Każdy zmarnowany wat to stracony przychód. To nie slogan z raportu analitycznego, to dosłowny cytat Jensena Huanga, CEO Nvidii, wygłoszony podczas tegorocznej konferencji GTC. I właśnie wokół tego problemu wyrósł nowy startup, który właśnie opuścił tryb stealth.
Niv-AI, firma założona w Tel Awiwie w 2025 roku, ogłosiła dziś pozyskanie 12 milionów dolarów rundy seed. Za spółką stoją fundusze Glilot Capital, Grove Ventures, Arc VC, Encoded VC, Leap Forward oraz Aurora Capital Partners. Firma nie ujawniła swojej wyceny.
Problem, który kosztuje centra danych miliardy
Energia elektryczna jest dziś surowcem strategicznym dla całej branży AI. I tu zaczyna się problem, bo obecne techniki przetwarzania dawno przerosły możliwości zarządzania poborem mocy przez centra danych. Efekt? Operatorzy są zmuszeni do throttlowania, czyli ograniczania wydajności układów GPU nawet o 30%.
Skąd to marnotrawstwo? Gdy tysiące GPU pracuje równolegle przy trenowaniu lub uruchamianiu modeli AI, dochodzi do gwałtownych skoków zapotrzebowania na moc w skali milisekund. Procesory nieustannie przełączają się między obliczeniami a komunikacją z innymi kartami, generując nieregularne profile energetyczne, z którymi sieć elektroenergetyczna po prostu sobie nie radzi.
Centra danych mają dwa wyjścia: albo inwestują w drogi magazyn energii buforującej te skoki, albo po prostu spowalniają pracę GPU. Oba rozwiązania pogłębiają i tak wysokie koszty i zmniejszają zwrot z inwestycji w sprzęt za miliardy dolarów.
Warto zatrzymać się przy tym problemie, bo branża AI ma tendencję do skupiania się na spektakularnych przełomach modelowych, podczas gdy ciche, infrastrukturalne bolączki zjadają realne zyski. Jeśli Niv-AI rzeczywiście potrafi odblokować 20-30% uśpionej mocy obliczeniowej w istniejących centrach danych, to jest to potencjalnie większy biznes niż niejeden nowy chip. Ale diabeł tkwi w szczegółach: sensor to jedno, a skuteczne sterowanie obciążeniem w środowisku produkcyjnym, gdzie liczy się każda milisekunda, to zupełnie inna historia. Pytanie, czy ich model AI będzie wystarczająco precyzyjny, żeby operatorzy faktycznie mu zaufali.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Czym właściwie zajmuje się Niv-AI?
Firma działa na styku fizyki i oprogramowania. Obecny etap rozwoju koncentruje się na:
- instalacji sensorów na poziomie szafy serwerowej (rack-level), które mierzą pobór mocy GPU z rozdzielczością milisekundową,
- mapowaniu specyficznych profili energetycznych różnych zadań deep learningu,
- budowie narzędzi do zarządzania tymi profilami w czasie rzeczywistym,
- docelowo: stworzeniu modelu AI, który będzie przewidywał i synchronizował obciążenia energetyczne w całym centrum danych.
To ostatnie założyciele opisują jako „copilot” dla inżynierów centrów danych. Niv-AI planuje mieć działający system w kilku amerykańskich centrach danych w ciągu najbliższych sześciu do ośmiu miesięcy.
Dwa końce liny
CEO Tomer Timor i CTO Edward Kizis widzą swój produkt jako brakującą „warstwę inteligencji” między centrum danych a siecią elektroenergetyczną. Timor tłumaczy to obrazowo:
„The grid is actually afraid of the data center consuming too much power at a specific time. The problem we’re looking at is a problem with two sides of the rope. One is to try to help the data centers utilize more GPUs, and hopefully make more of the power that they’re already paying for. On the other hand, you can also create much more responsible power profiles in between the data centers and the grid.”
To ważne rozróżnienie. Niv-AI nie sprzedaje tylko optymalizacji kosztów dla operatorów centrów danych, ale buduje też argument środowiskowy i regulacyjny: bardziej przewidywalny pobór mocy to mniej napięć z operatorami sieci energetycznych i lokalnymi władzami, które coraz głośniej pytają o to, co ta branża robi z elektrycznością.
Lior Handlesman z Grove Ventures, który zasiada w zarządzie spółki, stawia sprawę wprost: „We just can’t continue building data centers the way we build them now.”
I trudno się z tym nie zgodzić. Wyścig zbrojeń w AI generuje zapotrzebowanie na energię, które infrastruktura energetyczna wielu krajów po prostu nie jest w stanie zaspokoić w obecnym kształcie. Startup z Tel Awiwu nie rozwiąże oczywiście globalnego kryzysu energetycznego, ale jeśli jego podejście się sprawdzi, może stać się standardowym elementem każdego nowego centrum danych. To byłby całkiem niezły wynik dla 12 milionów dolarów seed.
