic pozwał Departament Obrony w związku z oznaczeniem firmy jako zagrożenia dla łańcucha dostaw, do czego doszło po nieudanych negocjacjach kontraktowych
- OpenAI podpisał własną umowę z Pentagonem, co wywołało bojkot ze strony części użytkowników
- Szefowa robotyki OpenAI, Caitlin Kalinowski, odeszła ze stanowiska właśnie w odpowiedzi na ten deal
Anduril tymczasem wchodzi w to środowisko z zupełnie innym nastawieniem niż Anthropic czy OpenAI. Firma od początku budowała swoje DNA wokół zastosowań obronnych i nie ukrywała ambicji zostania kontraktorem nowej generacji.
Co to oznacza dla rynku?
20 miliardów dolarów to kwota, która zmienia reguły gry. Tradycyjne koncerny zbrojeniowe, które przez dekady dominowały w przetargach Pentagonu, obserwują dziś, jak Silicon Valley zaczyna podbierać im kontrakty. Anduril nie jest już małym eksperymentem. To coraz poważniejszy gracz.
Pytanie, które pozostaje otwarte: jak dalece autonomiczne systemy zbrojne, rozwijane w tempie charakterystycznym dla startupów, można bezpiecznie wdrażać w realnych operacjach? I kto ponosi odpowiedzialność, gdy coś pójdzie nie tak?
