Wyobraźcie sobie plan filmowy bez kamer, klapsów i reżysera krzyczącego przez megafon. Zamiast tego: cichy szum komputerów, aktorzy w kombinezonach do motion capture i algorytmy generujące sceny, które jeszcze kilka lat temu wymagałyby milionowych budżetów. Tak wygląda dziś studyjny korytarz w Bengaluru, gdzie indyjski przemysł filmowy przechodzi jedną z największych transformacji w swojej historii.
Kod zamiast klakieru
Collective Artists Network, jedna z czołowych agencji talentów dla bollywoodzkiej A-listy, nie ogranicza się już tylko do zarządzania karierami gwiazd. W swoim oddziale technologicznym Galleri5 w Bengaluru firma aktywnie tworzy cyfrowych aktorów i produkuje filmy oparte na hinduskiej mitologii za pomocą narzędzi AI. Jeden z projektów, osnuty wokół tekstu religijnego „Ramajana”, zawiera scenę, w której bóg Hanuman leci, niosąc górę. Inny, inspirowany eposem „Mahabharata”, przedstawia księżniczkę Gandhari, która zawiązała sobie oczy po poślubieniu niewidomego króla.
To nie są eksperymenty. To regularny model produkcji.
Liczby, które robią wrażenie
Skala zmian jest konkretna i mierzalna. AI może obniżyć koszty produkcji do jednej piątej tradycyjnych wydatków filmowych i skrócić czas realizacji nawet o 75 procent. Zadania takie jak efekty wizualne, dubbing, synchronizacja ust czy poprawa scen są teraz wykonywane znacznie szybciej.
Analiza firmy doradczej EY wskazuje, że AI może zwiększyć przychody indyjskich firm medialnych i rozrywkowych o 10 procent i obniżyć koszty o 15 procent w perspektywie średnioterminowej.
Vikram Malhotra, założyciel wytwórni Abundantia Entertainment, poinformował Reutersa, że jego studio właśnie ogłosiło inwestycję w wysokości 11 milionów dolarów w centrum produkcji AI i oczekuje, że treści wygenerowane lub wspomagane przez AI będą stanowiły jedną trzecią przychodów w ciągu trzech lat.
Globalne firmy technologiczne widzą tutaj przyszłość
Nie tylko indyjski kapitał stawia na Bollywood AI. Google nawiązał współpracę z reżyserem Shakunem Batrą, aby w sierpniu wyprodukować pięcioodcinkową serię filmową przy użyciu narzędzi do generowania wideo Veo 3 i Flow AI. Mira Lane, wiceprezes Google ds. technologii i społeczeństwa, powiedziała Reutersowi, że AI może pozwolić niezależnym twórcom tworzyć złożone sekwencje, które „might otherwise be out of reach due to budget or logistical constraints” / „mogłyby w innym przypadku być poza zasięgiem ze względu na budżet lub ograniczenia logistyczne”.
Microsoft dostarcza moc obliczeniową AI, aby pomóc „shape the next wave of global storytelling” / „kształtować kolejną falę globalnego opowiadania historii”. Nvidia z kolei pojawiła się na scenie obok aspirujących twórców filmów AI podczas drugiej edycji indyjskiego festiwalu filmów AI w New Delhi w lutym.
Hybrydowa produkcja i nowe metody pracy
Technologia w studiu Galleri5 działa inaczej, niż można by się spodziewać. Aby ominąć ograniczenia standardowych promptów tekstowych, Collective używa hybrydy fizycznego nagrywania i animacji cyfrowej. Aktorzy noszą kombinezony do motion capture wyposażone w sensory, rejestrujące ruchy ciała jako dane 3D, podczas gdy smartfony rejestrują mimikę twarzy. Te dane są wprowadzane do potoku AI, umożliwiając precyzyjną kontrolę nad generowanymi przez AI postaciami.
To inteligentne podejście. Zamiast prosić algorytm o wszystko, Hindusi łączą ludzką ekspresję z cyfrową wydajnością.
Komentarz redaktora
Bollywood od zawsze był fabryką snów działającą pod ogromną presją ekonomiczną. Produkuje więcej filmów niż Hollywood i robi to przy ułamku budżetu. W tym kontekście AI to nie luksus, ale logiczna konieczność. Rozumiem tę decyzję biznesową.
Jednocześnie historia z „Raanjhanaa” powinna dać nam do myślenia. Gdy algorytm zmienia zakończenie kultowego filmu bez zgody twórcy, wkraczamy na bardzo niebezpieczny teren. Kto jest właścicielem artystycznej wizji? Wytwórnia, która kupiła prawa, czy reżyser, który włożył w to serce?
Ciekawe jest też to, że Indie robią to, czego Hollywood nie może z powodów prawnych. Związki zawodowe SAG-AFTRA chronią aktorów przed cyfrową reprodukcją bez zgody. W Indiach takich barier nie ma, co daje wolność, ale też rodzi poważne pytania o ochronę twórców.
Czy za kilka lat będziemy oglądać filmy, nie wiedząc, czy na ekranie jest żywy człowiek, czy jego cyfrowy odpowiednik? I czy to w ogóle będzie dla nas ważne?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Kontrowersje: gdy AI zmienia zakończenie kultowego filmu
Nie wszystko w tym procesie przebiega gładko. W zeszłym roku indyjska wytwórnia Eros Media World wznowiła premierę hitu z 2013 roku „Raanjhanaa” z zakończeniem zmienionym przez AI. Zastąpiono tragiczne zakończenie, w którym protagonista ginie, szczęśliwszą wersją, w której bohater otwiera oczy ku zaskoczeniu swojej ukochanej.
Reakcja była gwałtowna. Aktor Dhanush napisał na platformie X:
„stripped the film of its very soul” and set a „deeply concerning precedent for both art and artists.” / „pozbawiono film jego duszy” i stworzono „głęboko niepokojący precedens zarówno dla sztuki, jak i artystów.”
Mimo to wznowienie przyciągnęło widzów. Największa sieć kin w Indiach, PVR Inox, poinformowała Reutersa, że sprzedano 35 procent dostępnych biletów na tamilską wersję filmu w miesiącu premiery, czyli o 12 punktów procentowych więcej niż średnia w 2025 roku.
Publiczność przyszła. Pytanie o etykę pozostało bez odpowiedzi.
Indyjska przewaga nad Hollywood
W Hollywood takie zmiany napotykałyby bariery. Na mocy umowy z amerykańskim związkiem aktorów SAG-AFTRA studia nie mogą cyfrowo zmieniać występu aktora ani tworzyć jego cyfrowej repliki bez świadomej zgody wykonawcy.
Indie nie mają takich ograniczeń. I wyraźnie zamierzają to wykorzystać.
Dominic Lees, badacz filmowy i AI z University of Reading w Wielkiej Brytanii, powiedział wprost: „If they can deliver, then the shift in AI filmmaking will be to India” / „Jeśli uda im się tego dokonać, to centrum AI w kinematografii przeniesie się do Indii”.
Co dalej z katalogami filmowymi?
Skala ambicji jest imponująca. Co najmniej jedna duża wytwórnia filmowa przegląda cały swój katalog pod kątem potencjalnych wznowień z pomocą AI. Eros International rozważa przegląd swojego katalogu 3000 tytułów w celu „identyfikacji kandydatów do adaptacji wspomaganej przez AI”. Pradeep Dwivedi, dyrektor generalny grupy, określił to jako „revenue opportunity and a creative renewal strategy” / „szansę na przychody i strategię twórczego odnowienia”.
Warto przy tym pamiętać, że Eros International w zeszłym roku odnotował 44-procentowy spadek przychodów. Presja ekonomiczna jest więc jak najbardziej realna.
Bollywood jako globalny punkt odniesienia
W lutym Nvidia pojawiła się obok aspirujących twórców filmów AI podczas drugiej edycji indyjskiego festiwalu filmów AI w New Delhi. Pradeep Gupta, wiceprezes Nvidia na poziomie globalnym, powiedział zgromadzonym, że firma pracuje nad obniżeniem kosztów obliczeniowych tak, aby każdy mógł „create something substantial without putting a lot of money” / „stworzyć coś wartościowego bez angażowania dużych pieniędzy” w produkcję.
Bollywood zawsze grał inaczej niż Hollywood. Więcej filmów, mniejsze budżety, szybsze tempo, inne gatunki. Dziś te same cechy sprawiają, że staje się naturalnym laboratoriom dla AI w kinematografii. Reszta świata patrzy uważnie.
Festiwale filmów AI mnożą się:
- Los Angeles
- Cannes
- Barcelona
- Mumbai (pierwsze indyjskie wydanie, listopad ubiegłego roku, Royal Opera House)
- New Delhi (druga edycja, luty 2026, z udziałem Nvidii)
Pytanie nie brzmi już „czy AI wejdzie do kina”. Brzmi: na jakich warunkach.
