Wyceniony na 850 miliardów dolarów, ChatGPT ma blisko miliard aktywnych użytkowników tygodniowo i generuje przychody rzędu 25 miliardów dolarów rocznie. A mimo to OpenAI jest głęboko na minusie i według własnych prognoz pozostanie tam przynajmniej do 2030 roku. Teraz, gdy debiut giełdowy zbliża się wielkimi krokami, firma Sama Altmana robi porządki – i to szybko.
Cięcia na ostatnią chwilę
W ciągu ostatniego miesiąca OpenAI zamknęło lub porzuciło trzy linie biznesowe. W marcu firma wycofała się z projektu Instant Checkout – funkcji, która miała umożliwić zakupy bezpośrednio w ChatGPT. Pięciomiesięczny pilot pokazał, że zbudowanie platformy handlowej od zera jest znacznie trudniejsze, niż się wydawało. Analityczka Enders Analysis, Niamh Burns, podsumowała to bez ogródek: „Like many of OpenAI’s initial launches, it felt more like a public demo of what the tech could do than a very sustained effort to set up a commerce business.”
Potem przyszła kolej na Sora – platformę do generowania wideo, którą OpenAI połączyło z głośną umową z Disneyem wartą miliard dolarów. Umowa miała „unlock new possibilities in imaginative storytelling.” Nie odblokuje już niczego. Disney podobno dowiedział się o zakończeniu współpracy godzinę przed resztą świata.
I wreszcie – chatboty erotyczne. Plan ogłoszony w ubiegłym roku, wielokrotnie odkładany, oficjalnie skasowany. „This would have been a ridiculously risky launch,” mówi Burns. „It would have been a complete nightmare from both a product safety and PR perspective.”
Trzy projekty. Jeden miesiąc. Wiadomość jest jasna: OpenAI przestaje bawić się w „everything company.”
Gorączka przed IPO
Kontekst jest oczywisty. OpenAI prowadzi nieformalne rozmowy z bankami inwestycyjnymi w sprawie debiutu giełdowego, który ma nastąpić pod koniec 2026 roku, i podobno celuje w wycenę rzędu biliona dolarów. To imponująca liczba – szczególnie gdy zestawić ją z faktem, że firma nie osiągnie rentowności przed rokiem 2030, a do tego czasu spali prawdopodobnie pół biliona dolarów.
Dla porównania: Uber przed osiągnięciem zysku wydał około 30 miliardów dolarów. OpenAI planuje wydać 600 miliardów – i to już po „odchudzeniu” planów z pierwotnych 1,4 biliona dolarów.
Patrząc na te liczby, trudno oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy świadkami czegoś bezprecedensowego – i nie tylko w pozytywnym sensie. OpenAI buduje coś, co może przedefiniować gospodarkę cyfrową. Ale „może” to nie jest słowo, na którym inwestorzy giełdowi budują portfele. Pytanie nie brzmi, czy ChatGPT jest rewolucyjny – bo jest. Pytanie brzmi: kto i kiedy za to zapłaci? Subskrypcje rosną, ale koszty rosną szybciej. Reklamy w ChatGPT to obiecujący kierunek, ale analitycy ostrzegają, że może „feel creepy” i wywołać reakcję użytkowników. Zamknięcie Sory, Instant Checkout i chatbotów erotycznych to sygnał dojrzewania – ale czy nie za późny? I czy inwestorzy detaliczni, którym zaproponuje się akcje firmy generującej straty przez co najmniej cztery kolejne lata, będą mieli wystarczająco dużo cierpliwości i… wiary?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
ChatGPT wciąż rządzi – ale rywale depczą po piętach
Podstawowy produkt OpenAI pozostaje fenomenem na skalę globalną. Ponad 900 milionów użytkowników tygodniowo, ponad 50 milionów płacących subskrybentów. Subskrypcje generują 75% przychodów firmy – resztę dokłada sprzedaż korporacyjnych wersji ChatGPT i dostęp do API dla deweloperów.
Problem w tym, że Anthropic – twórca Claude’a – rośnie szybciej i skuteczniej zdobywa rynek enterprise. Według danych Menlo Ventures udział OpenAI w tym segmencie spadł z około 50% w 2023 roku do 27% dziś. Anthropic ma tymczasem plan osiągnięcia rentowności już w 2028 roku – dwa lata wcześniej niż OpenAI.
Adrian Cox z Deutsche Bank Research Institute twierdzi, że obecne ruchy OpenAI idą w dobrym kierunku: „By focusing its business model in this way, OpenAI is probably aiming for that growth in the best way possible.” Dodaje, że firma porzuciła podejście „everything” na rzecz węższego, bardziej precyzyjnego skupienia.
Reklamy jako ratunek?
W ostatnim tygodniu marca OpenAI ogłosiło, że pilotaż reklam w ChatGPT wygenerował 100 milionów dolarów w ujęciu rocznym – co oznacza około 12 milionów dolarów zarobionych w ciągu sześciu tygodni. Brzmi zachęcająco.
Ale analitycy studzą entuzjazm. Nikhil Lai z Forrester przyznaje, że wyniki „better than expected,” jednocześnie ostrzegając, że do zbudowania dojrzałego biznesu reklamowego OpenAI musi jeszcze pokonać długą drogę:
- kwestie prywatności i regulacje dotyczące personalizacji reklam
- ryzyko odstraszenia użytkowników zbyt nachalnym targetowaniem
- brak sprawdzonego modelu monetyzacji reklam w kontekście czatbota
Burns z Enders przestrzega wprost: reklamy mogą „very quickly begin to feel creepy and risk a user backlash.” A jeśli pozostaną tylko „glorified banner ad below the answers” bez precyzyjnego targetowania – nie przyciągną poważnych budżetów reklamowych.
Czy OpenAI zdąży na własny debiut?
OpenAI ma produkt, którego wszyscy chcą używać. Ma przychody, które rosną w tempie niespotkanym wcześniej w historii technologii. Ma też problem, który nie zniknie przez co najmniej cztery lata: wydaje znacznie więcej, niż zarabia.
Sam Altman prowadzi teraz firmę w trybie przyspieszonego porządkowania. Trzy projekty skasowane w miesiąc. Jasny sygnał dla Wall Street: umiemy wybrać priorytety.
Czy to wystarczy? Publiczni inwestorzy są o wiele mniej cierpliwi niż venture capital. Rynek giełdowy lubi pytać co kwartał: „kiedy zysk?” I na to pytanie OpenAI wciąż nie ma odpowiedzi, którą chciałby usłyszeć rynek.
Rzecznik firmy zapewnia, że priorytetem jest infrastruktura obliczeniowa: „With user demand outstripping supply, compute is the critical resource when it comes to AI.” To prawda. Ale compute kosztuje. I płaci za niego ktoś inny – na razie.
