Rewolucja sztucznej inteligencji nie przebiega równomiernie. Coraz wyraźniej widać, że społeczeństwo dzieli się na trzy odrębne obozy – i przepaść między nimi rośnie z każdym miesiącem.
Tak wynika z analizy opublikowanej dziś przez Axios, która trafnie opisuje coś, co obserwujemy również w Polsce: AI nie jest już jednym zjawiskiem, które wszyscy przeżywają podobnie. To trzy zupełnie różne rzeczywistości.
Kim są te trzy grupy?
Pierwszy obóz to power users – zaawansowani użytkownicy, którzy uruchamiają agenty AI przez całą dobę, wymieniają się poradami, jak automatyzować pracę i podejmowanie decyzji. Andrej Karpathy, były lider AI w OpenAI i Tesli, przyznał w podcaście „No Priors”, że spędza teraz 16 godzin dziennie, wydając polecenia rojem agentów AI, i co miesiąc stara się wyczerpać swój limit tokenów. Na platformie X napisał wprost:
„There is a growing gap in understanding of AI capability” / „Rośnie przepaść w rozumieniu możliwości AI”
Dodał, że wiele osób pozwala, by jedno spotkanie z darmową wersją ChatGPT ukształtowało ich całkowity pogląd na tę technologię.
Drugi obóz to sceptycy – widzą w AI wciąż ułomne chatboty i wirusowe wpadki. Korzystają z niej powierzchownie, nie sięgają po jej pełne możliwości.
Trzeci, narastający obóz to oporni – ludzie, którzy rozumieją AI, mają własne zdanie o tym, dokąd zmierza, i świadomie odrzucają udział w tej transformacji.
Technologiczna nierówność nabiera realnych kształtów
Podział nie jest tylko światopoglądowy. Ma już wymiar ekonomiczny. Raport ekonomiczny Anthropic z marca tego roku wykazał, że doświadczeni użytkownicy podejmują trudniejsze zadania i częściej je kończą sukcesem. To błędne koło – zaawansowani użytkownicy notują coraz większe wzrosty produktywności, podczas gdy reszta zostaje w tyle.
Aaron Levie, CEO Box, podsumował to zwięźle na X: „AI adoption is a tale of two cities” / „Adopcja AI to opowieść o dwóch miastach.”
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Ten podział jest realny i nie powinniśmy go bagatelizować. Z jednej strony mamy ludzi, którzy dzięki AI wielokrotnie zwiększają swoją produktywność i już dziś żyją w innej rzeczywistości zawodowej. Z drugiej – tych, którzy albo nie mają dostępu, albo nie chcą korzystać, albo po prostu nie nadążają. Pytanie, które mnie niepokoi, brzmi: czy ten podział jest przejściowy, czy wbudowujemy właśnie w strukturę społeczeństwa nową, trwałą nierówność? I kto za to odpowiada – firmy technologiczne, rządy, a może sami użytkownicy?
Oporni sięgają po drastyczne środki
Trzecia grupa przestała być bierna. W Indianapolis poseł stanowy poinformował, że jego dom został ostrzelany, a przy miejscu zdarzenia znaleziono notatkę z napisem „no more data centers”. W San Francisco protesty pod siedzibami firm AI stają się coraz częstsze, podobnie jak demonstracje w społecznościach, które znalazły się na celowniku inwestorów budujących nowe centra danych.
W minionym tygodniu doszło do poważniejszego incydentu: mężczyzna został zatrzymany pod zarzutem rzucenia koktajlem Mołotowa w dom Sama Altmana, CEO OpenAI. Według „San Francisco Chronicle” osoba o tym samym nazwisku co podejrzany publikowała eseje antyAI i była aktywna na serwerze Discord grupy PauseAI, organizacji nawołującej do wstrzymania prac nad sztuczną inteligencją. Wcześniej podejrzany miał odwiedzić również biura OpenAI.
Sam Altman po ataku napisał:
„It will not all go well. The fear and anxiety about AI is justified; we are in the process of witnessing the largest change to society in a long time, and perhaps ever.” / „Nie wszystko pójdzie dobrze. Strach i niepokój związane z AI są uzasadnione; jesteśmy świadkami największej zmiany społecznej od bardzo długiego czasu, a może w ogóle największej w historii.”
Lęk nie zna granic branżowych
Niepokój nie dotyczy wyłącznie osób spoza sektora technologicznego. W wirusowym wpisie pewien inżynier z Meta napisał: „I’m done with tech and I’m done with this unfair world” / „Mam dość technologii i mam dość tego niesprawiedliwego świata.” Ten post stał się symbolem rosnącej fali lęku wśród ludzi z branży, którzy sami budują narzędzia, których się boją.
Warto wskazać, co konkretnie napędza te obawy:
- utrata pracy przez automatyzację kolejnych specjalizacji,
- poczucie wykluczenia z korzyści, które czerpią nieliczni,
- brak kontroli nad kierunkiem rozwoju technologii,
- nierówny podział zysków między twórców AI a resztę społeczeństwa.
Dwa miasta, jeden świat
Przepaść opisywana przez Axios to nie tylko kwestia umiejętności czy dostępu do narzędzi. To fundamentalnie różne doświadczenia rzeczywistości. Power userzy żyją w świecie rosnących możliwości i przyspieszającej produktywności. Oporni i sceptycy widzą technologię, która zmienia zasady gry bez pytania kogokolwiek o zdanie.
Obydwie perspektywy są zrozumiałe. I obydwie są prawdziwe jednocześnie.
