Nasdaq otworzył sesję giełdową z siedziby Apple w Cupertino. Tim Cook zadzwonił dzwonem na otwarcie rynku, a wieczór zwieńczył koncert Paula McCartneya na trawniku Apple Park. Pięćdziesiąte urodziny wyglądały jak starannie wyreżyserowany spektakl pewności siebie. Problem w tym, że Wall Street czeka nie na spektakle, lecz na wyniki w AI.
Prywatność jako filozofia i jako pułapka
Apple przez dekady budowało swoją tożsamość na jednej obietnicy: twoje dane zostają przy tobie. Podczas gdy Google i Meta zarabiają dziesiątki miliardów dolarów rocznie na reklamie targetowanej, Apple grało na innej nucie. Płacisz więcej za sprzęt, ale nie stajesz się produktem. Tim Cook od lat powtarza, że prywatność to „fundamentalne prawo człowieka”.
Ta filozofia miała jednak swoją cenę, którą Apple płaci teraz z nawiązką.
Kiedy OpenAI wypuściło ChatGPT pod koniec 2022 roku i wywołało rewolucję w generatywnym AI, okazało się, że budowanie wielkich modeli językowych wymaga czegoś, czego Apple przez lata celowo unikało: masowego przetwarzania danych w chmurze, miliardowych inwestycji w infrastrukturę i gotowości do „karmienia” modeli danymi użytkowników. Amazon, Microsoft, Google i Meta zaangażowały się łącznie w setki miliardów dolarów rocznie na nową infrastrukturę AI. Apple? Poszło własną drogą.
Gene Munster z Deepwater Asset Management nie gryzie się w język: „It comes down to a failure to recognize where the world was going and the speed things were happening” / „Sprowadza się to do błędu w ocenie, dokąd zmierza świat i jak szybko to się dzieje.” Według niego firma stoi teraz na „rozdrożu” w kwestii długoterminowej trafności swoich produktów.
Siri, czyli stracona przewaga
Historia Siri to jeden z bardziej bolesnych rozdziałów w tej opowieści. Asystent głosowy Apple zadebiutował w październiku 2011 roku, dzień po śmierci Steve’a Jobsa. Przez lata wyprzedzał zarówno Amazon Alexa, jak i Google Assistant. Przewaga wynosiła kilka lat.
Walt Mossberg, legendarny dziennikarz technologiczny dawnego Wall Street Journal, ujął to bez ogródek: Apple „basically blew a five-year lead” / „w zasadzie zmarnowało pięcioletnią przewagę”.
Dag Kittlaus, współtwórca Siri, odszedł z Apple po śmierci Jobsa. Przyznał niedawno w rozmowie z CNBC: „I didn’t want to work without him” / „Nie chciałem pracować bez niego.” Technicznie Siri rozwijało się, szczególnie w rozpoznawaniu mowy, ale bez Jobsowskiej wizji produktowej nigdy nie ruszyło z miejsca.
Adam Cheyer, drugi współtwórca Siri, ujawnił, że oryginalna wizja była znacznie ambitniejsza niż to, co trafiło do użytkowników. Chodziło o stworzenie systemu łączącego „wiedzenie i działanie” w jednym. Cheyer dodaje, że pierwsza firma, która osiągnie to z „właściwym doświadczeniem”, zostanie „dominującą firmą technologiczną tej epoki AI.” I uważa, że Apple wciąż może tam dotrzeć.
Komentarz redaktora
Apple świętuje 50 lat i robi to z rozmachem godnym firmy wartej kilka bilionów dolarów. Ale za całą tą scenografią kryje się pytanie, które branża zadaje od kilku lat: czy można wygrać wyścig AI, budując filozofię na prywatności, kiedy sam wyścig polega na danych?
Z jednej strony rozumiem argument o „on-device AI”. Jeśli modele będą na tyle małe, że zmieszczą się na telefonie, Apple faktycznie ma unikalną pozycję. Ma chip, ma bezpieczeństwo, ma miliardy urządzeń. Z drugiej strony mamy rok 2026, a Siri wciąż jest daleko za ChatGPT, Gemini czy nawet Alexą w wielu zastosowaniach. To nie jest tylko problem techniczny. To problem zaufania użytkowników.
Umowa z Google na licencjonowanie Gemini do nowego Siri jest tu ciekawa. Apple odwraca role: przez lata Google płaciło Apple za bycie domyślną wyszukiwarką, teraz to Apple płaci za inteligencję. Biznesowo można to wytłumaczyć. Filozoficznie? To już inna rozmowa. Pytanie Horace’a Dediu jest słuszne: czy Google przy okazji nie nauczy się czegoś o użytkownikach iPhone’a?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Umowa z Google i nowe Siri
W styczniu Apple zawarło wieloletnią umowę na wykorzystanie Gemini AI od Google jako części odświeżonego Siri. To historyczny zwrot. Dotychczas Google płaciło Apple około 20 miliardów dolarów rocznie za bycie domyślną wyszukiwarką na iPhone’ach. W nowym układzie role się odwracają.
Analityk Horace Dediu z Asymco wskazał na kluczowe ryzyko tego partnerstwa: „That’s where the wall has to be. That they don’t give that information to Google, and Google doesn’t get smarter and improve its core business because Apple is sharing information with them” / „Tam musi stać mur. Żeby nie przekazywali informacji Google’owi, i żeby Google nie mądrzał i nie rozwijał swojego podstawowego biznesu dzięki danym, które Apple z nim dzieli.”
Dediu dodał, że wszelkie ulepszenia inteligencji powinny pozostać wewnątrz Apple. Pytanie, jak firma to technicznie zagwarantuje, pozostaje otwarte.
Groźba z nieoczekiwanej strony
Największym zagrożeniem dla Apple może nie być lepsza wersja tego, co już istnieje, ale coś zupełnie innego.
Rok temu OpenAI kupiło firmę projektową Jony’ego Ive’a za 6,4 miliarda dolarów. Ive, który zaprojektował iPoda, iPhone’a, iPada i Apple Watch, pracuje teraz dla Sama Altmana nad rodziną urządzeń bez ekranu. John Sculley, dawny CEO Apple, skomentował to krótko: „That’s an amazingly big ask and amazingly big vision. You can’t underestimate someone as brilliant as Jony Ive” / „To zadziwiająco wielkie oczekiwania i zadziwiająco wielka wizja. Nie można nie doceniać kogoś tak błyskotliwego jak Jony Ive.”
Dediu wskazuje, że to właśnie ten scenariusz powinien spędzać Apple sen z powiek:
- nie lepsze urządzenie, ale prostsze
- takie, które nie potrzebuje ekranu
- interfejs AI, który nosimy, a nie trzymamy
Wcześniejsza próba tego podejścia, startup Humane, zakończyła się spektakularną porażką. Ken Kocienda, który spędził 15 lat w Apple i wynalazł autokorektę klawiatury na pierwszym iPhonie, a później dołączył do Humane, uważa jednak, że pomysł był po prostu za wczesny.
Tony Fadell, ojciec iPoda i pierwszych trzech generacji iPhone’a, jest spokojniejszy. Twierdzi, że „piny, pióra, wszystkie te zawieszki” to tylko akcesoria do telefonu. Jego wizja zakłada federację urządzeń, a nie zastępowanie smartfona czymś innym.
Zakład na edge AI
Apple od 2017 roku integruje procesory z jednostkami Neural Engine przeznaczonymi właśnie do zadań AI. Całe założenie jest proste:
- modele AI będą się zmniejszać
- za kilka lat będą działać w całości na chipie w telefonie
- wtedy dane użytkownika nigdy nie opuszczą urządzenia
- problem z prywatnością rozwiąże się sam
To nie jest mrzonka. Modele faktycznie się zmniejszają, a Apple Silicon pozostaje jednym z najwydajniejszych układów na rynku. Firma od lat prowadzi Private Cloud Compute, czyli bezpieczne rozszerzenie urządzenia w chmurze, stosowane gdy przetwarzanie lokalne nie wystarczy.
Partnerstwo z Google ma być mostem do tego momentu. Jak ujął to Kittlaus: „People get motivated when they see a path to victory. I think that is the moment” / „Ludzie nabierają motywacji, gdy widzą ścieżkę do zwycięstwa. Myślę, że to jest ten moment.”
Urodziny z gwiazdą i pytaniem bez odpowiedzi
Uroczystości zakończyły się koncertem Paula McCartneya na terenie Apple Park. Cała impreza była, jak napisał CNBC, „produkcją zaprojektowaną, by projkować pewność siebie w obliczu oczekiwań Wall Street na comeback Apple w AI.”
Pięćdziesiąt lat temu Steve Jobs i Steve Wozniak zbudowali pierwszy komputer w garażu. Dziś Apple ma ponad 2,5 miliarda aktywnych urządzeń na świecie. Żadna inna firma konsumencka nie ma takiego punktu wyjścia do dystrybucji AI.
Pytanie brzmi: czy to wystarczy, skoro w wyścigu o inteligencję zamiast prowadzić, Apple dopiero dogania?
