Anthropic opublikowało swój piąty raport o ekonomicznym wpływie sztucznej inteligencji i wnioski są niejednoznaczne. Z jednej strony: rynek pracy wciąż trzyma się dobrze, bezrobocie nie skacze. Z drugiej: coś się dzieje pod powierzchnią i to „coś” może być dopiero zapowiedzią prawdziwego trzęsienia ziemi.
Raport, który ukazał się we wtorek, analizuje dane dotyczące faktycznego wykorzystania Claude’a w miejscu pracy. Peter McCrory, główny ekonomista Anthropic, przyznał wprost podczas Axios AI Summit w Waszyngtonie, że na razie nie widać „materialnych różnic w stopach bezrobocia” między pracownikami, których zawody są najbardziej narażone na automatyzację, a tymi, którzy wykonują zadania wymagające fizycznej obecności i manualnych umiejętności.
Spokój przed burzą?
Na liście zawodów szczególnie eksponowanych na AI znaleźli się m.in. technical writerzy, pracownicy wprowadzający dane i programiści. To właśnie oni według Anthropic najczęściej używają Claude’a do realizacji kluczowych zadań zawodowych w sposób zautomatyzowany. I mimo to, na razie, bezrobocie ich nie dotknęło bardziej niż innych.
Ale McCrory zaznacza, że ta sytuacja może zmienić się błyskawicznie:
„Displacement effects could materialize very quickly, so you want to establish a monitoring framework to understand that before it materializes so that we can catch it as it’s happening and ideally identify the appropriate policy response.”
Innymi słowy: nie ma pożaru, ale warto mieć gaśnicę pod ręką. I to teraz, zanim dym zacznie się unosić.
Warto przypomnieć, że sam CEO Anthropic, Dario Amodei, przewidywał wcześniej, że AI może wyeliminować nawet połowę wszystkich stanowisk white-collar na poziomie entry-level i popchnąć bezrobocie nawet do 20% w ciągu najbliższych pięciu lat. To nie jest marginalna opinia.
@PeterMcCrory is @AnthropicAI’s head of economics. He says there are no real signs of AI-related job loss yet.
That doesn’t mean it’s not coming.
Reporting from @axios AI summit in DC. pic.twitter.com/sScZDC43o7
— Rebecca Bellan (@RebeccaBellan) March 25, 2026
Kto naprawdę korzysta z AI i jak
Tu zaczyna się najciekawsza część raportu. Anthropic zauważyło coś, co powinno dać do myślenia pracodawcom, politykom i osobom planującym karierę zawodową.
Wcześni użytkownicy Claude’a korzystają z narzędzia w fundamentalnie inny sposób niż nowicjusze. Nie chodzi tylko o to, że używają go częściej. Chodzi o to, jak go używają:
- zamiast jednorazowych zapytań, traktują model jako „thought partner” do iteracji i feedbacku
- koncentrują się na zadaniach zawodowych, nie rozrywkowych
- wyciągają z narzędzia znacznie więcej wartości przy tym samym czasie spędzonym z modelem
To nie jest drobna różnica. To rosnąca przepaść kompetencyjna między tymi, którzy „używają AI” a tymi, którzy „pracują z AI”.
Komentarz redaktora
Czytam ten raport i myślę sobie: to jest jeden z tych momentów, kiedy dane mówią nam coś ważnego, tylko trzeba umieć to usłyszeć. Brak widocznego bezrobocia to dobra wiadomość, ale nie powód do świętowania. Historia technologicznych rewolucji uczy, że skutki często przychodzą z opóźnieniem i uderzają w najmniej oczekiwanych miejscach.
Co mnie niepokoi najbardziej? Nie sam fakt, że AI zmienia rynek pracy. To nieuniknione. Niepokoi mnie to, że korzyści z tej zmiany koncentrują się w rękach tych, którzy już mają przewagę: wyższe wykształcenie, wyższe zarobki, dostęp do lepszych narzędzi i wiedza, jak z nich korzystać. Jeśli „power users” odjeżdżają reszcie, to nie mamy rewolucji demokratyzującą dostęp do wiedzy. Mamy nowy rodzaj nierówności.
Z drugiej strony, każda technologia przechodzi ten etap. Pytanie brzmi: czy instytucje, systemy edukacji i firmy zareagują wystarczająco szybko, żeby ta przepaść nie stała się trwała? I czy ktokolwiek ma plan na tych, którzy w tej chwili są na początku kariery i właśnie wchodzą na rynek pracy?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Geograficzne nierówności w adopcji AI
Raport wskazuje jeszcze jeden niepokojący wzorzec. Claude jest intensywniej wykorzystywany w krajach o wysokich dochodach, a w samych Stanach Zjednoczonych w regionach z większą koncentracją pracowników wiedzy. Adopcja skupia się wokół stosunkowo wąskiego zestawu wyspecjalizowanych zadań i zawodów.
Wbrew narracji o AI jako „wielkim wyrównywaczu szans”, dane wskazują na coś odwrotnego. Narzędzia trafiają najpierw tam, gdzie jest już przewaga. I ta przewaga rośnie.
Teoria kontra praktyka
McCrory przyznał też coś, o czym rzadko mówi się głośno w branży: modele takie jak Claude teoretycznie mogą wykonać niemal wszystko, co da się zrobić na komputerze. W praktyce jednak zdecydowana większość użytkowników ledwo dotyka powierzchni tych możliwości.
To nie jest problem samych narzędzi. To problem edukacji, nawyków i dostępu. I to właśnie tu tworzy się przepaść, o której mówi raport.
Monitoring rynku pracy w kontekście AI dopiero raczkuje. Anthropic deklaruje, że chce być jedną z firm, które ten monitoring prowadzą systematycznie i transparentnie. Dobrze. Bo jeśli Amodei ma rację co do skali nadchodzących zmian, to będziemy potrzebować danych znacznie wcześniej, niż problem stanie się widoczny gołym okiem.
