Już nie za dekadę, nie za kilka lat. Już za dwa lata ruch generowany przez boty ma przewyższyć ruch generowany przez ludzi. Taką prognozę przedstawił Matthew Prince, dyrektor generalny Cloudflare, podczas konferencji SXSW w Austin.
Prince nie rzuca słowami na wiatr. Cloudflare obsługuje infrastrukturę jednej piątej wszystkich stron internetowych na świecie, co daje firmie wyjątkowo szeroki wgląd w to, co faktycznie dzieje się w sieci. I obraz, który z tych danych wyłania się, jest jednoznaczny: internet przestaje być medium dla ludzi.
Bot zamiast człowieka: nowa normalność
Przed erą generatywnej AI ruch botów stanowił mniej więcej 20% całego ruchu w sieci. Największym graczem był crawler Google’a, a poza nim działały głównie boty wykorzystywane przez oszustów i innych nieuczciwych aktorów. Dziś sytuacja zmienia się w szybkim tempie.
Dlaczego? Bo AI-agenty przeszukują internet w zupełnie inny sposób niż człowiek. Prince podał konkretny przykład:
„If a human were doing a task — let’s say you were shopping for a digital camera — and you might go to five websites. Your agent or the bot that’s doing that will often go to 1,000 times the number of sites that an actual human would visit. So it might go to 5,000 sites. And that’s real traffic, and that’s real load, which everyone is having to deal with and take into account.”
To nie jest abstrakcja. To już się dzieje, a każde nowe zapytanie do chatbota może generować tysiące requestów do serwisów w całej sieci.
Czy internet wytrzyma?
Liczby robią wrażenie, ale warto zachować zimną głowę. Z jednej strony to sygnał, że AI realnie zmienia architekturę internetu – i to szybciej, niż większość z nas się spodziewała. Z drugiej, należy pamiętać, że Cloudflare jest firmą, której biznes polega dokładnie na zarządzaniu tego rodzaju wyzwaniami. Prince mówi o problemie, na który jego firma sprzedaje rozwiązanie. Czy prognoza na 2027 rok jest trafna? Być może. Czy jest lekko podkręcona marketingowo? Też być może. Pytanie, które mnie najbardziej interesuje, brzmi inaczej: kto zapłaci za tę infrastrukturę i czy mniejsi wydawcy w ogóle przeżyją ten ruch?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Prince przypomniał, co działo się podczas pandemii COVID-19, gdy gwałtowny wzrost ruchu wideo od serwisów takich jak YouTube, Disney czy Netflix niemal przeciążył sieć. Teraz mamy do czynienia z czymś podobnym, ale rozłożonym w czasie:
„This [growth] is more gradual, but unlike Covid, where it spiked over two weeks and then it kind of plateaued at the new high, we’re seeing internet traffic grow and grow and grow, and we don’t see anything that’s going to slow it down or stop it.”
Sandboxing agentów, czyli internet 3.0?
Szef Cloudflare zarysował też wizję nowej infrastruktury, która będzie potrzebna, by obsłużyć masowy ruch AI-agentów. Chodzi o tzw. sandbox’y – izolowane środowiska, które byłyby tworzone i kasowane na bieżąco, w zależności od potrzeb agenta wykonującego konkretne zadanie. Prince wyobraża sobie, że miliony takich środowisk mogą być tworzone każdej sekundy.
„What we’re trying to think about is, how do we actually build that underlying infrastructure where you can — as easily as you open a new tab in your browser — you can actually spin up new code, which can then run and service the agents that are out there.”
To brzmi jak redefiniowanie tego, czym w ogóle jest przeglądanie internetu. Nie człowiek otwierający zakładki, lecz agent otwierający tysiące równoległych połączeń w jego imieniu.
Co to oznacza dla właścicieli stron?
Dla wydawców, właścicieli e-commerce i wszystkich, którzy budują swoją obecność online, konsekwencje są konkretne:
- wzrost kosztów infrastruktury, bo serwery będą obsługiwać wielokrotnie więcej requestów niż dotychczas
- konieczność zdefiniowania polityki wobec AI-botów – które wpuszczać, które blokować
- pytanie o wartość ruchu: bot nie kupuje, nie klika reklam, nie zapisuje się do newslettera
- rosnące znaczenie narzędzi do zarządzania ruchem botów, takich jak te oferowane przez samą Cloudflare
Firma Prince’a już teraz daje swoim klientom narzędzia do blokowania niechcianego ruchu AI-botów. To nie przypadek.
Zmiana platformy, nie tylko narzędzi
Prince podsumował sytuację słowami, które warto zapamiętać: „I think the thing that people don’t appreciate about AI is it’s a platform shift. AI is another platform shift… the way that you’re going to consume information is completely different.”
Przejście z desktopa na mobile zmieniło wszystko – projektowanie, monetyzację, zachowania użytkowników. Jeśli CEO firmy widzącej ruch jednej piątej internetu mówi, że AI to kolejna taka rewolucja, warto wziąć to poważnie. Nawet jeśli ma w tym swój interes.
