Stany Zjednoczone ogłosiły wyścig z Chinami o dominację w sztucznej inteligencji. Donald Trump podpisał kolejne rozporządzenia, zapowiedział historyczne inwestycje, zorganizował ceremonię w Białym Domu. Problem w tym, że niemal połowa planowanych centrów danych AI ma w tym roku nie powstać na czas. A winowajca jest zaskakująco blisko.
Według analiz firmy Sightline Climate, cytowanych przez Bloomberga, w 2026 roku w Stanach Zjednoczonych miało uruchomić się tyle centrów danych, by łącznie pobierały 12 gigawatów mocy. Brzmi imponująco. Rzeczywistość jest jednak inna: tylko jedna trzecia tej planowanej przepustowości jest dziś faktycznie w budowie. Reszta utknęła na etapie projektów, ogłoszeń i przetargów.
Transformatory, switchgear i wąskie gardło
Problemem nie są pieniądze. Alphabet, Amazon, Meta i Microsoft mają razem wydać w tym roku ponad 650 miliardów dolarów na infrastrukturę AI. Chętnych do inwestowania nie brakuje. Brakuje transformatorów, switchgear i baterii, czyli komponentów elektrycznych, które są niezbędne zarówno w samych centrach danych, jak i w infrastrukturze sieciowej potrzebnej do dostarczenia im prądu.
To nie jest drobna niedogodność. Infrastruktura elektryczna stanowi mniej niż 10% całkowitego kosztu budowy centrum danych, ale jest równie kluczowa jak sprzęt obliczeniowy. Opóźnienie w dostawie jednego elementu łańcucha zasilania może wstrzymać cały projekt.
Przed 2020 rokiem czas oczekiwania na transformatory wysokiej mocy wynosił od 24 do 30 miesięcy. Dziś, w szczytowym momencie boomu AI, może sięgać pięciu lat. Dla centrów danych, których cykl wdrożenia wynosi poniżej 18 miesięcy, to po prostu katastrofa.
„There’s only going to be one winner”
Trump powiedział w grudniu ubiegłego roku: „There’s only going to be one winner, and that’s probably going to be the US or China” / „Będzie tylko jeden zwycięzca, i to prawdopodobnie będą Stany Zjednoczone albo Chiny.”
Problem w tym, że ta deklaracja zderza się z jego własną polityką. Stany Zjednoczone od dekad przenosiły produkcję za granicę, przede wszystkim do Chin. To właśnie doprowadziło do znaczącego niedoboru komponentów elektrycznych w USA. Benjamin Boucher, starszy analityk w Wood Mackenzie, mówi wprost: „There’s not enough domestic capacity to go around, so people are pretty much forced to go to the export market” / „Krajowe moce produkcyjne po prostu nie wystarczają, więc firmy są zmuszone korzystać z rynku eksportowego.”
Import transformatorów wysokiej mocy z Chin wzrósł z mniej niż 1500 sztuk w 2022 roku do ponad 8000 sztuk w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy 2025 roku. I właśnie w tym momencie wchodzą cła.
Komentarz redakcji
Mamy do czynienia z klasycznym przykładem polityki, która gryzie własny ogon. Rozumiem logikę ceł jako narzędzia nacisku na Chiny i zachęty do reindustrializacji Ameryki. To nie jest irracjonalne myślenie w długiej perspektywie. Ale krótkoterminowe skutki mogą podważyć dokładnie te cele, które Trump deklaruje jako priorytet. Jeśli cła blokują import transformatorów, a amerykańskie fabryki nie są w stanie wyprodukować ich wystarczająco szybko, to kto traci? Nie Chiny. Traci wyścig AI, który administracja tak głośno ogłosiła. Z drugiej strony, czy bez jakiegokolwiek nacisku Stany Zjednoczone kiedykolwiek odbudują własne zdolności produkcyjne w tym obszarze? To jest pytanie, na które nie ma łatwej odpowiedzi. Prawdziwy problem leży głębiej: dekady deindustrializacji nie odwróci się w ciągu jednej kadencji, niezależnie od tego, ile rozporządzeń się podpisze.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Firmy szukają własnych dróg
Część firm już znalazła obejście problemu. Amazon i Microsoft mówią, że planują zakup sprzętu elektrycznego z dużym wyprzedzeniem. Equinix zainwestował co najmniej 350 milionów dolarów w nową fabrykę Hanley Energy w Irlandii, która ma produkować switchgear i inne komponenty, co ma skrócić czas oczekiwania o 10-15%. Firma Crusoe poszła jeszcze dalej i zaczęła produkować własny switchgear.
Ale to są rozwiązania dostępne dla dużych graczy z głębokimi kieszeniami. Mniejsi deweloperzy centrów danych nie mają takiego komfortu.
Co więcej, problem dotyczy nie tylko roku 2026:
- W 2027 roku planowane jest uruchomienie 21,5 gigawatów przepustowości, ale faktycznie w budowie jest jedynie 6,3 gigawata
- W latach 2028-2032 sytuacja jest jeszcze poważniejsza: ponad 37 gigawatów zaplanowanej infrastruktury nie ma jeszcze potwierdzonych dat realizacji, a w budowie jest jedynie 4,5 gigawata
- Chiny odpowiadają za ponad 40% importu baterii do USA, a ich udział w niektórych kategoriach transformatorów i switchgear zbliża się do 30%
Ratepayer Protection Pledge, czyli ceremonia zamiast rozwiązania
W marcu Trump zorganizował w Białym Domu ceremonię, podczas której Amazon, Google, Meta, Microsoft, OpenAI, Oracle i xAI podpisały tak zwany „Ratepayer Protection Pledge” – deklarację, że koszty energii związane z budową centrów danych nie zostaną przerzucone na konsumentów. Było to niewiążące, niemożliwe do wyegzekwowania zobowiązanie, a szefowie firm złożyli je w momencie, gdy ich projekty infrastrukturalne napotykały na rosnący sprzeciw obywateli w całym kraju.
Gest polityczny to jedno. Transformatory to drugie.
Paradoks „America First” w erze AI
Stany Zjednoczone są liderem w dziedzinie chipów AI i oprogramowania, ale ta przewaga jest blokowana przez niemożność wyprodukowania wystarczającej liczby komponentów elektrycznych. Jak to ujął Andrew Likens z firmy Crusoe: „If one piece of your supply chain is delayed, then your whole project can’t deliver” / „Jeśli jeden element łańcucha dostaw jest opóźniony, cały projekt nie może zostać zrealizowany.”
W styczniu tego roku grupa amerykańskich menedżerów z sektora energetycznego odwiedziła chińską fabrykę transformatorów i zauważyła, że około połowa gotowych urządzeń przeznaczonych do wysyłki miała na sobie flagę Stanów Zjednoczonych.
Ironia tej sytuacji mówi sama za siebie. Wyścig o dominację AI toczy się na serwerowniach. Serwerownie potrzebują prądu. Prąd potrzebuje transformatorów. A transformatory często wciąż płyną z Chin.
