Thélyson Orélien, kanadyjski pisarz haitańskiego pochodzenia, przyznał 13 października 2026 r., że w młodości plagiatował cudze teksty, ale stanowczo zaprzecza, jakoby jego debiutancką powieść „C’était ça ou mourir” („To albo śmierć”) napisała sztuczna inteligencja. Według anonimowego konta na X, które powołuje się na detektor Pangram, ponad 95 proc. książki miało powstać z pomocą AI, a Akademia Goncourtów usunęła już powieść z wyścigu o najważniejszą francuską nagrodę literacką.
- Thélyson Orélien w liście opublikowanym 13 października 2026 r. przyznał się do plagiatów w tekstach z 2012 i 2013 r., stanowczo zaprzeczając jednocześnie, że jego powieść „C'était ça ou mourir" napisała sztuczna inteligencja – nie przedstawił jednak żadnych dowodów potwierdzających, że tworzył ją od 2017 r.
- Akademia Goncourtów usunęła powieść z wyścigu o nagrodę już 25 września 2026 r., powołując się zarówno na wcześniejsze plagiaty autora, jak i na wyniki analiz wskazujące, że książka jest „najprawdopodobniej w bardzo dużej mierze produktem sztucznej inteligencji".
- Niezależne testy AFP w różnych detektorach dały sprzeczne wyniki – od „bardzo prawdopodobnie napisane przez człowieka" do „100 proc. wygenerowane przez AI" – a badanie Uniwersytetu Stanforda z 2023 r. wykazało, że detektory błędnie klasyfikowały jako tekst AI ponad 61 proc. esejów osób piszących po angielsku jako obcym języku.
Sprawa jest dziś jednym z najgłośniejszych sporów o autorstwo w czasach generatywnej AI. Detektor, który miał rozstrzygać o autorstwie, sam stał się przedmiotem sporu, a ocena książki wydanej w ponad 60 tys. egzemplarzy zależy dziś od wyniku statystycznej analizy tekstu.
Orélien w liście „Ce roman que j’ai écrit” przyznaje się do plagiatów i odrzuca zarzut AI
Thélyson Orélien opublikował 13 października tekst zatytułowany „Ce roman que j’ai écrit” („Ta powieść, którą napisałem”), przekazany mediom przez jego wydawców, kanadyjski Boréal i francuski Grasset. To pierwsza szczegółowa odpowiedź autora po trzech tygodniach od wybuchu afery. Orélien twierdzi w nim, że zaczął pisać powieść jesienią 2017 r. w Quebecu, gdzie mieszka od 2010 r., a pierwszą wersję skończył w 2019 r. Agencja AFP zauważa jednak, że autor nie przedstawił dowodów, które by to potwierdzały.
Najważniejsze zdania listu dotyczą sztucznej inteligencji:
„Żadne zdanie tej książki nie zostało stworzone przez maszynę” / „Aucune phrase de ce livre n’a été créée par une machine”
Ten sam tekst zawiera jednak zastrzeżenie, które łatwo przeoczyć. Orélien przyznaje, że tu i ówdzie korzystał z narzędzi do researchu, zwłaszcza przy obcojęzycznych idiomach. Nie precyzuje, jakich narzędzi używał.
Druga część listu to przeprosiny za plagiaty. Wcześniej kanadyjski dziennik La Presse ustalił, że opowiadanie Oréliena z 2012 r. przejmowało fragmenty tekstów francuskiego pisarza Louisa Pauwelsa, a felieton z 2013 r. korzystał z artykułu dziennika The Philippine Star. Autor odpowiada na to wprost:
„Popełniłem niedopuszczalne błędy, mimo młodego wieku i braku doświadczenia. Głęboko tego żałuję i przepraszam bez zastrzeżeń” / „J’ai commis des erreurs inacceptables, malgré la jeunesse et l’inexpérience. Je le regrette profondément et présente mes excuses sans réserve”
Orélien napisał też, że krytyka zawsze jest uprawniona, ale groźby, medialny lincz i rasistowskie nękanie, z którymi mierzy się od tygodni, są nie do zniesienia. Już we wrześniu, jak podał brytyjski The Telegraph, autor zapowiadał, że razem z wydawcami przygotowuje dokumentację, która ma dowieść jego autorstwa.
Od nagrody Fnac do wykluczenia z Goncourta w cztery dni
Afera wybuchła w dniu największego sukcesu Oréliena. Przebieg wydarzeń wyglądał tak:
- marzec 2026: powieść ukazuje się w Montrealu nakładem wydawnictwa Boréal,
- 19 sierpnia: premiera we Francji w wydawnictwie Grasset,
- wrzesień: książka trafia do pierwszych selekcji nagród Goncourt, Renaudot, Femina, Médicis i Décembre,
- 21 września: powieść zdobywa Prix du roman Fnac, przyznawaną przez 400 księgarzy i 400 członków klubu Fnac; tego samego dnia anonimowe konto „Balance ton Claude”, mające około stu obserwujących, publikuje zrzuty ekranu z analizy tekstu w detektorze Pangram,
- 22-23 września: internauci przeglądający wcześniejsze teksty Oréliena wyciągają zarzuty plagiatu,
- 24-25 września: Boréal zawiesza promocję książki, zapewniając, że od otrzymania rękopisu AI nie była używana, ale przyznaje, że na tym etapie nie może ani potwierdzić, ani obalić zarzutów,
- 25 września: Akademia Goncourtów usuwa powieść ze swojej selekcji,
- 6-7 października: książki nie ma w drugich selekcjach nagród Femina i Décembre, ale zostaje w drugiej selekcji Renaudot,
- 13 października: Orélien publikuje list z przeprosinami za plagiaty i zaprzeczeniem użycia AI.
Nazwa konta „Balance ton Claude” nawiązuje do modelu Claude firmy Anthropic i do hasła „Balance ton porc”, francuskiego odpowiednika akcji #MeToo.
Akademia Goncourtów: powieść jest „najprawdopodobniej w dużej mierze produktem AI”
Akademia Goncourtów, przyznająca najbardziej prestiżową francuską nagrodę literacką, uzasadniła decyzję dwoma powodami. W komunikacie powołała się na plagiaty, których autor dopuszczał się na przestrzeni lat, oraz na zbieżne wyniki analiz wiarygodnych badaczy i dziennikarzy, według których powieść jest „najprawdopodobniej w bardzo dużej mierze produktem sztucznej inteligencji”.
Akademia napisała, że chce chronić integralność nagrody i swojej instytucji, której rolą jest promowanie i nagradzanie literatury pisanej przez kobiety i mężczyzn. Zaznaczyła też, że nie chce firmować tekstów tworzonych z pomocą AI.
Ta decyzja nie jest rozstrzygnięciem kwestii autorstwa. Wycofanie książki nie stanowi niezależnego ustalenia sądowego ani eksperckiego, że powieść napisała AI. Kilka dni wcześniej prezes Akademii, pisarz Philippe Claudel, mówił agencji Reuters, że pytania o autorstwo AI zostaną z branżą na stałe, i opowiadał się za kartą, która pozwalałaby odróżnić tekst wytworzony przez AI od tekstu napisanego przez człowieka.
Inne jury podeszły do sprawy inaczej. Jury nagrody Renaudot, której przewodniczy w tym roku Frédéric Beigbeder, zostawiło powieść wśród dziewięciu tytułów drugiej selekcji. Finaliści zostaną ogłoszeni 28 października, a laureaci 3 listopada w paryskiej restauracji Drouant. Renaudot nie wyjaśnił publicznie, dlaczego utrzymał książkę w konkursie. Nagroda Fnac nie została autorowi odebrana.
Pangram deklaruje 99,7 proc. skuteczności, testy AFP dały sprzeczne wyniki
Pangram to amerykański detektor tekstów generowanych przez AI. Producent podaje, że wykrywa tekst pisany przez AI z dokładnością 99,7 proc., choć część ekspertów kwestionuje wiarygodność takiego oprogramowania. Według konta „Balance ton Claude” analiza w Pangramie wykazała, że ponad 95 proc. powieści napisano z pomocą sztucznej inteligencji.
Niezależne testy nie dały jednoznacznego obrazu:
- AFP sprawdziła fragmenty książki w różnych detektorach i uzyskała wyniki od „bardzo prawdopodobnie napisane przez człowieka” do „w 100 proc. wygenerowane przez AI”,
- ten sam test AFP w samym Pangramie wskazał 100-procentowe prawdopodobieństwo użycia AI,
- kanadyjski nadawca CBC powtórzył test na innych fragmentach powieści i uzyskał ten sam wynik,
- „Balance ton Claude” sprawdziło też cztery teksty Oréliena z 2014 r. i dla każdego Pangram pokazał 0 proc. udziału AI,
- francuski bloger przeanalizował 20 tekstów Oréliena z lat 2010-2017: 14 uznano za w pełni ludzkie, sześć za mieszane, żadnego za tekst AI.
Oskarżyciele traktują ten kontrast jako dowód. Skoro starsze teksty wychodzą „ludzkie”, a powieść „maszynowa”, to coś zmieniło się w sposobie pisania. Benoît Raphaël, francuski przedsiębiorca i autor zajmujący się AI, który sam testował twórczość Oréliena, mówił tygodnikowi Nouvel Obs, że wynik na poziomie około 100 proc. albo nawet 90 proc. jest dość wymownym sygnałem.
Obrońcy pisarza wskazują na inny problem. Esej zatytułowany „literackie profilowanie rasowe” przekonuje, że detektor nie wyłapuje AI, tylko akcent, bo Orélien pisze kreolizowaną francuszczyzną, a maszyny karzą każdego o nietypowych nawykach stylistycznych. Sam autor tłumaczył dziennikowi Libération: „Obrazy, powtórzenia i rytmy są żywą mową, są moje” / „Les images, les répétitions et les rythmes sont une parole vivante, elles sont miennes”.
Detektor AI nie jest wykrywaczem kłamstw. Pangram zwraca prawdopodobieństwo oparte na rozkładzie słów, a w tej sprawie ta liczba zaczęła działać jak wyrok. Akademia Goncourtów połączyła dwie różne rzeczy: udowodnione plagiaty sprzed ponad dekady i nieudowodnione użycie AI w powieści. To pierwsze jest faktem, który autor sam właśnie potwierdził. To drugie wciąż jest hipotezą, nawet jeśli mocno uprawdopodobnioną przez kilka niezależnych testów.
Nie uważam przy tym, że Orélien jest czysty tylko dlatego, że detektory bywają zawodne. Jego obrona ma słaby punkt: autor zapowiadał dokumentację, a list z 13 października nie zawiera żadnego dowodu, choćby jednego szkicu z 2019 r. Pliki z datami, maile do wydawców, kolejne wersje rękopisu. Jeśli powieść powstawała od 2017 r., taki ślad powinien istnieć. I to on, a nie kolejny procent z detektora, zamknie tę sprawę.
Pytanie, które zostaje, dotyczy całej branży: czy w ogóle umiemy jeszcze udowodnić, kto napisał tekst? Coraz bardziej wygląda na to, że autorzy będą musieli dokumentować własną pracę, zanim ktokolwiek ich oskarży.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Detektory AI częściej mylą się przy tekstach osób piszących w drugim języku
Zarzut „profilowania” ma oparcie w badaniach, choć nie przesądza o tym konkretnym przypadku. W badaniu Uniwersytetu Stanforda z 2023 r. siedem detektorów sprawdzono na 91 esejach osób, dla których angielski nie jest językiem ojczystym. Detektory uznały 61,22 proc. z nich za wygenerowane przez AI, a eseje amerykańskich uczniów ósmej klasy oceniały niemal bezbłędnie. Badanie dotyczyło angielskiego i starszych narzędzi, więc nie da się go wprost przenieść na Pangram i francuską prozę.
Na inne ograniczenie zwraca uwagę Thierry Poibeau, francuski badacz przetwarzania języka. Według niego detektory mierzą się z problemem „ruchomego celu”, bo modele AI cały czas się zmieniają, a powieść jako forma stawia przed wykrywaniem dodatkowe trudności.
Orélien nie jest pierwszym autorem w tym roku, któremu detektor zmienił karierę. W marcu wydawnictwo Hachette wycofało horror „Shy Girl” Mii Ballard, gdy Pangram uznał go za częściowo wygenerowany maszynowo. Ballard twierdziła, że AI dodał bez jej wiedzy redaktor pracujący na zlecenie.
Afera nie zaszkodziła sprzedaży, książka trafiła na szczyt list
Paradoksalnie skandal nakręcił sprzedaż. Według zestawienia NielsenIQ BookData/Livres Hebdo w tygodniu od 21 do 27 września sprzedano 18 254 egzemplarze w wersji papierowej, wobec 12 506 tydzień wcześniej. Od premiery 19 sierpnia powieść sprzedała się w około 65 tys. egzemplarzy, co jest bardzo wysokim wynikiem jak na debiut nieznanego wcześniej zagranicznego autora. Książka miała zostać przetłumaczona w ponad 20 krajach.
Koszty ponosi za to sam autor. Orélien przerwał trasę promocyjną we Francji i wrócił do Kanady, a Salon du livre de l’Estrie wycofał zaproszenie na październikowe targi. Akademia Goncourtów ogłosi laureata 3 listopada, a do tego czasu rozstrzygnie się też, czy jury Renaudot utrzyma powieść w gronie finalistów.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym komunikatu Akademii Goncourtów z dnia 25.09.2026 relacjonowanego przez Livres Hebdo, listu Thélysona Oréliena z dnia 13.10.2026 w relacji AFP (Le Devoir, Le Quotidien) oraz materiałów agencji Reuters (CTV News). Wykorzystano także publikacje The Telegraph, France 24, Le Devoir, ActuaLitté, Next oraz badanie Uniwersytetu Stanforda z 2023 r. o skuteczności detektorów AI.
Cytaty Thélysona Oréliena zostały zweryfikowane z oryginalnym francuskojęzycznym materiałem źródłowym.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji w sprawie autorstwa powieści „C’était ça ou mourir” i decyzji jury nagród literackich.
