Digitomy, startup Uniwersytetu Południowej Florydy (USF), opracował pułapkę na komary z dwiema kamerami i modelem AI, który w testach laboratoryjnych rozpoznawał gatunki owadów z ponad 98-procentową skutecznością. Urządzenie ma skrócić czas oczekiwania na wyniki z kilku dni do jednego i trafia na rynek w chwili, gdy Floryda notuje 425 lokalnych zakażeń dengą od początku 2026 roku.
- Pułapka Digitomy, opracowana przez startup Uniwersytetu Południowej Florydy, wykorzystuje model AI i dwie kamery do rozpoznawania gatunku, płci oraz stanu odżywienia komarów z dokładnością 97,44 proc. w warunkach laboratoryjnych, skracając czas analizy z kilku dni do jednego dnia.
- Floryda odnotowała 425 lokalnych zakażeń dengą od początku 2026 roku – ponad dwukrotnie więcej niż dotychczasowy rekord wynoszący 199 przypadków z 2023 roku – przy czym 393 z 395 przebadanych genetycznie próbek wskazało na wirusa dengi typu 2 przenoszonego głównie przez komara Aedes aegypti.
- USF nie zamierza samodzielnie produkować urządzeń na masową skalę, lecz planuje udzielać licencji istniejącym producentom pułapek na komary, a walidacja terenowa systemu Digitomy w hrabstwie Hillsborough – centrum obecnej epidemii – dopiero się rozpoczyna.
Technologię stworzyli dr Ryan Carney, profesor nadzwyczajny w Kolegium Sztuk i Nauk USF, oraz prof. Sriram Chellappan z Bellini College of Artificial Intelligence, Cybersecurity and Computing. Prace finansowane przez amerykańską National Science Foundation trwają na uczelni od 2018 roku. Uniwersytet przedstawił projekt w komunikacie z 23 października 2026 r.
Lep, wentylator i dwie kamery: tak działa pułapka Digitomy
Pułapka Digitomy fotografuje każdego złapanego komara i przekazuje zdjęcia do modelu AI, który określa gatunek, płeć oraz to, czy samica już piła krew. Ostatnia informacja ma znaczenie epidemiologiczne, bo to komary po posiłku z krwi mogą przenosić wirusa dalej.
Sam mechanizm jest prosty:
- urządzenie wiesza się na niskiej gałęzi albo stawia na ziemi,
- komary przyciąga światło lub przynęta umieszczona na górze,
- wentylator wciąga owady do środka, gdzie przyklejają się do lepu,
- dwie wbudowane kamery robią zdjęcia,
- model porównuje je z obszerną bazą obrazów komarów i przypisuje gatunek.
Według telewizji Fox 13 Tampa Bay całe urządzenie jest drukowane w 3D, a jego koszt wynosi około 100 dolarów. USF podaje też, że w obliczeniach laboratoryjnych rozpoznanie całego lepu z komarami zużywa mniej energii niż opublikowanie jednego posta na Instagramie.
Prof. Chellappan tłumaczy, skąd potrzeba automatyzacji:
„Tradycyjny nadzór nad komarami wymaga długiej, ręcznej pracy specjalistów, która może zająć od dwóch do trzech dni pod mikroskopem. AI w naszej pułapce przyspiesza ten proces i może prowadzić do lepiej wymierzonych działań przeciw chorobom, przy zachowaniu kontroli człowieka” / „Traditional mosquito surveillance requires a long manual approach by specialists, which can take two to three days under a microscope. The AI in our trap speeds up the process and can lead to more targeted disease interventions, while still being human led.”
Dane z pułapek trafiają już do prywatnej warstwy Global Mosquito Observations Dashboard, mapy prowadzonej przez zespół Carneya i Chellappana. Ta sama platforma zawiera ponad pół miliona zgłoszeń od zwykłych obywateli, którzy fotografują komary telefonami.
Floryda ma 425 lokalnych zakażeń dengą, ponad dwa razy więcej niż w rekordowym 2023 roku
Floryda przeżywa najpoważniejszą falę dengi nabytej na miejscu od dziesięcioleci. Raport stanowego Departamentu Zdrowia za tydzień 11-17 października wykazał 425 przypadków zakażeń przeniesionych przez lokalne komary w 11 hrabstwach, w tym 57 zgłoszonych w ciągu tego jednego tygodnia. Najwięcej, 346 przypadków, pochodzi z hrabstwa Hillsborough, w którym leży Tampa i siedziba USF.
Skalę pokazuje porównanie z poprzednimi latami. W całym 2025 roku Floryda odnotowała 62 lokalne zakażenia. Dotychczasowy rekord w opublikowanych danych stanu, według serwisu Medical Economics, wynosił 199 przypadków w 2023 roku. W 393 z 395 przebadanych genetycznie próbek wykryto wirusa dengi typu 2.
Za transmisję odpowiada w praktyce jeden gatunek. Dr Carney mówi wprost:
„Komar jest najbardziej śmiercionośnym zwierzęciem na planecie. Choć istnieje 3500 gatunków komarów, dengę na Florydzie przenosi głównie jeden z nich, Aedes aegypti” / „The mosquito is the deadliest animal on the planet. While there are 3,500 mosquito species, it’s primarily only one, Aedes aegypti, that is spreading dengue in Florida.”
Właśnie dlatego sama liczba złapanych owadów niewiele służbom mówi. Prof. Chellappan wyliczył w rozmowie z Fox 13, że na samej Florydzie żyje około 45 gatunków komarów. Służby potrzebują wiedzieć, gdzie pojawia się ten jeden konkretny i w jakiej liczbie.
Lubię takie projekty, bo AI robi tu coś mierzalnego: skraca czas od złapania owada do decyzji o opryskach z kilku dni do kilku godzin. Przy epidemii, która w tydzień przybiera o kilkadziesiąt przypadków, to realna różnica. Widzę jednak dwie rzeczy, o które zapytałbym autorów. Pierwsza to wynik ponad 98 proc. uzyskany w laboratorium. Lep w terenie, oblepiony setkami owadów, częściowo uszkodzonych przez wentylator i przykrytych liśćmi czy kurzem, to zupełnie inne warunki. Druga to odpowiedzialność. Zespół podkreśla, że decyzje nadal podejmują ludzie, i dobrze. Tylko czy przy taniej pułapce za około 100 dolarów biedniejsze gminy nie potraktują jej jako zamiennika entomologa? Na takie pytania odpowie dopiero walidacja terenowa w Hillsborough.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Ponad 98 proc. skuteczności to wynik z laboratorium. Testy terenowe dopiero przed Digitomy
Skuteczność pułapki Digitomy potwierdzono jak dotąd tylko w warunkach laboratoryjnych. USF zastrzega to w samym komunikacie, a na stronie startupów uczelnianego biura transferu technologii widnieje nieco inna liczba: 97,44 proc. dokładności laboratoryjnej. Różnica jest niewielka. Pokazuje jednak, że wynik zależy od konkretnego zestawu testowego.
Dotychczasowe testy zespół prowadził z Anastasia Mosquito Control District, jednostką zwalczającą komary w hrabstwie St. Johns, do którego należy St. Augustine. Kolejnym etapem ma być walidacja terenowa z hrabstwem Hillsborough, czyli w samym centrum obecnej epidemii. Lokalna stacja ABC Action News informuje, że pułapka jest już tam testowana.
Moim zdaniem to dopiero ten etap pokaże, ile system jest wart. W terenie na lep trafiają dziesiątki gatunków jednocześnie, a uszkodzone lub nachodzące na siebie owady są trudniejsze do rozpoznania niż starannie sfotografowane okazy z laboratorium.
USF chce sprzedawać licencje producentom pułapek
Uniwersytet nie zamierza sam produkować urządzeń na masową skalę. Carney i Chellappan pracują z biurem transferu technologii USF nad udzielaniem licencji firmom, które już produkują pułapki na komary i mogłyby połączyć swój sprzęt z systemem rozpoznawania opracowanym na uczelni.
Diana Shapiro, dyrektor operacyjna Digitomy, opisuje cel komercjalizacji tak:
„Programy zwalczania komarów czekają całymi dniami, żeby dowiedzieć się, co wpadło do ich pułapek. Nasza technologia ma im to powiedzieć tego samego dnia i dotrzeć tam, gdzie budżety są najmniejsze i stawka najwyższa” / „Mosquito-control programs wait days to learn what is in their traps. Our technology is built to tell them the same day, and to reach the places with the least to spend and the most at stake.”
Tego lata Digitomy dostał 25 tys. dolarów z programu Bull Ring Accelerator fundacji USF Research Foundation, który ma przyspieszać komercjalizację uczelnianych technologii. Według Fox 13 zespół uzyskał też niedawno kolejny patent na sprzęt. W przyszłym roku badacze chcą rozstawiać pułapki na Florydzie i w części Afryki, o czym mówili w rozmowie z Bay News 9.
Startup przygotowuje także platformę szkoleniową w chmurze. Pracownicy służb i zwykli użytkownicy mają na niej rozpoznawać komary na zdjęciach i dostawać od AI informację zwrotną o swoich błędach.
Komar tygrysi jest już w Niemczech i na Słowacji. W Polsce na razie go nie potwierdzono
Polskę od Florydy dzieli dziś przepaść, jeśli chodzi o zagrożenie dengą. Komar Aedes aegypti, główny wektor na Florydzie, w Polsce nie występuje. Według portalu medycznego mp.pl nie potwierdzono dotąd również doniesień o obecności spokrewnionego komara tygrysiego (Aedes albopictus), który także przenosi dengę.
Granica ryzyka przesuwa się jednak na północ. Komar tygrysi zadomowił się w części niemieckich miast, w tym w Stuttgarcie i Wiesbaden, a jego obecność potwierdzono też na Słowacji. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) w cotygodniowych raportach z października 2026 r. wykazało lokalne zakażenia dengą we Włoszech (70 przypadków) i we Francji (6 przypadków).
W tym kontekście tani, automatyczny nadzór nad komarami przestaje być wyłącznie amerykańskim tematem. Otwarte pozostaje pytanie, czy model Digitomy rozpoznaje gatunki inwazyjne w Europie z podobną skutecznością. USF nie podaje danych na ten temat, a system trenowano przede wszystkim z myślą o Florydzie.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym oficjalnego komunikatu University of South Florida z dnia 23.10.2026 oraz raportu Florida Department of Health o nadzorze arbowirusów za tydzień 41, Fox 13 Tampa Bay. Kontekst uzupełniono danymi Medical Economics, Bay News 9, ABC Action News, ECDC, USF Technology Transfer oraz portalu mp.pl.
Cytaty Ryana Carneya, profesora nadzwyczajnego USF, Srirama Chellappana, profesora Bellini College of Artificial Intelligence, Cybersecurity and Computing, oraz Diany Shapiro, dyrektor operacyjnej Digitomy, zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o testach terenowych pułapki Digitomy i sytuacji epidemicznej na Florydzie.
