Startup Hightouch przekroczył właśnie barierę 100 milionów dolarów rocznego przychodu (ARR). Kluczowym motorem wzrostu okazały się narzędzia AI do tworzenia spersonalizowanych kampanii reklamowych, które pozwalają działom marketingu działać bez angażowania agencji czy wewnętrznych teamów projektowych.
Skokowy wzrost dzięki AI
Firma istnieje od siedmiu lat, ale prawdziwy przełom przyniosło dopiero wejście w segment generatywnej AI. Pod koniec 2024 roku Hightouch uruchomił usługę pozwalającą marketerom samodzielnie tworzyć materiały wizualne dla marek takich jak Domino’s, Chime, PetSmart czy Spotify. W ciągu zaledwie 20 miesięcy od wprowadzenia produktu AI firma dołożyła do swojego ARR 70 milionów dolarów. To rzadko spotykane tempo wzrostu nawet jak na standardy Doliny Krzemowej.
Problem z ogólnymi modelami AI
Zanim Hightouch wypracował swoje podejście, wiele marek próbowało generować kampanie reklamowe za pomocą standardowych modeli fundacyjnych. Efekty były, delikatnie mówiąc, mizerne. Modele nie wiedziały nic o konkretnych brandach, ich kolorystyce, krojach czcionek, tonie komunikacji ani zasobach graficznych.
Co-CEO firmy Kashish Gupta nie owijał w bawełnę:
„Foundation models didn’t know about specific consumer brands, whether it was colors or fonts, tone, or assets. The LLMs would hallucinate products that didn’t exist, and you can’t do advertising and emails on products that don’t exist.” / „Podstawowe modele nie wiedziały nic o konkretnych markach konsumenckich, ich kolorach, czcionkach, tonie komunikacji ani zasobach graficznych. Modele halucynowały produkty, które nie istnieją, a nie można prowadzić reklam i kampanii e-mailowych o nieistniejących produktach.”
To zdanie wiele mówi o aktualnym stanie branży. Generatywna AI jest potężna, ale bez kontekstu marki jej wyniki bywają bezużyteczne, a w przypadku reklamy wręcz niebezpieczne wizerunkowo.
Jak to działa w praktyce
Rozwiązanie Hightouch polega na bezpośrednim podłączeniu platformy do istniejących narzędzi klienta: systemu Figma, bibliotek zdjęć, systemów CMS. Na tej podstawie model „uczy się” tożsamości wizualnej danej marki, a agenty AI mogą następnie budować spersonalizowane kampanie autonomicznie.
Gupta podał konkretny przykład z Domino’s:
„Domino’s will never generate a pizza. They’ll always use existing images of pizza, and they’ll place it into an ad where the background might be generated, and other things might be generated around it.” / „Domino’s nigdy nie wygeneruje pizzy. Zawsze będą używać istniejących zdjęć pizzy i umieszczać je w reklamie, gdzie tło może być wygenerowane, a inne elementy wokół również.”
Brzmi jak drobny detal, ale to właśnie on decyduje o różnicy między kampanią, która wygląda profesjonalnie, a taką, która wygląda jak efekt zabawy chatbotem.
Komentarz redaktora
Historia Hightouch jest ciekawa z kilku powodów naraz. Po pierwsze, pokazuje, że sam dostęp do „ogólnej AI” to za mało – firmy potrzebują narzędzi, które rozumieją ich konkretny kontekst. Po drugie, ten model biznesowy wprost zastępuje dotychczasową pracę agencji reklamowych i freelancerów graficznych. Nie mówię, że to złe – rynek zawsze ewoluuje. Ale warto zadać pytanie: co dzieje się z ludźmi, których praca była do tej pory warunkiem koniecznym do uruchomienia kampanii? Hightouch sprzedaje „efektywność” i „autonomię”. Kupują to marketerzy. Ale kto płaci prawdziwy rachunek?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Wycena i finansowanie
W lutym 2025 roku firma podniosła rundę Series C o wartości 80 milionów dolarów, którą poprowadził Sapphire Ventures. Wycena Hightouch wyniosła wtedy 1,2 miliarda dolarów. Dziś firma zatrudnia około 380 osób.
Przed uruchomieniem produktu AI Gupta przyznał wprost, że wejście w ten segment było dla firmy ryzykiem:
„Before Gen AI, it was impossible for someone without many, many years of design skills to create consumer-level assets.” / „Przed erą generatywnej AI stworzenie materiałów na poziomie konsumenckim było niemożliwe dla kogoś bez wieloletnich umiejętności projektowych.”
Co to oznacza dla rynku
Sukces Hightouch wpisuje się w szerszy trend, który obserwujemy w całym sektorze martech. Firmy szukają sposobów na:
- skrócenie czasu produkcji materiałów reklamowych,
- ograniczenie kosztów obsługi agencji zewnętrznych,
- zwiększenie personalizacji kampanii w skali,
- uniezależnienie się od wąskich gardeł w działach kreatywnych.
Pytanie nie brzmi już „czy AI wejdzie do marketingu”, tylko „jak szybko i w jakiej formie zastąpi tradycyjne procesy”. Hightouch daje na to pytanie dość precyzyjną odpowiedź: szybciej, niż większość branży zdążyła się przygotować.
