Yann LeCun, jeden z ojców współczesnej sztucznej inteligencji i wieloletni główny naukowiec ds. AI w Meta, publicznie zaatakował CEO Anthropic, Dario Amodeia, zarzucając mu ignorancję w kwestii wpływu AI na rynek pracy. Spór staje się jednym z głośniejszych starć personalnych w branży od miesięcy.
Iskra, która wzniecila ogień
Wszystko zaczęło się od wypowiedzi Amodeia, w której CEO Anthropic po raz kolejny ostrzegał, że sztuczna inteligencja może wyeliminować nawet 50% miejsc pracy na poziomie entry-level w sektorach takich jak technologia, prawo, finanse i consulting, i to w perspektywie zaledwie jednego do pięciu lat. W swoim eseju „The Adolescence of Technology” Amodei pisał wprost, że AI należy traktować jako „general labour substitute for humans” (ogólny substytut ludzkiej pracy), a systemy zdolne do wykonywania „większości lub wszystkich zawodów” pojawią się w ciągu mniej niż pięciu lat.
LeCun odpowiedział na X bez ogródek:
„Dario is wrong. He knows absolutely nothing about the effects of technological revolutions on the labor market. Don’t listen to him, Sam, Yoshua, Geoff, or me on this topic. Listen to economists who have spent their career studying this” / „Dario się myli. Nie wie absolutnie nic o wpływie rewolucji technologicznych na rynek pracy. Nie słuchajcie jego, Sama, Yoshuy, Geoffa ani mnie w tej kwestii. Słuchajcie ekonomistów, którzy całe kariery poświęcili jej badaniu.”
Kiedy jeden z użytkowników zwrócił uwagę, że cytowana wypowiedź Amodeia pochodzi ze starszego wywiadu, LeCun nie cofnął się ani o krok: „It’s still wrong, destructive, and dangerous” / „To nadal jest błędne, destrukcyjne i niebezpieczne.”
Kto ma rację?
To pytanie jest znacznie trudniejsze, niż wygląda na pierwszy rzut oka. LeCun wskazuje na konkretnych ekonomistów, których warto słuchać w tej sprawie, m.in.:
- Darona Acemoglu (laureat Nagrody Nobla 2024), który w swoich badaniach wskazuje, że automatyzacja niekoniecznie prowadzi do netto-utraty miejsc pracy
- Philippe’a Aghiona
- Erika Brynjolfssona i Andrew McAfee’ego, autorów koncepcji „second machine age”, zgodnie z którą technologia raczej restrukturyzuje popyt na pracę, niż go eliminuje
- Davida Autora
Żaden z tych ekonomistów nie poparł prognozy tak drastycznej jak „50% likwidacja miejsc pracy”.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Ten spór odsłania coś ważniejszego niż zwykła akademicka debata. Z jednej strony mamy Amodeia, który buduje i sprzedaje AI, a jednocześnie ostrzega przed AI najgłośniej ze wszystkich. Z drugiej strony LeCun, który sam przyznaje, że ani on, ani inni liderzy branży nie są właściwymi ekspertami od ekonomii pracy. To uczciwe. Ale warto zadać sobie pytanie: czy katastroficzne prognozy rynku pracy służą tylko przestrodze, czy może też budują markę „odpowiedzialnego” laboratorium, które jako jedyne wie, jak okiełznać technologię? Nie twierdzę, że Amodei kłamie. Twierdzę, że warto pytać o motywacje, gdy alarmistyczne komunikaty płyną konsekwentnie od firm, które jednocześnie zbierają miliardy dolarów na tę samą technologię, przed którą ostrzegają.
LeCun nie jest osamotniony
Yann LeCun nie jest jedynym głosem sprzeciwu wobec narracji Amodeia. Jensen Huang, CEO Nvidii, powiedział wcześniej, że „pretty much disagree[s] with almost everything” / „zasadniczo nie zgadza się z prawie wszystkim”, co Amodei mówi na temat wpływu AI na zatrudnienie.
Pojawia się też bardziej niekomfortowy wątek. Przeciek memoriału przypisywanego Denise Dresser, Chief Revenue Officer OpenAI, opisywał narrację Anthropic jako „built on fear, restriction, and the idea that a small group of elites should control AI” („zbudowaną na strachu, ograniczeniach i przekonaniu, że mała grupa elit powinna kontrolować AI”). LeCun wcześniej zarzucał Anthropic próbę „regulatory capture” poprzez systematyczne podsycanie obaw.
Sprzeczność wbudowana w DNA Anthropic
Amodei sam przyznaje, że jest w trudnej sytuacji. Ostrzega przed technologią, którą jednocześnie intensywnie rozwija i komercjalizuje. Swoją postawę tłumaczy „moralnym obowiązkiem transparentności”. Zaproponował nawet konkretne rozwiązania, jak „token tax” na użytkowanie AI, której wpływy miałyby łagodzić skutki transformacji rynku pracy.
Problem w tym, że żaden z czołowych ekonomistów badających wpływ automatyzacji na zatrudnienie nie poparł prognozy o likwidacji połowy białych kołnierzyków. LeCun podkreśla, że wpływ AI na zatrudnienie „is an economics problem, not a technology problem” („to problem ekonomiczny, nie technologiczny”) i od 2023 roku konsekwentnie odpiera „doomsday” prognozy masowego bezrobocia wywołanego przez AI.
Co z tym wszystkim zrobić?
Odpowiedź LeCuna jest paradoksalnie uczciwa: nie słuchaj mnie. Słuchaj ekonomistów. To rzadka samoświadomość w świecie, gdzie każdy lider branży chętnie wypowiada się o wszystkim.
Amodei z kolei ma przynajmniej jeden argument po swojej stronie: to jego firmy budują systemy, które faktycznie zaczynają wypierać ludzi z konkretnych zadań. Różnica między „eliminacja zadań” a „eliminacja miejsc pracy” jest właśnie tym, o czym od lat piszą ekonomiści. I jest kluczowa.
Spór LeCun kontra Amodei to w gruncie rzeczy pytanie o to, kto ma prawo definiować przyszłość pracy w epoce AI. I czy danie tego prawa twórcom tej technologii to dobry pomysł.
