David Sacks oficjalnie zakończył pełnienie funkcji doradcy Donalda Trumpa ds. sztucznej inteligencji i kryptowalut. Wyczerpał swój limit 130 dni jako tzw. specjalny pracownik rządowy i przechodzi do nowej roli – jako współprzewodniczący Prezydenckiej Rady Doradców ds. Nauki i Technologii (PCAST).
Wiadomość pojawiła się w czwartek, 26 marca, po wywiadzie Sacksa w Bloomberg Television. Miliarder, inwestor i współgospodarz popularnego podcastu „All In” potwierdził, że jego nieskumulowane 130 dni w roli „czara” dobiegło końca. Wbrew temu, co mogłoby sugerować słowo „odejście”, Sacks nie zamierza znikać ze sceny technologiczno-politycznej.
Awans czy odsunięcie od władzy?
Sacks był dotąd wpływowym głosem forsującym podejście „light-touch” do regulacji AI w USA, konsekwentnie stawiającym na innowacje, a nie na ograniczenia. Przez cały ten czas wykorzystywał swoją rozległą sieć kontaktów w Dolinie Krzemowej.
Przejście do PCAST to jednak wyraźna zmiana pozycji. Jako car AI, Sacks miał bezpośrednią linię do Trumpa i realny wpływ na kształtowanie polityki. Teraz staje się jednym z zewnętrznych doradców – formalnie bliżej centrum wiedzy, ale dalej od centrum decyzyjnego w Waszyngtonie.
Co ciekawe, Biały Dom nie planuje mianowania nowego cara AI. Sacks ma nadal doradzać prezydentowi w sprawach AI poprzez PCAST.
Sacks odegrał realną rolę w kształtowaniu podejścia USA do AI – i trudno temu zaprzeczyć. Deregulacyjna filozofia, którą forsował, dała amerykańskim firmom technologicznym pewną swobodę, której nie mają ich europejskie odpowiedniki. Ale warto postawić pytanie: czy „lekka ręka” regulatora to zawsze dobra wiadomość? Szczególnie w przypadku technologii, której wpływ na rynek pracy, bezpieczeństwo danych czy dezinformację jest coraz trudniej ignorować. Przejście do PCAST może być awansem na papierze, ale w praktyce oznacza mniejszy bezpośredni dostęp do ucha prezydenta. Zobaczymy, czy Sacks będzie miał faktyczny wpływ na politykę, czy stanie się kolejnym nazwiskiem na liście imponujących, ale mało skutecznych ciał doradczych.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
PCAST: nowe rozdanie, stara gra?
W nowej roli Sacks będzie współprzewodniczyć Radzie razem z Michaelem Kratsiosem, doradcą prezydenta ds. nauki i technologii. W skład PCAST wchodzą między innymi Mark Zuckerberg z Meta, Marc Andreessen z Andreessen Horowitz oraz Jensen Huang z Nvidii.
Sam Sacks nakreślił priorytety Rady:
- sztuczna inteligencja
- zaawansowane półprzewodniki
- obliczenia kwantowe
- energia jądrowa
W najbliższym czasie uwaga PCAST skupi się na realizacji ogłoszonego właśnie przez Trumpa krajowego frameworku dla AI, który ma zastąpić – jak to ujął Sacks – chaos regulacyjny poszczególnych stanów: „You’ve got 50 different states regulating this in 50 different ways, and it’s creating a patchwork of regulation that’s difficult for our innovators to comply with.”
130 dni – bilans dokonań i niedokończonych spraw
Mandat Sacksa jako specjalnego pracownika rządowego nie był wykorzystywany ciągiem – 130 dni naliczano niekoniecznie z rzędu. W tym czasie zdążył jednak zostawić wyraźny ślad w polityce technologicznej administracji Trumpa.
Sacks pchał do przodu legislację dotyczącą stablecoinów – tzw. GENIUS Act – oraz regulacje struktury rynku kryptowalut. Jednak kilka kluczowych inicjatyw pozostaje niezakończonych, a Kongres wciąż debatuje nad kształtem regulacji dotyczących cyfrowych aktywów.
Warto też pamiętać o kwestii konfliktu interesów: TechCrunch ujawnił w zeszłym roku, że Sacks uzyskał specjalne zwolnienia etyczne pozwalające mu zachować udziały finansowe w spółkach z sektora AI i kryptowalut, jednocześnie kształtując federalną politykę w obu tych obszarach. Krytycy – zarówno eksperci ds. etyki, jak i politycy – ocenili ten układ ostro negatywnie.
Podcast kontra Biały Dom
Odejście Sacksa nieprzypadkowo zbiegło się w czasie z pewnym dyplomatycznym zamieszaniem. Na początku marca, w podcaście „All In”, Sacks publicznie nawoływał administrację Trumpa do znalezienia wyjścia z prowadzonej przez USA i Izrael wojny z Iranem. Przedstawił szereg czarnych scenariuszy – od ataków na infrastrukturę naftową, przez zniszczenie instalacji odsalających wodę, aż po możliwe użycie broni jądrowej przez Izrael. Trump odpowiedział dziennikarzom, że Sacks nie rozmawiał z nim na temat tej wojny.
Zapytany o ten epizod przez Bloomberg, Sacks uciął krótko: „I’m not on the foreign policy team or the national security team.”
Trudno powiedzieć, czy to właśnie ta wypowiedź przyspieszyła formalną zmianę jego statusu. Biały Dom nie skomentował tej kwestii.
Historyczna skuteczność PCAST – niezbyt budująca
Warto mieć na uwadze, co PCAST historycznie reprezentuje: ciało doradcze o zmiennym wpływie w zależności od administracji – czasem znaczącym, czasem niemal zerowym. Najbardziej produktywna wersja Rady funkcjonowała za Obamy – wydała 36 raportów przez osiem lat, z których dwa przełożyły się na konkretne zmiany w polityce, w tym na przepisy FDA otwierające rynek aparatów słuchowych dostępnych bez recepty.
Trzydzieści sześć raportów przez osiem lat. Dwa skutkowały realną zmianą. Brzmi jak całkiem niezłe osiągnięcie – lub całkiem skromne, zależnie od perspektywy.
Sacks przechodzi więc z roli gracza do roli komentatora. Czy zachowa rzeczywisty wpływ na politykę AI, pokaże czas.
