Sam Altman, CEO OpenAI, nakreślił podczas szczytu infrastrukturalnego BlackRock w Waszyngtonie swoją wizję przyszłości AI – i jest ona tak samo odważna, co kontrowersyjna. Według szefa najpotężniejszej firmy AI na świecie, ludzie będą wkrótce kupować inteligencję tak samo, jak dziś kupują prąd albo wodę.
„We see a future where intelligence is a utility, like electricity or water, and people buy it from us on a meter” – powiedział Altman 11 marca podczas wystąpienia przed salą wypełnioną inwestorami infrastrukturalnymi. Klip z tą wypowiedzią trafił na X i w ciągu kilku godzin rozszedł się po całym internecie. Reakcje były… delikatnie mówiąc, chłodne.
Model licznikowy zamiast subskrypcji
Zamiast stałej miesięcznej opłaty, użytkownicy mogliby płacić za AI proporcjonalnie do jej wykorzystania – im więcej mocy obliczeniowej konsumuje dana osoba lub firma, tym więcej płaci.
Altman przyznał, że jeśli OpenAI nie zbuduje wystarczających mocy obliczeniowych, albo nie będzie mogło ich sprzedać, albo ceny wzrosną. To z kolei zepchnęłoby dostęp do AI w kierunku najbogatszych – albo zmusiłoby rządy do decydowania, jak rozdzielać ograniczone zasoby obliczeniowe.
Najbardziej zaskakującym elementem wystąpienia był pomysł na tzw. „universal basic compute”. Altman zaproponował, by część globalnych zasobów obliczeniowych AI rozdzielić bezpośrednio między ludzi – każdy człowiek otrzymałby pewną pulę tokenów do wykorzystania, sprzedania lub połączenia z innymi. Żaden konkretny harmonogram ani mechanizm nie został jednak zaproponowany.
Infrastruktura za setki miliardów
Żeby model „AI z licznika” miał sens, potrzeba infrastruktury na niewyobrażalną dotąd skalę. OpenAI zamknęło niedawno rundę finansowania o wartości 110 miliardów dolarów – największe prywatne finansowanie w historii – z udziałem Amazona, NVIDII i SoftBanku. Projekt Stargate, joint venture z SoftBankiem, Oracle i funduszem MGX z Abu Dhabi, zakłada budowę do 10 gigawatów mocy obliczeniowych w centrach danych na terenie Stanów Zjednoczonych do 2029 roku.
Pierwsze centrum w Abilene w Teksasie już działa. Skala całego przedsięwzięcia jest trudna do ogarnięcia.
Komentarz redaktora
Wizja Altmana brzmi logicznie – i właśnie to jest w niej niepokojące. Modele subskrypcyjne wypierają jednorazowe zakupy od lat, więc „AI z licznika” jest naturalnym krokiem. Problem w tym, że prąd i woda to usługi regulowane przez państwo, objęte taryfami, zobowiązaniami do powszechnego dostępu i nadzorem publicznym. OpenAI jest prywatną firmą, która sama ustala ceny i sama decyduje, komu sprzedaje. Analogia do mediów komunalnych jest wygodna narracyjnie, ale mija się z rzeczywistością instytucjonalną. Czy chcemy, żeby fundamentalna infrastruktura poznawcza przyszłości należała do jednej korporacji? To pytanie warto postawić teraz, zanim odpowiedź zostanie nam narzucona.
– Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Rynek pracy i gospodarka w trybie deflacyjnym
Altman nie ograniczył się do modeli biznesowych. Przyznał, że tradycyjna równowaga między pracą a kapitałem zmienia się drastycznie i że AI stała się wygodnym kozłem ofiarnym dla zwolnień grupowych – niezależnie od tego, czy naprawdę za nimi stoi.
Altman ostrzegł, że tradycyjne wskaźniki gospodarcze, jak PKB, mogą spaść w „wiecznie deflacyjnym świecie”, zmuszając społeczeństwa do przemyślenia sposobu mierzenia jakości życia. Już dziś w Indiach obserwuje startupy próbujące działać bez żadnych pracowników – całkowicie na promptach.
Skutki dla rynku pracy są widoczne już teraz:
- Nowe startupy celowo unikają zatrudniania, inwestując kapitał w moc obliczeniową zamiast w ludzi
- Agenci AI mają wkrótce obsługiwać zadania trwające dni i tygodnie, działając jak samodzielni pracownicy
- Nawet kadra C-suite nie jest, zdaniem Altmana, odporna na tę transformację
Internet odpowiada
Reakcja sieci na słowa Altmana była natychmiastowa i przewidywalna. „Honestly this sounds like the beginning of a Black Mirror episode” – napisał jeden z użytkowników. Inni pointowali, że „intelligence as a utility” to elegancki sposób na powiedzenie „będziemy pobierać opłatę za myślenie”.
Sridhar Vembu, współzałożyciel Zoho Corporation, który był obecny na wcześniejszym szczycie w Indiach, skrytykował porównanie AI do człowieka wprost: „I do not want to see a world where we equate a piece of technology to a human being.”
Matt Stoller był jeszcze dosadniejszy – stwierdził, że porównywanie zużycia energii przez AI do energii potrzebnej do wychowania człowieka sprowadza się do twierdzenia, że duży arkusz kalkulacyjny i niemowlę są moralnie równoważne.
Czy analogia do mediów komunalnych w ogóle ma sens?
Prawdziwe media komunalne działają w ramach publicznych ram regulacyjnych – komisje ustalają taryfy, istnieją zobowiązania do powszechnej obsługi, obowiązuje transparentność. OpenAI jest prywatną firmą nastawioną na zysk, która sama ustala ceny, kontroluje dostęp i nie ma obowiązku obsługiwać kogokolwiek.
To nie jest drobny szczegół techniczny – to fundamentalna różnica ustrojowa. Altman pożyczył metaforę, która brzmi znajomo i bezpiecznie, żeby opisać coś, co znajome i bezpieczne wcale nie jest.
Wizja „inteligencji z licznika” może się zmaterializować. Ale warunki, na jakich to nastąpi, to już kwestia polityczna – nie technologiczna.
