Coraz więcej Amerykanów nie czeka na to, aż sztuczna inteligencja pozbawi ich pracy. Rzucają etaty i zakładają własne firmy, zanim ktoś zdąży im wręczyć wypowiedzenie. To zjawisko, które zaczyna zmieniać oblicze amerykańskiej przedsiębiorczości na naszych oczach.
Nie czekają na koniec, działają teraz
Travis Di Lombardi-Spicer miał 30 lat, stabilną pracę producenta audio i roczne zarobki rzędu 75 tysięcy dolarów. W styczniu 2025 roku nie dostał podwyżki, na którą liczył. Zamiast się obrażać i szukać innego pracodawcy, wyciągnął wnioski z tego, co widział wokół siebie: budżety na produkcję audio kurczyły się kwartał po kwartale. AI zaczynała robić rzeczy, które jeszcze niedawno wymagały specjalistów.
Spicer sprzedał część swojego majątku, wypłacił oszczędności z funduszu emerytalnego 401(k) i zebrał 40 tysięcy dolarów. W maju 2025 uruchomił betę Spotbookr, platformy analitycznej opartej na AI, łączącej dane o wydatkach konsumentów z reklamą. „I just wanted to be in control” — mówi krótko.
AI obniża poprzeczkę wejścia, ale nie eliminuje ryzyka
Podobnych historii w Stanach przybywa. Według badania QuickBooks, co trzeci dorosły Amerykanin planuje w 2026 roku założyć własną firmę lub side hustle — to wzrost o 94% rok do roku, najwyższy wynik spośród czterech badanych krajów. Aż 68% spośród tych, którzy rozważają własny biznes, czuje presję, żeby działać w ciągu najbliższego roku. Ponad połowa mówi wprost, że ruszy nawet jeśli warunki ekonomiczne nie będą sprzyjające.
Michelle Yeung, założycielka nowojorskiej kawiarni Matcha House, porzuciła karierę inżynierki oprogramowania kiedy przekonała się, że AI radzi sobie z jej codziennymi zadaniami coraz lepiej. Dla niej nie był to powód do rozpaczy, lecz sygnał do zmiany.
Saikat Chaudhuri z Berkeley Haas School of Business ujmuje to bez owijania w bawełnę: koszt alternatywny zakładania własnego biznesu jest teraz niższy niż kiedykolwiek, bo rynek pracy oferuje po prostu mniej stabilności. Prościej: gdy tradycyjna ścieżka kariery wydaje się ryzykowna, ryzyko założenia firmy przestaje wyglądać tak strasznie.
Nie zmienia to jednak brutalnej statystyki. Zgodnie z danymi Bureau of Labor Statistics, około jedna czwarta nowych firm w USA nie przeżywa pierwszego roku.
Przedsiębiorcy kontra zatrudnieni: AI nie działa tak samo na wszystkich
Patrząc na te dane, dostrzegam wyraźną sprzeczność. Z jednej strony AI naprawdę demokratyzuje przedsiębiorczość, obniżając koszty wejścia i pozwalając małym zespołom robić to, co wcześniej wymagało dziesiątek pracowników. To uczciwa obserwacja. Z drugiej strony martwi mnie narracja, w której zwolnienie przez algorytm jest przedstawiane jako szansa na wolność. Dla większości ludzi to nie jest wybór ideologiczny, to konieczność ekonomiczna. Warto pytać: ile z tych nowych firm faktycznie przetrwa? I kto zarobi na tej fali, sami przedsiębiorcy, czy przede wszystkim firmy technologiczne sprzedające im narzędzia?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Interesujące jest też to, że korzyści z AI rozkładają się nierówno już na starcie. Według badania Anthropic, niezależni pracownicy, a więc przedsiębiorcy, właściciele małych firm i osoby zarabiające na projektach pobocznych, odczuwają ekonomiczne korzyści z AI ponad trzykrotnie częściej niż etatowi pracownicy.
LinkedIn zauważa z kolei, że połowa małych firm w USA przyznaje, iż rozwój AI skłonił je do rozważenia ścieżek zawodowych, których wcześniej nie brały pod uwagę, w tym własnej działalności.
Nowe startupy rosną szybciej i z mniejszym zespołem
Nie ma sensu udawać, że to tylko zjawisko kulturowe. Ekonomia działa tu brutalnie wprost. Startupy na wczesnym etapie rozwoju zmniejszają swoje zespoły inżynierskie średnio o jedną trzecią, bo AI generuje trzy do pięciu razy więcej kodu przy ułamku dotychczasowych kosztów. Innymi słowy: za te same pieniądze można zbudować więcej.
AI pojawia się jako powód zwolnień w około 8% wszystkich ogłoszeń o cięciach zatrudnienia w 2026 roku, co daje już ponad 12 tysięcy takich komunikatów.
Obraz rynku pracy jest niepokojący. W lutym pracodawcy zlikwidowali 92 tysiące miejsc pracy, a stopa bezrobocia sięgnęła 4,4%. Prezes Rezerwy Federalnej Jerome Powell powiedział wprost, że prywatny sektor nie tworzy nowych miejsc pracy netto.
Co tak naprawdę napędza tę falę?
Kilka elementów nakłada się na siebie jednocześnie:
- lęk przed likwidacją stanowisk przez automatyzację,
- niestabilność rynku pracy po pandemii i kolejnych cyklach zwolnień,
- realna dostępność tanich narzędzi AI obniżających koszty uruchomienia biznesu,
- erozja zaufania między pracodawcami a pracownikami,
- rosnące koszty życia i chęć większej kontroli nad własnym czasem.
CEO Perplexity, Aravind Srinivas, idzie jeszcze dalej i twierdzi, że AI pozwala ludziom być bardziej elastycznymi, a startupom i małym firmom nie trzeba już pozyskiwać tyle kapitału, bo nie muszą zatrudniać tylu pracowników, żeby ruszyć. Romantyczny obraz, choć niekoniecznie taki, jakim chciałoby go widzieć 92 tysiące osób, które w lutym straciło pracę.
Meta też to widzi
Meta ogłosiła niedawno inicjatywę Meta Small Business, skierowaną właśnie do przedsiębiorców i małych firm, z fokusem na adopcję AI. Mark Zuckerberg napisał do pracowników, że w erze AI zakładanie nowych biznesów powinno być łatwiejsze niż kiedykolwiek. Firma chce na tym zarabiać. To uczciwe podsumowanie całej tej historii.
