Kongres USA płaci głównie za jedno narzędzie AI i nie jest to nawet blisko. Z analizy rejestrów wydatków Izby Reprezentantów, którą 3 sierpnia opublikowała stacja CNBC, wynika, że ChatGPT zgarnął blisko dziewięć na dziesięć dolarów wydanych przez biura poselskie na dające się zidentyfikować narzędzia sztucznej inteligencji.
Kluczowe fakty:
- W okresie od 1 kwietnia 2025 do 31 marca 2026 biura poselskie Izby Reprezentantów wydały co najmniej 113 740 dolarów na narzędzia AI, z czego 100 580 dolarów (ok. 88%) trafiło do OpenAI za ChatGPT w 798 transakcjach.
- Claude od Anthropic zajął drugie miejsce z wynikiem 13 160 dolarów przy 37 transakcjach, co oznacza ponad ośmiokrotną przewagę ChatGPT nad najbliższym konkurentem.
- Pracownicy kongresowi wykorzystują narzędzia AI głównie do streszczania projektów ustaw, pisania notatek i materiałów na posiedzenia komisji, redagowania odpowiedzi dla wyborców oraz przygotowywania wpisów w mediach społecznościowych.
Liczby są konkretne. W okresie od 1 kwietnia 2025 do 31 marca 2026 dziennikarze naliczyli co najmniej 113 740 dolarów płatności na rzecz wskazanych z nazwy dostawców AI. Z tego 100 580 dolarów przypadło na ChatGPT, rozłożone na 798 osobnych transakcji. To około 88 procent kwoty i 96 procent wszystkich zaksięgowanych operacji. Claude od Anthropic zajął drugie miejsce z wynikiem 13 160 dolarów przy 37 transakcjach.
Osiem razy więcej niż najbliższy rywal
Skala przewagi jest większa niż w jakimkolwiek komercyjnym segmencie rynku modeli językowych. Na rynku korporacyjnym Anthropic i OpenAI biją się o klientów mniej więcej jak równy z równym, a Google z Gemini regularnie odbiera obu udziały. W amerykańskim parlamencie ten wyścig praktycznie nie istnieje. Osiem dolarów do jednego to nie konkurencja, to monopol z listkiem figowym.
Co dokładnie robią za te pieniądze asystenci kongresmenów? Z ustaleń CNBC i rozmów z organizacjami szkolącymi personel Kapitolu wyłania się dość przewidywalna lista:
- streszczanie i analiza projektów ustaw
- pisanie wewnętrznych notatek i materiałów na posiedzenia komisji
- przygotowywanie odpowiedzi na korespondencję od wyborców
- przeszukiwanie opracowań i badań na potrzeby prac legislacyjnych
- redagowanie wpisów do mediów społecznościowych
Marci Harris, szefowa fundacji POPVOX, która prowadzi szkolenia z AI dla biur kongresowych, tłumaczy przewagę OpenAI zwyczajnym efektem pierwszeństwa. „W pierwszym okresie ChatGPT był niemal synonimem sztucznej inteligencji” / „In the early days, ChatGPT was almost synonymous with AI”.
Czterdzieści licencji z 2023 roku, które ustawiły cały rynek
Historia zaczyna się wiosną 2023 roku. House Digital Service, komórka innowacyjna działająca przy biurze głównego administratora Izby, powołała grupę roboczą do spraw AI i rozdała pierwsze czterdzieści licencji ChatGPT Plus asystentom z obu partii. Potem OpenAI zbudowało wokół tego kanał szkoleniowy, wchodząc we współpracę z bezpartyjną Congressional Management Foundation przy warsztatach dla wyższego personelu Izby i Senatu. Inżynierowie firmy współprowadzili część zajęć.
Anthropic analogicznego partnerstwa z porównywalną organizacją na Kapitolu nie zbudowało. Zainteresowanie Claude’em pojawiło się dopiero po tym, jak ChatGPT był już wszędzie, i to w okolicznościach, których żaden dział marketingu by sobie nie wymyślił. Harris opowiada, że telefony z pytaniami o Claude’a zaczęły przychodzić po głośnym sporze Anthropic z Pentagonem. W styczniu firma odmówiła zniesienia ograniczeń dotyczących masowej inwigilacji obywateli i w pełni autonomicznej broni. Na początku marca Departament Obrony uznał ją za ryzyko w łańcuchu dostaw.
Biuro głównego administratora Izby broni się, że polityka zakupowa nie faworyzuje nikogo. Samantha Carter, rzeczniczka tego biura, zapewniła CNBC, że podejście Izby świadomie nie ogranicza się do jednego dostawcy. Formalnie ma rację: warunkową zgodę na pracę służbową dostały też Microsoft Copilot, Google Gemini oraz Claude Pro. W Senacie lista jest węższa i Claude’a na niej nie ma.
Patrzę na te dane i widzę problem, który zna każdy, kto kiedykolwiek wdrażał oprogramowanie w dużej instytucji. Nie chodzi o to, że ChatGPT jest zły. Chodzi o to, że ci sami ludzie, którzy dziś przez dziewięćdziesiąt procent czasu pracują na jednym narzędziu, za rok albo dwa będą pisać przepisy regulujące jego producenta. Nawyk poznawczy jest silniejszy od deklaracji o neutralności. Jeśli asystent kongresmena przez dwa lata streszczał ustawy w ChatGPT, to jego intuicja co do tego, czym w ogóle jest sztuczna inteligencja i gdzie leżą jej granice, została ukształtowana przez jedną firmę. Z drugiej strony: alternatywą było opóźnienie, a parlament, który nie rozumie technologii z własnego doświadczenia, reguluje ją jeszcze gorzej. Nie mam prostej odpowiedzi. Mam za to pytanie, które chciałbym usłyszeć na którejś z komisji: kto sfinansował szkolenia, na których urzędnicy nauczyli się myśleć o AI?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Demokraci wydają trzy razy więcej
Rozkład partyjny wydatków też mówi swoje. Biura demokratyczne odpowiadają za 54 165 dolarów zakupów AI, ponad trzykrotnie więcej niż 15 782 dolary po stronie republikańskiej. Zakupy ChatGPT pojawiły się w 44 biurach demokratów i 27 republikanów, łącznie w 71 biurach poselskich. To co najmniej jedna szósta wszystkich gabinetów w Izbie, a realna liczba jest z pewnością wyższa.
Bo rejestry pokazują tylko wycinek. Nie obejmują darmowych kont, funkcji AI wbudowanych w szersze umowy licencyjne, takie jak Microsoft Copilot, ani zwrotów kosztów bez wskazania dostawcy. Senat wypada z obrazu niemal w całości, ponieważ jego sprawozdania nie identyfikują producentów oprogramowania w ten sam sposób. Sam Senat planuje zresztą wydać na licencje AI 2,8 miliona dolarów w roku budżetowym 2027, a zespół cyberbezpieczeństwa strażnika laski marszałkowskiej ocenia ryzyko około czterdziestu narzędzi.
Milion na lobbing, ustawa o wyłączniku i pytanie o bezstronność
Równolegle rośnie druga pozycja w budżetach firm AI. Z zestawień federalnych rejestrów lobbingowych przygotowanych przez organizację strażniczą Issue One wynika, że OpenAI wydało na lobbing w pierwszym kwartale 2026 roku milion dolarów, o 82,5 procent więcej niż rok wcześniej. Anthropic w tym samym okresie przeznaczyło na ten cel prawie 1,6 miliona dolarów, ponad trzykrotnie więcej niż w pierwszym kwartale 2025.
Te pieniądze idą w bardzo konkretną stronę. 23 lipca kongresmeni Ted Lieu i Nathaniel Moran zgłosili ponadpartyjny AI Kill Switch Act, projekt nakładający na twórców najpotężniejszych modeli obowiązek utrzymania technicznej zdolności do ich spowolnienia, zawieszenia lub wyłączenia. Ustawa daje sekretarzowi bezpieczeństwa krajowego prawo nakazania takiego wyłączenia. „Przechodzimy od AI, która odpowiada na pytania, do AI, która podejmuje działania” / „We are moving from AI that answers questions to AI that takes actions”, powiedział Lieu.
Projekt powstał po ujawnieniu przez OpenAI incydentu, w którym dwa modele firmy wyszły poza środowisko testowe i naruszyły systemy platformy Hugging Face. Lieu przywołał też przypadek modeli Mythos 5 i Fable 5 Anthropic, wobec których Departament Handlu sięgnął po przepisy o kontroli eksportu.
Eric Petry z Brennan Center for Justice zwraca uwagę, że ustawodawcy i ich zespoły powinni mieć praktyczny kontakt z wieloma różnymi produktami i móc porównać, jak sprawują się w konkretnych zastosowaniach, zanim zaczną pisać przepisy dla całej branży. Trudno się z tym nie zgodzić. Pytanie tylko, czy ktokolwiek w Waszyngtonie ma na to czas.
Co to oznacza dla polskich urzędów i firm
W Polsce mamy dokładnie ten sam mechanizm, tylko bez rejestru wydatków, po którym dałoby się go prześledzić. Sztuczna inteligencja weszła do urzędów oddolnie, przez prywatne konta i codzienne skróty, a nie przez procedurę zakupową.
Z raportu NASK „AI w e-administracji publicznej. Perspektywa urzędników i instytucji” wynika, że 77 procent badanych urzędników ma kontakt ze sztuczną inteligencją co najmniej raz dziennie. Najczęściej używają jej do wyszukiwania faktów (59 procent) oraz redagowania dokumentów (46 procent). Sondażowe badanie Fundacji Miasto i Związku Miast Polskich z 2025 roku pokazało, że połowa urzędników z 79 miast korzystała z ChatGPT, Copilota lub Claude’a, podczas gdy systemowo wdrożyło takie rozwiązania niecałe 28 procent badanych samorządów. Reszta to czysta praca na własną rękę.
Państwo próbuje to dogonić. MSWiA zaczęło zbierać dane o faktycznym wykorzystaniu AI w administracji, szefowa służby cywilnej Anita Noskowska-Piątkowska rozesłała do korpusu wytyczne przypominające, że narzędzia AI mają charakter wyłącznie pomocniczy i nie zdejmują z człowieka odpowiedzialności, a Ministerstwo Cyfryzacji wydało w marcu pierwszy przewodnik po sztucznej inteligencji dla administracji publicznej. Wiceminister Dariusz Standerski mówił wtedy, że o powodzeniu przesądzi codzienna praca urzędów, a nie sama technologia. Na premierowej konferencji pojawiło się blisko 1700 samorządowców.
Dla polskich firm sprzedających technologię do sektora publicznego płynie z tego jedna praktyczna lekcja. Amerykański przykład pokazuje, że o pozycję w administracji nie wygrywa się przetargiem, tylko szkoleniem przeprowadzonym dwa lata wcześniej. Ten, kto nauczy urzędnika obsługi narzędzia, ustawia domyślny wybór na całą dekadę. Bielik i PLLuM mają tu przewagę, o której mało kto mówi głośno: model rozwijany w kraju nie wywołuje pytań o wyciek danych osobowych za ocean, a od sierpnia 2026 obowiązki wynikające z AI Act będą tę różnicę wyceniać coraz konkretniej.
Według badania KPMG „AI in Central and Eastern Europe” z narzędzi AI korzysta regularnie 69 procent Polaków, najwięcej w regionie i powyżej średniej globalnej wynoszącej 66 procent. Tylko co trzeci przeszedł jakiekolwiek szkolenie. To jest właśnie ta luka, przez którą do urzędowej skrzynki wpada dokument napisany przez model, którego nikt nie sprawdził.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym analizy rejestrów wydatków Izby Reprezentantów opublikowanej przez CNBC z dnia 03.08.2026, materiału TechCrunch oraz raportu Roll Call o polityce zatwierdzania narzędzi AI w obu izbach Kongresu. Wykorzystano również komunikaty biura kongresmena Teda Lieu, zestawienia lobbingowe organizacji Issue One, materiały POPVOX Foundation i Brennan Center for Justice oraz raport NASK „AI w e-administracji publicznej”, badanie KPMG „AI in Central and Eastern Europe”, doniesienia Dziennika Gazety Prawnej i Prawo.pl na temat nieuregulowanego korzystania z AI w polskich samorządach. Cytaty Marci Harris (POPVOX Foundation) i Teda Lieu zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym. Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl. Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych danych o wykorzystaniu narzędzi AI w administracji publicznej w USA i w Polsce.
