Ukraina przyspiesza wdrażanie naziemnych robotów bojowych na linii frontu. To odpowiedź na jedno z najtrudniejszych wyzwań tej wojny: drony zamieniły każdy skrawek ziemi w strefę śmierci.
22 000 misji w trzy miesiące
Prezydent Wołodymyr Zełenski ogłosił, że ukraińskie roboty i drony naziemne samodzielnie przełamały rosyjską pozycję obronną i doprowadziły do kapitulacji rosyjskich żołnierzy. To twierdzenie nie zostało niezależnie potwierdzone, jednak Zełenski opatrzył je materiałem wideo i liczbami: ponad 22 000 misji robotycznych w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Ukraińskie Ministerstwo Obrony podało z kolei trzykrotny wzrost misji bezzałogowych pojazdów naziemnych w ciągu pięciu miesięcy, a sam marzec miał przynieść ponad 9 000 takich operacji.
Kontekst historyczny tej informacji to prawdopodobnie zdarzenie z obwodu charkowskiego sprzed kilku miesięcy, gdy 3. Osobna Brygada Szturmowa połączyła drony latające z „kamikaze” robotami naziemnymi, atakując umocnione pozycje rosyjskie. Według oświadczenia tej jednostki, rosyjscy żołnierze poddali się jednemu z robotów po opuszczeniu zniszczonych fortyfikacji. To nie jest pierwsza taka sytuacja – wcześniej dokumentowano już przypadki kapitulacji rosyjskich żołnierzy przed ukraińskimi dronami.
Strefa śmierci ma 20 kilometrów
Żeby zrozumieć, dlaczego Ukraina tak bardzo paruje w stronę robotyzacji, trzeba spojrzeć na dane dotyczące pola walki. Permanentny nadzór dronowy i ataki z powietrza wytworzyły strefę śmierci sięgającą 20 kilometrów poza linię frontu. Indywidualni żołnierze muszą ukrywać się, przemieszczać wyłącznie nocą, używać peleryn antytermalnych lub czekać na mgłę. Drony odpowiadają dziś za większość strat bojowych po obu stronach konfliktu.
Najnowsze ukraińskie drony bojowe testowane w warunkach rzeczywistych integrują autonomiczne oprogramowanie i funkcje oparte na sztucznej inteligencji, które pozwalają śledzić i atakować cele nawet po utracie łączności z operatorem – na przykład wskutek rosyjskiego zakłócania sygnału.
Robotyzacja pola walki to temat, który śledzę z ogromnym zainteresowaniem, ale też z pewną rezerwą. Z jednej strony to logiczna odpowiedź na brutalną rzeczywistość: drony zabiły żywego żołnierza jako element przewagi taktycznej. Roboty ratują życie. Z drugiej – wyścig zbrojeń w tej dziedzinie może obniżyć próg wejścia w konflikt dla każdej ze stron. Jeśli straty ludzkie maleją, czy decyzje o eskalacji nie stają się łatwiejsze? To pytanie, na które nie mamy jeszcze odpowiedzi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Droid TW 12.7 – robot z karabinem maszynowym
Jednym z przykładów nowej generacji ukraińskiego sprzętu jest Droid TW 12.7 opracowany przez firmę DevDroid. To robot gąsienicowy wyposażony w:
- karabin maszynowy M2 Browning zamontowany na zdalnie sterowanej wieżyczce
- zasięg do 25 kilometrów
- prędkość maksymalną odpowiadającą tempu marszu dorosłego człowieka
- komunikację radiową z operatorem
- możliwość integracji z satelitarną siecią Starlink
To nadal stosunkowo wolna maszyna jak na pole walki, ale jej zadaniem nie jest szybkość – lecz obecność tam, gdzie człowiek po prostu nie może się znaleźć.
Nie wszystko działa jak w reklamie
Entuzjazm warto jednak ograniczyć twardymi danymi z frontu. Zastępca dowódcy batalionu 38. Brygady Piechoty Morskiej powiedział w rozmowie z Kyiv Independent, że roboty ewakuujące rannych żołnierzy nie docierały do celu w czterech na pięć przypadków – ze względu na zniszczone tereny i przeszkody terenowe. Do tego dochodzą problemy ze łącznością i zakłócenia elektroniczne, które trapią roboty tak samo jak drony.
Rosja nie stoi z boku. Jej wojsko podobnie zwiększyło obecność robotów na froncie w czasie zimy 2025-2026. To nie jest ukraiński monopol na tę technologię.
30 procent mniej piechoty?
Dowódca ukraińskiego 3. Korpusu Armijnego sugeruje, że jednostki mocniej opierające się na robotach mogłyby zredukować stany osobowe piechoty o 30 procent do końca tego roku. To ambitny cel – i jeśli Ukraina go osiągnie, będzie to kolejny znaczący punkt na mapie robotyzacji współczesnych konfliktów zbrojnych.
Obecna generacja robotów bojowych prawdopodobnie nie zmieni wyniku tej wojny. Ale wyznacza kierunek: mniej żołnierzy w strefie bezpośredniego ognia, więcej maszyn. I to jest trend, który będzie kształtował doktrynę wojskową na dekady.
