Forbes opublikował tegoroczną europejską listę 30 Under 30 w kategorii AI i jest w niej coś, czego nie znajdziemy w poprzednich edycjach: wyraźne przesunięcie od „AI jako buzzwordu” do AI jako narzędzia do rozwiązywania konkretnych, przyziemnych problemów. Rekrutacja, produkcja przemysłowa, obrona przeciwdronowa – to nie są tematy z science fiction, to biznesy, które już dziś zarabiają pieniądze.
Europa wchodzi do gry
Kontekst jest ważny. W marcu 2026 roku Europejski Fundusz Inwestycyjny ogłosił inicjatywę wartą 17 miliardów dolarów, przeznaczoną na finansowanie startupów z sektorów bezpieczeństwa, obronności, kosmicznego, zdrowotnego i energetycznego. To bezpośrednia odpowiedź na rosnącą przewagę Stanów Zjednoczonych i Chin w wyścigu o dominację w AI. Europejscy założyciele przyjęli to wyzwanie.
Firmy z tegorocznej listy zebrały łącznie 790 milionów dolarów od inwestorów i działają w ponad 15 krajach. Za kulisami widać inspirację lokalnymi gigantami – francuskim Mistral (ostatnia wycena: 13,6 miliarda dolarów) i niemieckim Helsing (12,7 miliarda dolarów). To ważny sygnał: Europa produkuje już własne wzorce do naśladowania.
Rynek pracy na celowniku
Jednym z najciekawszych wątków tegorocznej listy jest rekrutacja. Saaras Mehan, 26-letni absolwent Cambridge, w 2025 roku współzałożył Jack&Jill – platformę rekrutacyjną opartą na agentach AI. Mechanizm jest prosty: „Jack” wspiera kandydatów w poszukiwaniu pracy, przygotowaniu do rozmów kwalifikacyjnych i negocjacjach płacowych, podczas gdy „Jill” dopasowuje rekruterów z odpowiednimi kandydatami.
„It’s a really big problem that some of our smartest minds in the world are working on scrolling through LinkedIn all day” / „To naprawdę poważny problem, że niektórzy z najmądrzejszych ludzi na świecie spędzają czas na przewijaniu LinkedIn w poszukiwaniu kandydatów” – mówi Mehan w rozmowie z Forbesem. Jack&Jill zebrał już 19 milionów dolarów i obsługuje ponad 120 000 użytkowników.
Podobny kierunek obrał londyński Dex – Harry’ego Uglowa, 29 lat. Zamiast tradycyjnych formularzy aplikacyjnych, kandydaci rozmawiają bezpośrednio z systemem AI, który buduje ich szczegółowy profil i proponuje dopasowane oferty. Z kolei szwedzki Talentium Sebastiana Hjärne (23 lata) używa AI do wspierania rekrutacji między innymi dla Google i Klarna.
Fabryki, drony i infrastruktura
Nie tylko white-collar. Carla Gómez Cano (27 lat) i Jiaqiang Ye Zhu (28 lat) budują w Barcelonie Theker Robotics – roboty AI zaprojektowane do pracy w różnych środowiskach fabrycznych, przy produkcji, montażu i logistyce. Firma zebrała około 23 milionów dolarów, a wśród inwestorów znalazł się Inditex – właściciel Zary i H&M, największy detalista modowy na świecie.
W Monachium Batuhan Yumurtacı, 29 lat, zaadresował zupełnie inny problem: rosnące zagrożenie ze strony dronów. Jego firma Tytan Technologies buduje systemy AI do wykrywania, śledzenia i neutralizowania wrogich dronów. Koszt – według Yumurtacıego – nawet stukrotnie niższy niż w przypadku konwencjonalnych rozwiązań. Klientami są już europejskie armie, w tym niemiecka i ukraińska.
Forbes 30 Under 30 zawsze wzbudza we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony – to autentyczny sygnał, gdzie płynie kapitał i gdzie jest prawdziwe zapotrzebowanie rynku. Lista europejska w kategorii AI pokazuje dojrzalszy rynek niż jeszcze kilka lat temu: mniej hype’u, więcej konkretnych zastosowań w przemyśle, obronności czy rekrutacji. To dobry znak. Z drugiej strony – nie zapominajmy, że prestiż listy Forbes jest też potężnym narzędziem marketingowym, a wyceny startupów z tej listy rzadko podlegają zimnej weryfikacji. Historia zna przypadki laureatów, których firmy okazały się domkami z kart. Pytanie, które zawsze warto zadać: czy te startupy rozwiązują problemy, bo naprawdę potrafią – czy dlatego, że dostały kapitał i muszą pokazać wzrost? To nie jest cynizm. To zdrowy sceptycyzm, który każdy inwestor i czytelnik powinien mieć przy lekturze tego rodzaju zestawień.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Infrastruktura jako fundament
Jeden wątek z tegorocznej listy jest szczególnie ważny i często niedoceniany. Max Niroomand (28 lat) i Magnus Grünewald (24 lata) z Berlina budują Lyceums – oprogramowanie, które udostępnia moc obliczeniową GPU dla różnych zastosowań AI. Filozofia jest prosta: zamiast zarządzać techniczną infrastrukturą, klienci sięgają po obliczenia wtedy, kiedy ich potrzebują i płacą tylko za zużycie.
„The AI race won’t be won by one continent. Europe needs its own infrastructure, and we’re building it.” / „Wyścigu AI nie wygra jeden kontynent. Europa potrzebuje własnej infrastruktury i my ją budujemy” – mówi Niroomand.
To zdanie brzmi jak manifest. I dobrze, że ktoś w Europie ma odwagę je wypowiedzieć.
Kto oceniał laureatów
Lista nie powstaje w próżni. W tym roku panel sędziowski tworzyli między innymi:
- Hala Fadel, dyrektor zarządzająca ds. inwestycji technologicznych w Eurazeo (40 miliardów dolarów aktywów)
- Karim Beguir, współzałożyciel InstaDeep – firmy, której algorytmy uczenia maszynowego pomogły BioNTech w opracowaniu szczepionek RNA i która została przejęta przez Modernę za 700 milionów dolarów
- Victor Riparbelli, założyciel Synthesia – jednego z czołowych europejskich jednorożców AI wideo
- Gloria Bäuerlein, założycielka funduszu Puzzle Ventures
Nowe pokolenie, nowy priorytet
Jeśli poprzednie edycje europejskiej listy Forbes AI były zdominowane przez spółki z ambicjami modelowymi, tegoroczna edycja jest bardziej pragmatyczna. Rekrutacja, produkcja, obrona, infrastruktura obliczeniowa – to obszary, w których AI nie jest ozdobnikiem, lecz rdzeniem produktu.
Pytanie, czy Europa zdąży zbudować własny ekosystem zanim dominacja Stanów i Chin stanie się nie do odrobienia, pozostaje otwarte. Tegoroczna lista daje jednak więcej powodów do ostrożnego optymizmu niż jeszcze rok temu.
