Meta buduje centrum danych AI, które będzie pobierać tyle energii, co całe South Dakota. Żeby je zasilić, firma sfinansuje aż 10 elektrowni gazowych w Luizjanie. To nie jest mała ironia losu dla spółki, która latami chlubiła się swoim zaangażowaniem w odnawialne źródła energii.
Hyperion: kolos z apetytem na energię
Centrum danych Hyperion, które Meta buduje w Luizjanie za 27 miliardów dolarów, nie jest zwykłym obiektem. Gdy zostanie ukończone, będzie potrzebować tyle energii, ile zużywa całe South Dakota. To nie metafora na potrzeby nagłówków, to dosłowna skala tego projektu.
Tydzień temu Meta ogłosiła, że sfinansuje kolejnych siedem elektrowni gazowych, dokładając je do trzech, na które wcześniej się już zobowiązała. W sumie 10 instalacji w Luizjanie ma łącznie dostarczyć około 7,5 gigawata mocy. Dla porównania, całkowita zainstalowana moc wytwórcza stanu South Dakota wynosi nieco mniej.
Zielona marka kontra gazowe fakty
Meta przez lata budowała wizerunek lidera klimatycznego wśród wielkich graczy technologicznych. Regularnie publikuje raporty zrównoważonego rozwoju, chwali się zakupami energii z odnawialnych źródeł i niedawno praktycznie kupiła elektrownię jądrową na 20 lat. To imponujące portfolio.
Tym bardziej zastanawia, co się stało między tymi deklaracjami a decyzją o 10 elektrowniach gazowych.
Argument, który Meta prawdopodobnie stosuje wewnętrznie, jest znany od lat: gaz ziemny jako „paliwo pomostowe”, most między teraźniejszością a przyszłością zdominowaną przez OZE i energetykę jądrową. Problem polega na tym, że tego mostu używamy od kilku dekad i wciąż nie widać drugiego brzegu.
Rozumiem presję, pod jaką działają wielkie firmy technologiczne. Wyścig o zasoby obliczeniowe dla AI jest realny i brutalny. Ale „paliwo pomostowe” to argument, który słyszę od co najmniej 20 lat i szczerze zaczynam tracić do niego cierpliwość. Z drugiej strony, trzeba uczciwie powiedzieć: jeśli Meta rzeczywiście chce utrzymać globalne tempo rozwoju AI, musi gdzieś wziąć energię. I to teraz. Pytanie, które powinniśmy sobie zadać, brzmi inaczej: czy branża technologiczna jako całość powinna budować infrastrukturę energetyczną dostosowaną do dzisiejszych potrzeb, czy raczej wymuszać na sobie rozwiązania, które wymuszą tempo budowy OZE? Bo te dwie drogi prowadzą w bardzo różne miejsca.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Rachunek węglowy, którego nie ma w raporcie
Liczby są twarde. Według wyliczeń opartych na danych Departamentu Energii USA, 10 elektrowni gazowych Mety wyemituje rocznie 12,4 miliona ton CO2. To o 50% więcej niż wynosił cały ślad węglowy firmy w 2024 roku, za który dostępne są ostatnie dane.
I to jest wynik zaniżony, bo nie uwzględnia wycieków metanu z łańcucha dostaw gazu. A to nie jest drobny szczegół.
Metan, główny składnik gazu ziemnego, nagrzewa atmosferę 84 razy bardziej niż CO2. Co więcej:
- Już przy wyciekach na poziomie 0,2% gaz ziemny może mieć gorszy wpływ klimatyczny niż węgiel
- W USA rzeczywiste wycieki metanu z produkcji gazu i rurociągów oscylują wokół 3%
- To oznacza, że „czysty gaz” w praktyce nie jest wcale tak czysty
Najnowszy raport zrównoważonego rozwoju Mety nie wspomina o metanie. Nie ma tam ani słowa o gazie ziemnym. Wkrótce będzie to jedna z największych pozycji w jej śladzie węglowym.
Turbiny drożeją, panele tanieją, ale Meta i tak stawia na gaz
Jest jeszcze jeden aspekt tej decyzji, który trudno zrozumieć z czysto biznesowego punktu widzenia. Ceny turbin gazowych gwałtownie rosną, podczas gdy odnawialne źródła energii i magazyny bateryjne tanieją równie gwałtownie. Meta od lat jest jednym z największych nabywców energii słonecznej, bateryjnej i jądrowej w branży.
Skąd więc ten zwrot w stronę gazu, i to na taką skalę?
Firma nie odpowiedziała na pytania TechCrunch w tej sprawie. Cisza bywa wymowna.
Co dalej z klimatycznymi zobowiązaniami?
Nie jest wykluczone, że Meta podtrzyma swoje deklaracje klimatyczne i wyemitowane tony CO2 będzie offsetować poprzez certyfikaty pochłaniania węgla. Teraz jednak potrzeba ich znacznie więcej. Potrzeba też uczciwego, publicznego rozliczenia z tego, ile metanu trafi do atmosfery, zanim gaz ziemny z Luizjany zamieni się w obliczenia modeli AI.
Branża AI stanęła przed wyborem, który odkładała od lat. Energii potrzeba coraz więcej i potrzeba jej teraz. Pytanie, czy „teraz” musi oznaczać rezygnację z wszystkiego, co przez lata deklarowały firmy technologiczne w swoich raportach klimatycznych.
