Tuike Finland, spółka zależna Google, wycięła około 330 hektarów lasu w Muhos i niemal 200 hektarów w Kajaani pod przyszłe centra danych AI, zanim zakończyła wymaganą przez fińskie prawo ocenę oddziaływania na środowisko. Fiński Urząd ds. Licencji i Nadzoru (LVV) nakazał wstrzymanie prac do czasu zakończenia tych procedur, a szef Google w Finlandii Antti Järvinen publicznie przeprosił.
- Tuike Finland, spółka zależna Google, wycięła około 330 hektarów lasu w Muhos (ok. 250 tys. drzew) i niemal 200 hektarów w Kajaani (ok. 150 tys. drzew) pod centra danych AI, zanim zakończyła wymaganą przez fińskie prawo ocenę oddziaływania na środowisko (YVA), w związku z czym fiński Urząd ds. Licencji i Nadzoru (LVV) nakazał wstrzymanie prac do 23 października.
- Inwestycja jest częścią ogłoszonego we wrześniu 2026 r. pakietu o wartości co najmniej 13 mld euro, który Google określa jako swoją największą pojedynczą inwestycję w Europie, obejmującą rozbudowę kampusu w Haminie oraz trzy nowe lokalizacje: Kajaani, Muhos i Vaala.
- Sprawą zajmuje się też policja w Oulu, która wszczęła wstępne postępowanie sprawdzające i ocenia, czy można podejrzewać przestępstwo, np. niszczenie środowiska – a sprawa nie jest pierwszą tego rodzaju, bo w latach 2018–2019 Tuike Finland wycięła bez pozwolenia drzewa przy rozbudowie kampusu w Haminie, niszcząc siedliska chronionej latającej wiewiórki.
Według szacunków przytoczonych przez The Guardian w Muhos wycięto około ćwierć miliona drzew, a w drugiej lokalizacji, w Otanmäki koło Kajaani, kolejne mniej więcej 150 tysięcy. Obie inwestycje są częścią ogłoszonego we wrześniu pakietu o wartości co najmniej 13 mld euro (ok. 15 mld dolarów), który Google nazywa swoją największą pojedynczą inwestycją w Europie.
LVV nakazał Google zatrzymać prace do 23 października
Lupa- ja valvontavirasto (LVV), fiński urząd odpowiedzialny m.in. za nadzór nad procedurą YVA, czyli oceną oddziaływania na środowisko, 6 października 2026 r. wezwał Tuike Finland Oy do natychmiastowego wstrzymania prac znacząco zmieniających środowisko w Muhos i Kajaani, najpóźniej do 23 października. Wezwanie obowiązuje do zakończenia procedur YVA dla obu lokalizacji.
LVV w uzasadnieniu wymienia konkretne działania, które według urzędu wyprzedziły ocenę środowiskową:
- wycinkę drzew i zdjęcie wierzchniej warstwy gleby,
- budowę dróg dojazdowych i placów składowych,
- zmiany w rowach i przepustach,
- prace związane z odprowadzaniem wód opadowych.
Tommi Muilu, szef departamentu środowiska LVV, stwierdził, że skutki tych działań to dokładnie to, co procedura YVA ma zidentyfikować i ocenić przed rozpoczęciem inwestycji. Urząd zaznaczył, że jeśli Tuike Finland nie zastosuje się do wezwania, rozważy wszczęcie przymusowego postępowania administracyjnego. Spółka miała do 14 października przedstawić wyjaśnienia. Google odpowiedział urzędowi 11 października i według własnego oświadczenia wstrzymał prace przygotowawcze.
Sprawą zajmuje się też policja w Oulu. Funkcjonariusze wszczęli wstępne postępowanie sprawdzające po zawiadomieniu złożonym przez osobę prywatną, a teraz oceniają, czy można podejrzewać przestępstwo, np. niszczenie środowiska. Policja czeka na opinię LVV.
Skala wycinki w liczbach
Liczby dotyczące wycinki pochodzą z różnych źródeł i warto je czytać z tą świadomością. Powierzchnie podaje LVV i fiński nadawca publiczny Yle, liczbę drzew szacują przyrodnicy cytowani przez The Guardian.
| Lokalizacja | Wycięta powierzchnia | Szacowana liczba drzew |
|---|---|---|
| Muhos (Pohjois-Pohjanmaa) | ok. 330 ha | ok. 250 tys. |
| Otanmäki, Kajaani (Kainuu) | niecałe 200 ha | ok. 150 tys. |
Dla porównania: według dokumentów LVV cały teren projektu w Muhos ma około 571 hektarów i ma tam stanąć dziewięć budynków centrów danych. Przyrodnicy zwracają uwagę, że drewna z nielegalnej wycinki nie można sprzedać zakładom przetwórczym. Mieszkańcy Muhos skarżą się, że strumienie płynące z placu budowy do rzeki Oulujoki zrobiły się brązowe.
Google przeprasza, ale twierdzi, że działał w dobrej wierze
Antti Järvinen, dyrektor Google w Finlandii, przeprosił w rozmowie z Yle: „Bardzo mi przykro, że znaleźliśmy się w tej sytuacji. Chcę za to przeprosić” / „I am extremely sorry that we are in this situation. I want to apologise for that.” Jednocześnie Järvinen twierdzi, że firma postępowała zgodnie z tym, jak w danym momencie rozumiała przepisy.
Rzecznik Google Sondre Ronander przyznał, że firma tym razem nie dotrzymała własnych standardów, ale podkreślił, że wycinka była prowadzona zgodnie z fińską ustawą o lasach, a cenne przyrodniczo fragmenty terenu zostały wcześniej zinwentaryzowane. Google zapowiada nasadzenia na 130 hektarach w Muhos, czyli na mniej więcej 40 proc. wyciętego tam obszaru.
Z ustaleń dziennika Helsingin Sanomat wynika, że wycinka w Muhos ruszyła już w marcu, a 30 kwietnia Tuike Finland zwróciła się do LVV z wnioskiem o tzw. ocenę potrzeby (tarveharkinta), czyli w praktyce o ustalenie, czy pełna procedura YVA jest konieczna. Prace szły dalej, zanim ta kwestia została rozstrzygnięta.
Krytycy nie przyjmują tłumaczeń Google. Hanna Halmeenpää, przewodnicząca Fińskiego Związku Ochrony Przyrody (SLL), powiedziała The Guardian: „To czysta arogancja” / „It’s pure arrogance.” To regionalny oddział SLL we wrześniu zgłosił sprawę do LVV.
Wilki we wsi to relacja mieszkańców, nie ustalenie urzędu
Najbardziej obrazowa część historii, czyli wilki wchodzące do Otanmäki, opiera się na wypowiedzi mieszkanki Anni Ranty dla The Guardian: „Wilki zaczęły przychodzić do wsi, bo wszystkie dzikie zwierzęta uciekły z lasu” / „We had wolves coming into the village because all the wild animals moved out of the forest.”
To relacja świadka, a nie potwierdzony związek przyczynowy. Kontekst jest taki, że populacja wilków w Finlandii mocno rośnie: według fińskiego Instytutu Zasobów Naturalnych (Luke) w marcu 2025 r. w kraju żyło około 430 wilków, o 46 proc. więcej niż rok wcześniej. Wycinka setek hektarów lasu z pewnością zmienia zachowanie zwierząt w okolicy, ale nie da się na podstawie dostępnych danych stwierdzić, że to ona sprowadziła wilki do wsi. Nagłówki części mediów, w tym New York Post, przedstawiają to jako fakt.
Ta historia nie jest o tym, że Google wyciął las. Las w Finlandii wycina się na co dzień, to kraj, którego gospodarka w dużej mierze stoi na drewnie. Ta historia jest o kolejności. Firma kupuje 1400 hektarów od państwa, ogłasza inwestycję za 13 mld euro, rząd mówi, że takie projekty są priorytetem, a buldożery wjeżdżają, zanim urząd zdąży ocenić skutki dla wody i przyrody.
Rozumiem logikę biznesową. Wyścig o moc obliczeniową dla AI liczy się w kwartałach, a procedury środowiskowe w miesiącach. Ale jeśli największy inwestor w historii kraju zaczyna od faktów dokonanych, to sygnał dla wszystkich kolejnych: można przeprosić później. Przeprosiny kosztują mniej niż pół roku opóźnienia.
Dla mnie otwarte pytanie brzmi tak: czy Finlandia, która tak bardzo chciała tej inwestycji, wyciągnie realne konsekwencje? Bo jeśli skończy się na wezwaniu i nasadzeniach na 130 hektarach, inne kraje walczące o centra danych, w tym Polska, dostaną gotową lekcję, jak tego nie robić.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Inwestycja za 13 mld euro, której Finlandia bardzo chciała
Google ogłosił 9 września 2026 r., że w latach 2027-2028 zainwestuje w Finlandii co najmniej 13 mld euro w centra danych i infrastrukturę energetyczną. Plan obejmuje rozbudowę istniejącego kampusu w Haminie oraz trzy nowe lokalizacje: Kajaani, Muhos i Vaala. Wcześniej Google zainwestował w Haminę, gdzie działa od 2009 r. w dawnej papierni Stora Enso, około 4,5 mld euro.
Grunty pod nowe obiekty Google kupował stopniowo. W 2024 r. nabył od państwowej agencji leśnej Metsähallitus 1400 hektarów w Kajaani i Muhos, a w lutym 2026 r. kolejne 900 hektarów w Vaala. Finlandia przyciąga operatorów chłodnym klimatem i tanią, w dużej mierze niskoemisyjną energią z atomu, wiatru i wody. Rząd premiera Pettiego Orpo, mierzący się z rekordowym bezrobociem, uznał przyciąganie centrów danych za priorytet. Orpo nazwał wycinkę „zimnym prysznicem” i podkreślił, że Google musi przestrzegać fińskiego prawa.
Sprawa w Muhos nie jest pierwszą tego typu. Yle przypomniało, że w latach 2018-2019 Tuike Finland przy rozbudowie kampusu w Haminie wycięła bez pozwolenia drzewa na obszarze około 1,3 hektara, niszcząc siedliska latającej wiewiórki, gatunku chronionego w UE. Google twierdzi, że obecne prace w Haminie nie wpływają na te siedliska.
Polska też walczy o centra danych AI
Polska jest dziś największym rynkiem centrów danych w Europie Środkowo-Wschodniej. Według raportu CBRE „Europe Data Centres Q2 2026” moc polskich obiektów wynosi około 200 MW i może wzrosnąć do 500 MW do 2030 r. W regionie warszawskim inwestują m.in. Microsoft, Data4 i Atman.
Fińska historia pokazuje, gdzie w takich projektach leży punkt zapalny. W Polsce centrum danych wymaga decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, a regionalna dyrekcja ochrony środowiska rozstrzyga, czy potrzebna jest pełna ocena oddziaływania na środowisko. Przykładowo RDOŚ w Warszawie w kwietniu 2025 r. uznał, że dla jednego z planowanych kompleksów przetwarzania danych pełna ocena nie jest konieczna, nakładając w zamian warunki ograniczające wpływ inwestycji.
Polskie samorządy i regulatorzy będą w najbliższych latach w podobnej sytuacji jak Finowie: między presją na szybkie inwestycje a obowiązkiem rzetelnej oceny skutków dla wody, lasów i lokalnych społeczności. Przypadek Muhos to gotowy materiał do analizy, zanim podobny spór wybuchnie u nas.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym oficjalnego komunikatu Lupa- ja valvontavirasto (LVV) z dnia 06.10.2026 wraz z dokumentami wezwania dla Tuike Finland Oy, reportażu The Guardian z 22.10.2026 (przedruk: Mother Jones) oraz Yle News. Wykorzystano również materiały Kaleva, Helsingin Sanomat (za Kaleva), AFP, DatacenterDynamics, Natural Resources Institute Finland (Luke) oraz, w zakresie polskiego kontekstu, ITwiz (dane CBRE).
Cytaty Anttiego Järvinena, dyrektora Google w Finlandii, Hanny Halmeenpää, przewodniczącej Fińskiego Związku Ochrony Przyrody, oraz mieszkanki Otanmäki Anni Ranty zostały zweryfikowane z anglojęzycznym materiałem źródłowym (Yle News, The Guardian).
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji w sprawie centrów danych Google w Muhos i Kajaani oraz postępowania LVV i fińskiej policji.
