ByteDance miał ambitny plan: w połowie marca wypuścić na świat Seedance 2.0, swój generator wideo oparty na AI. Plany się posypały. Według doniesień The Information, chińska firma wstrzymała globalną premierę modelu, bo jej prawnicy i inżynierowie wciąż pracują nad tym, jak uniknąć kolejnych kłopotów prawnych.
Wiralowy klip i lawina pozwów
Seedance 2.0 zadebiutował w Chinach w lutym 2026 roku. Szybko stało się jasno, że model potrafi generować bardzo przekonujące materiały wideo, czego dowodem był klip przedstawiający Toma Cruise’a walczącego z Bradem Pittem. Film rozszedł się po sieci błyskawicznie. Hollywoodowi jednak nie było do śmiechu.
Studia filmowe zasypały ByteDance pismami z żądaniem zaprzestania naruszeń. Disney posunął się najdalej w swojej retoryce, oskarżając firmę o „virtual smash-and-grab of Disney’s IP”. Jeden ze znanych scenarzystów skomentował wiralowe filmy słowami:
„It’s likely over for us.”
ByteDance próbował ugasić pożar, obiecując wdrożenie mocniejszych zabezpieczeń własności intelektualnej. Okazuje się jednak, że obietnice nie wystarczyły do przekonania własnych prawników, że globalny rollout to dobry pomysł właśnie teraz.
Czy to tylko opóźnienie, czy coś poważniejszego?
Warto tu zachować spokój i nie popadać w skrajności. Bo sytuacja jest bardziej złożona, niż wygląda na pierwszy rzut oka.
ByteDance znalazł się dokładnie tam, gdzie wcześniej znalazły się dziesiątki innych firm AI: na linii frontu sporu o to, co wolno modelom generatywnym, a czego nie. Z jednej strony mamy branżę filmową, która słusznie broni swojego dorobku i obawia się, że generatywne AI zniszczy model biznesowy oparty na pracy scenarzystów, aktorów i reżyserów. Z drugiej strony jest pytanie, gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna naruszenie prawa autorskiego, szczególnie gdy model nie kopiuje dosłownie, lecz generuje nowe treści na podstawie wzorców. To pytanie, na które sądy dopiero zaczną odpowiadać. Faktem jest jednak, że generowanie deepfake’ów z wizerunkami żyjących aktorów bez ich zgody to już teraz obszar mocno ryzykowny prawnie, niezależnie od tego, jak rozstrzygną się szersze spory o copyright. ByteDance chyba to w końcu dostrzegł.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Co z globalną premierą?
Na razie nie wiadomo, kiedy Seedance 2.0 trafi do użytkowników spoza Chin. ByteDance nie odpowiedział na pytania mediów w tej sprawie. Firma musi teraz rozwiązać kilka problemów jednocześnie:
- zbudować filtry, które uniemożliwią generowanie treści z rozpoznawalnymi twarzami bez zgody
- wypracować ewentualne umowy licencyjne z wytwórniami
- udowodnić prawnikom, że ryzyko kolejnych pozwów jest akceptowalne
- przekonać rynek, że Seedance 2.0 to poważne narzędzie, a nie generator wiralowych deepfake’ów
To nie jest lista, którą da się odhaczyć w tydzień.
Chiny kontra Hollywood: nowy front
Cała sprawa ma też szerszy wymiar geopolityczny. ByteDance to chińska firma działająca w środowisku napiętych relacji USA-Chiny, z TikTokiem jako udziałem mniejszościowym w amerykańskim podmiocie po głośnej transakcji ze stycznia. Każdy ruch tej firmy jest teraz obserwowany przez Waszyngton. Globalna premiera modelu AI, który de facto odtwarza sylwetki hollywoodzkich gwiazd, byłaby w tym kontekście geopolitycznym materiałem wybuchowym.
Czy Seedance 2.0 ostatecznie trafi na rynek globalny? Pewnie tak. Pytanie, w jakiej formie i kiedy.
