Robert Levine wsiadł do samochodu w południowej Florydzie i wyruszył do Północnej Karoliny. Długa trasa, żona w fotelu pasażera, godziny jazdy przed nimi. Żeby zabić czas, zaczęli rozmawiać z ChatGPT o tym, czy w ogóle są w stanie sprzedać swój dom bez pośrednika. To co zaczęło się od pytania „czy damy radę?”, skończyło się podpisaną umową na 954 800 dolarów.
Czyli o 100 000 dolarów więcej niż jakikolwiek agent nieruchomości był gotowy wycenić tę nieruchomość.
Agenci nie mieli pewności. ChatGPT miał
Levine rozmawiał z kilkoma agentami. Żaden nie dawał mu pewności co do ceny. AI mu tę pewność dało.
„When we met with real estate agents they lacked confidence in pricing. ChatGPT gave us more confidence in price points of where the market was going.”
To nie przypadkowy użytkownik, który po raz pierwszy dotknął klawiatury. Levine jest CEO firmy doradczej ComOps, która pomaga kasynowym i hotelowym markom wdrażać AI. Zna narzędzie od środka. Ale i tak twierdzi, że to co zrobił, jest dostępne dla każdego, kto potrafi prowadzić rozmowę.
„ChatGPT is not coding. It is a conversation.”
Jak to wyglądało w praktyce
AI wzięło na siebie dosłownie wszystko, co można zrobić bez fizycznej obecności:
- wycenę nieruchomości i analizę rynku
- strategię marketingową i przygotowanie ogłoszenia
- wskazówki dotyczące odświeżenia mieszkania (łącznie z tym, które ściany przemalować)
- harmonogram pokazów dopasowany do napiętego grafiku ojca trójki dzieci
- negocjacje i prowadzenie przez kolejne etapy transakcji
Dom trafił do 15 potencjalnych kupców. Pięcioro złożyło oferty. Kontrakt podpisano w ciągu 5 dni. Cena za metr kwadratowy okazała się jedną z najwyższych w okolicy, pomimo że nieruchomość nie miała ani najlepszego widoku, ani największej działki, ani najnowszego wykończenia.
Granice tego eksperymentu
Levine nie twierdzi, że AI zastępuje wszystko. Sam zatrudnił prawnika, bo uznał to za rozsądne. Chatbot nie zorganizuje open house’u. Nie spakuje rodzinnych rzeczy. I wymaga, żeby użytkownik był aktywnie zaangażowany na każdym etapie, bo sam z siebie nic nie zrobi, dopóki nie dostanie kolejnego zapytania.
To wciąż asystent, nie autonomiczny agent. Przynajmniej na razie.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Ta historia jest ciekawa, bo pokazuje coś ważniejszego niż sam wynik transakcji. Pokazuje, że AI może wyrównywać dostęp do wiedzy eksperckiej. Levine nie miał lepszego agenta, miał lepsze pytania. I to jest prawdziwa zmiana. Z drugiej strony warto zachować ostrożność przed wyciąganiem zbyt szerokich wniosków z jednego przypadku. Jeden udany eksperyment to nie metodologia. Rynek nieruchomości jest lokalny, sezonowy i zależy od setek zmiennych. Czy ChatGPT sprawdziłby się tak samo w Gdańsku albo Wrocławiu, gdzie dane rynkowe są mniej dostępne publicznie? Nie wiem. I myślę, że nikt jeszcze nie wie. Pytanie, które mnie naprawdę interesuje, brzmi inaczej: co się stanie z zawodami, które dotąd chroniły się za „relacyjnością” i „ludzkim dotykiem”? Agenci nieruchomości, doradcy finansowi, prawnicy od prostych spraw? Może nie znikną. Ale ich model wyceny własnej pracy już się zmienia.
AI kontra pośrednicy: rynek się zmienia
Historia Levine’a wpisuje się w szerszy trend. Badania pokazują, że modele AI osiągają coraz lepsze wyniki w zadaniach, które dotąd wymagały specjalistycznych uprawnień i wiedzy. Prawnicy, matematycy, doradcy finansowi, teraz agenci nieruchomości.
Nie chodzi o to, że AI jest nieomylne. Chodzi o to, że w coraz większej liczbie przypadków jest wystarczająco dobre. A „wystarczająco dobre” przy jednoczesnej dostępności 24 godziny na dobę i zerowej prowizji to poważna konkurencja.
Levine podsumowuje to spokojnie: „It doesn’t necessarily replace professionals. But it does allow us all to have the ability to be more curious and to feel more confident in the decisions we’re making.”
Trudno z tym polemizować.
