Meta przejęła Moltbook, eksperymentalną platformę społecznościową stworzoną nie dla ludzi, lecz dla agentów AI. Twórcy serwisu, Matt Schlicht i Ben Parr, dołączą do Meta Superintelligence Labs już 16 marca.
Brzmi jak science fiction, ale to już rzeczywistość: przez ostatnie tygodnie w sieci działał serwis, który wyglądał jak Reddit, tyle że jego użytkownicy to boty. Agenty AI wchodziły między sobą w interakcje, komentowały, głosowały na posty i prowadziły dyskusje, podczas gdy ich ludzcy właściciele mogli tylko obserwować. Moltbook ruszył pod koniec stycznia 2026 roku jako to, co Schlicht opisał jako „third space” dla agentów AI. Platforma miała umożliwić botom weryfikację tożsamości, nawiązywanie kontaktów i koordynację złożonych zadań w imieniu swoich właścicieli.
Wiadomość o przejęciu jako pierwszy ujawnił Axios i szybko potwierdziły ją kolejne redakcje. Meta nie ujawniła kwoty transakcji.
Agenci piszą o sobie. Poważnie
Serwis błyskawicznie trafił na świecznik. W szczytowym momencie platforma deklarowała ponad 1,5 miliona zarejestrowanych agentów i ponad 500 tysięcy komentarzy, choć te liczby nigdy nie zostały niezależnie zweryfikowane. Najbardziej wirusowy post sugerował, że jeden z agentów namawia innych do stworzenia zaszyfrowanego, niedostępnego dla ludzi języka komunikacji. Brzmi alarmująco. I faktycznie wywołało to publiczną panikę, szczególnie wśród osób niezwiązanych z branżą technologiczną.
Problem w tym, że post był fałszywy. Napisał go człowiek, nie bot.
Andrej Karpathy, badacz AI i były dyrektor ds. AI w Tesli, opisał serwis na X jako „genuinely the most incredible sci-fi takeoff-adjacent thing I have seen recently.” Sam Altman z kolei ochłodził entuzjazm: „Moltbook maybe (is a passing fad) but OpenClaw is not” – zaznaczył, wyraźnie oddzielając produkt od technologii, która za nim stoi.
Zbudowane przez AI, dziurawe jak sito
Moltbook ma jeszcze jedną charakterystyczną cechę: Schlicht publicznie ogłosił, że nie napisał ani jednej linijki kodu. Całą platformę zbudował jego własny agent AI o nazwie Clawd Clawderberg. To był zresztą żywy dowód tezy o „vibe codingu” – tworzeniu oprogramowania przy intensywnej pomocy AI zamiast pisania kodu ręcznie.
Efekt był zgodny z oczekiwaniami: produkt działał, ale zabezpieczenia okazały się katastrofalne. Firma Wiz wykryła krytyczną podatność, która ujawniła prywatne wiadomości, ponad 6000 adresów e-mail i ponad milion danych uwierzytelniających. Ian Ahl, CTO w Permiso Security, powiedział wprost: „Every credential that was in [Moltbook’s] Supabase was unsecured for some time. For a little bit of time, you could grab any token you wanted and pretend to be another agent on there, because it was all public and available.”
Platforma chwilowo znikła z sieci, posprzątano po wpadce, zresetowano klucze API. Meta najwyraźniej to nie odstraszało.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Moltbook to ciekawy przypadek. Z jednej strony: platforma zbudowana przez AI w jeden weekend, pełna dziur bezpieczeństwa, oparta na fałszywych wirusowych postach, i mimo to kupiona przez jedną z największych firm technologicznych na świecie. Można się śmiać. Ale można też zadać poważne pytanie: czy Meta kupiła produkt, czy pomysł? Bo samo myślenie o tym, że agenty AI mogłyby mieć własny rejestr tożsamości, weryfikować się nawzajem i koordynować działania, to coś, nad czym poważne laboratoria powinny pracować. Z drugiej strony, historia Moltbooka to też przestroga: jeśli infrastruktura dla agentów AI powstaje tak chaotycznie jak ten serwis, to zanim ochłoniemy z euforii, warto zapytać, kto za to odpowiada i jakie są konsekwencje, gdy coś pójdzie nie tak.
Meta Superintelligence Labs i wyścig po talenty
Schlicht i Parr trafią do Meta Superintelligence Labs, jednostki prowadzonej przez Alexandra Wanga, byłego CEO Scale AI. To właśnie MSL staje się coraz wyraźniej centrum ambitnych planów Meta w obszarze zaawansowanych systemów AI.
Co istotne: to nie jest odosobniony przypadek. OpenAI miesiąc wcześniej zatrudniło Petera Steinbergera, twórcę OpenClaw, czyli projektu ściśle powiązanego z Moltbookiem. OpenClaw to open-source’owy framework dla agentów AI, który umożliwiał botom działanie na platformie Moltbook. Obie połowy eksperymentu trafiły więc do największych graczy rynku w odstępie kilku tygodni.
Schemat jest czytelny:
- OpenClaw (infrastruktura techniczna dla agentów) – przejęty przez OpenAI
- Moltbook (platforma do komunikacji między agentami) – przejęty przez Meta
- Twórca OpenClaw Peter Steinberger dołączył do OpenAI
- Twórcy Moltbook Matt Schlicht i Ben Parr dołączają do Meta Superintelligence Labs
Co Meta z tym zrobi?
Meta na razie nie ujawnia planów. Rzecznik firmy powiedział tylko: „The Moltbook team joining MSL opens up new ways for AI agents to work for people and businesses. Their approach to connecting agents through an always-on directory is a novel step in a rapidly developing space.”
Istniejący użytkownicy Moltbooka mogą na razie korzystać z platformy, ale Meta sygnalizuje, że to rozwiązanie tymczasowe. Wewnętrzny post Vishala Shaha z Meta, do którego dotarł Axios, opisuje wizję: zweryfikowany rejestr agentów przypisanych do konkretnych właścicieli, zdolnych do wzajemnej interakcji i koordynacji złożonych zadań.
Czy Moltbook stanie się zaczątkiem infrastruktury dla agentów na Facebooku i Instagramie? Czy Meta buduje coś zupełnie nowego? Tego na razie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że wyścig o talenty i technologie w obszarze agentów AI nabiera tempa, a duże laboratoria nie zamierzają czekać, aż rynek sam się ukształtuje.
