Fundusze private equity, które w czasie pandemicznego boomu cyfryzacyjnego kupowały polskie firmy IT, dziś liczą straty. Sztuczna inteligencja zautomatyzowała pisanie kodu i globalnie ograniczyła popyt na klasyczne usługi programistyczne, a inwestorzy po prostu przestali chcieć płacić za model, który jeszcze kilka lat temu był złotą żyłą.
Kluczowe fakty:
- Od debiutu Claude Code w styczniu 2026 roku publiczne wyceny firm z sektora usług IT spadły średnio o 30 procent, a w 2025 roku żadna z 13 polskich transakcji M&A nie była motywowana kupnem "mocy wytwórczych".
- Callstack został przejęty przez Viking Global Investors za około 500 milionów złotych dzięki specjalizacji w React Native i budowie własnych narzędzi open source, podczas gdy Netguru zmniejszyło zatrudnienie z 900 do 400 osób.
- Spośród około 2 tysięcy software house'ów w Polsce tylko około 300 ma skalę umożliwiającą udział w konsolidacji, co stanowi problem dla funduszy private equity kończących horyzont inwestycyjny.
Koniec ery „mocy wytwórczych”
Od czasu, gdy w styczniu 2026 roku zadebiutował Claude Code od Anthropic, narzędzie chętnie adoptowane przez programistów na całym świecie, publiczne wyceny firm z sektora usług IT spadły średnio o 30 procent. To nie przypadkowy zbieg okoliczności.
Michał Przybylski, były szef zespołu doradztwa biznesowego w Deloitte, a dziś założyciel firmy doradczej Zeema, przeanalizował rynek fuzji i przejęć w Polsce i wyciągnął brutalnie jednoznaczne wnioski: między 2018 a 2024 rokiem połowa wszystkich transakcji M&A w sektorze IT opierała się na zakupie właśnie „mocy wytwórczych”, czyli po prostu dużych zespołów tanich, ale dobrych programistów. Boom przypadł na lata 2021-22. W 2025 roku spośród 13 zrealizowanych w Polsce transakcji ani jedna nie była motywowana tym czynnikiem.
Ani jedna.
„To radykalna zmiana, dawny model już nigdy nie wróci. To koniec tej ery” – stwierdził Przybylski.
Portfele funduszy z problemem
Branża niechętnie mówi o tym głośno, ale przykłady mówią same za siebie. Software Mind z portfela Enterprise Investors i Ailleronu wstrzymał sprzedaż z powodu niekorzystnej koniunktury. MidEuropa, który zaangażował się w STX Next w 2019 roku, i Innova Capital, udziałowiec Intive od 2020 roku, mogą mieć podobne trudności z wyjściem z inwestycji po satysfakcjonujących cenach.
Według raportu Zeemy, spośród około 2 tysięcy software house’ów działających na polskim rynku, tylko ok. 300 ma skalę umożliwiającą udział w konsolidacji, jako kupujący lub jako cel przejęcia. Dla funduszy, którym kończy się horyzont inwestycyjny, to niewesoła matematyka.
Callstack jako wyjątek potwierdzający regułę
Na tym tle historia wrocławskiego Callstacka wygląda jak scenariusz filmowy. W lipcu 2025 roku firma założona przez braci Tomasza i Piotra Karwatków, Annę Lankauf i Mike’a Grabowskiego została przejęta przez fundusze zarządzane przez Viking Global Investors, amerykańskiego giganta zarządzającego aktywami przekraczającymi 50 miliardów dolarów. Wycena? Około 500 milionów złotych.
Jak to możliwe, skoro cały sektor się kurczy?
Callstack od początku postawił na technologię React Native i stał się jednym z jej światowych autorytetów, co nie jest bez znaczenia, bo jednym ze współzałożycieli był Mike Grabowski, główny współtwórca samego frameworka. Do tego firma budowała własne biblioteki i narzędzia open source, generowała marże znacznie wyższe niż rynkowa średnia, a co kluczowe, przeprowadziła sukcesję jeszcze przed sprzedażą, przekazując stery profesjonalnemu zarządowi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Callstack to piękna historia, ale nie łudźmy się, że każdy może ją powtórzyć. To był model „built to sell” realizowany latami i przy wyjątkowym splocie kompetencji technologicznych, które trudno replikować. Pytanie, które powinien sobie zadać każdy właściciel software house’u, brzmi: czym ja jestem wyjątkowy? Nie „czy jesteśmy dobrzy”, bo to za mało. Wyjątkowość to coś, czego nie da się kupić. Z drugiej strony, nie każda firma musi aspirować do wyceny pół miliarda złotych, żeby przetrwać rewolucję AI. Nisza, lojalność klientów, wiedza domenowa w konkretnej branży, to też może wystarczyć. Martwi mnie natomiast, że wiele firm wciąż czeka, zamiast działać.
Transformacja albo marginalizacja
Netguru, niegdyś jeden z najszybciej rosnących software house’ów w Europie, to dziś symboliczna ilustracja problemu. W szczytowym momencie firma zatrudniała ponad 900 osób. Teraz ma ich około 400.
„Utrzymanie rozbudowanych zespołów deweloperskich przestało być przewagą konkurencyjną, a stało się finansowym balastem. Na tej zmianie zyskują bardziej elastyczne spółki” – komentuje Przybylski.
Co więc powinny zrobić firmy, które wciąż operują w starym modelu? Zdaniem założyciela Zeemy, droga prowadzi przez:
- budowanie własnych produktów i rozwiązań zamiast sprzedawania godzin pracy
- głęboką wiedzę domenową w konkretnej branży (farmacja, e-commerce, fintech)
- specjalizację technologiczną w węższym obszarze, który nie jest jeszcze towarem
- długoterminowe relacje z klientami generujące powtarzalny przychód
Przykłady firm, które zdały ten egzamin, już istnieją. Appsilon obsługuje sektor farmaceutyczny w oparciu o technologie open source i ma eksperckie kompetencje w wąskim wycinku rynku. Univio zbudowało wycenę na 15-18-letnich relacjach z klientami w e-commerce. Deepsense.ai jest silnym partnerem Anthropic i OpenAI.
Czy branża odżyje?
Globalnie sytuacja nie jest jednoznacznie zła. Według Przybylskiego, w 2025 roku odnotowano jedne z najwyższych wycen w branży od sześciu lat. Tyle że dziś napędza je dostęp do specjalistów od AI i danych, a nie rozmiar zespołu.
Z badań banków inwestycyjnych wynika, że wydatki na IT wzrosną o 7-8 procent, przy czym najszybciej urośnie segment AI, a największe cięcia dotkną projektów realizowanych wewnętrznie. To jednak zbyt mało, by napędzić cały rynek w skali porównywalnej do lat boomu.
Konrad Graczykowski z Grant Thorntona zwraca uwagę na kluczową niewiadomą: jeśli firmy wdrażające AI odniosą spektakularne sukcesy, mogą trwale ograniczyć nakłady na zewnętrzne usługi IT. Jeśli jednak okaże się, że AI nie rozwiązuje każdego problemu softwarowego, popyt na niewyspecjalizowane firmy może nawet wzrosnąć.
Na razie nie wiemy, który scenariusz się zrealizuje.
„Efektem będzie konsolidacja. Najwyższe wyceny będą osiągać podmioty działające w obszarach takich jak data, AI czy cybersecurity, podczas gdy tradycyjni dostawcy usług będą się kurczyć lub zostaną przejęci przy relatywnie niskich mnożnikach” – podsumowuje Przybylski.
Zegar tyka. Dla wielu firm okno na przeprowadzenie sensownej transformacji jest otwarte, ale nie będzie otwarte wiecznie.
