Microsoft oficjalnie przyznał, że przesadził z integracją sztucznej inteligencji w Windows 11. W piątek firma opublikowała wpis na blogu, w którym zapowiedziała szereg zmian mających poprawić jakość systemu – a jedną z kluczowych jest ograniczenie obecności Copilota w aplikacjach.
Koniec AI wszędzie
Pavan Davuluri, wiceprezes wykonawczy działu Windows and Devices, napisał wprost, że Microsoft staje się „bardziej celowy” w kwestii tego, jak i gdzie Copilot integruje się z Windows. Brzmi jak dyplomatyczne przyznanie się do błędu. Bo czym innym jest komunikat, że celem firmy jest skupienie się na doświadczeniach AI, które są „genuinely useful”?
Konkretne zmiany obejmują ograniczenie integracji Copilota w aplikacjach:
- Photos
- Widgets
- Notepad
- Snipping Tool
To nie kosmetyczne poprawki. To wyraźny sygnał, że Microsoft słyszał użytkowników i zdecydował się działać.
Cofanie się z pozycji, które się zajęło
To nie jest pierwsza taka wolta Microsoftu. Kilka tygodni temu portal Windows Central informował, że firma po cichu zrezygnowała z planów wprowadzenia Copilota do powiadomień systemowych, Ustawień czy Eksploratora plików. Wcześniej o ponad rok opóźniono premierę Windows Recall – funkcji AI zapamiętującej wszystko, co dzieje się na ekranie – ze względu na protesty użytkowników dotyczące prywatności. Recall co prawda trafił do użytkowników w kwietniu zeszłego roku, ale badacze bezpieczeństwa nadal odkrywają w nim luki.
Widać wyraźny wzorzec: Microsoft wciska AI do systemu, użytkownicy reagują negatywnie, Microsoft się wycofuje. Ile razy ten cykl musi się powtórzyć?
Głos rozsądku
Cieszę się, że Microsoft w końcu słucha. Ale mam wrażenie, że ta zmiana to nie tyle strategiczna refleksja, co reakcja na twarde dane. Badanie Pew Research z marca 2026 roku pokazuje, że połowa Amerykanów jest bardziej zaniepokojona AI niż podekscytowana – to o 13 punktów procentowych więcej niż w 2021 roku. Firmy technologiczne przez lata zakładały, że użytkownicy będą bezkrytycznie przyjmować każdą nową funkcję AI. Rzeczywistość jest inna. Z drugiej strony – ograniczenie integracji Copilota nie oznacza końca AI w Windows. To raczej korekta kursu. I może właśnie o to chodzi: o AI, której nie czuć, bo działa tam gdzie trzeba, a nie tam gdzie można ją wcisnąć. Pytanie, czy Microsoft ma na to pomysł, czy tylko gasi kolejne pożary.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Co jeszcze się zmienia?
Copilot to niejedyna zmiana zapowiadana przez Microsoft. Firma planuje również:
- możliwość przeniesienia paska zadań na górę lub boki ekranu
- większą kontrolę użytkowników nad aktualizacjami systemu
- przyspieszenie działania Eksploratora plików
- ulepszenie widżetów
- aktualizację Centrum opinii (Feedback Hub)
- łatwiejszą nawigację w programie Windows Insider
Część z tych rzeczy użytkownicy prosili o nie od lat. Taskbar na górze ekranu to żądanie tak stare, że można by je wyryć w kamieniu.
Zmęczenie AI jest realne
Za decyzją Microsoftu stoi coś szerszego niż tylko wewnętrzna polityka produktowa. Rosnący opór wobec „AI bloat” – czyli nafaszerowania produktów sztuczną inteligencją bez realnego powodu – to temat, który pojawia się coraz częściej w dyskusjach technologicznych. Użytkownicy nie mówią, że nie chcą AI. Mówią, że nie chcą AI wszędzie, na siłę, bez pytania.
Microsoft jest pierwszą dużą firmą, która oficjalnie przyznaje, że podeszła do tego zbyt agresywnie. Czy Google, Apple i inni wyciągną z tego wnioski? Czas pokaże. Na razie Redmond robi krok w tył. I dobrze.
