Cursor, jedna z najszybciej rosnących firm w segmencie AI-wspomaganego programowania, prowadzi rozmowy o pozyskaniu ponad 2 miliardów dolarów w nowej rundzie finansowania. Według czterech źródeł zbliżonych do transakcji, wycena spółki przed wpłatą nowych środków ma wynieść 50 miliardów dolarów.
Rundę mają poprowadzić dotychczasowi inwestorzy – fundusze Thrive Capital oraz Andreessen Horowitz (a16z). Do grona inwestorów dołączyć ma Battery Ventures jako nowy podmiot, a strategiczną pozycję zajmie Nvidia. Transakcja jest już podobno nadsubskrybowana, choć jej ostateczne warunki nie zostały jeszcze zatwierdzone.
Skok wyceny w sześć miesięcy
Jeśli runda dojdzie do skutku, Cursor niemal podwoi swoją poprzednią wycenę. W listopadzie 2025 roku firma zamknęła poprzednią rundę przy wycenie 29,3 miliarda dolarów po uwzględnieniu nowego kapitału. Tempo wzrostu jest więc imponujące nawet jak na standardy obecnej bańki AI.
Cursor, wcześniej znany jako Anysphere, powstał w 2022 roku. Założycielami są Michael Truell, Sualeh Asif, Arvid Lunnemark i Aman Sanger – czwórka studentów MIT, która postawiła na edytor kodu wspomagany sztuczną inteligencją w czasach, gdy większość świata dopiero poznawała ChatGPT.
Przychody w górę, marże do niedawna w dół
Cursor prognozuje, że do końca 2026 roku osiągnie annualizowany przychód przekraczający 6 miliardów dolarów. W lutym tego roku firma raportowała już 2 miliardy w ujęciu rocznym – a więc przez niecałe dziesięć miesięcy chce potroić tę wartość.
To liczby, które robią wrażenie. Ale trzeba je czytać z kontekstem.
Przez długi czas Cursor, jak wiele startupów AI opartych na zewnętrznych modelach, operował przy ujemnych marżach brutto. Mówiąc prościej: sprzedawanie produktu kosztowało firmę więcej, niż sama pobierała od użytkowników. Sytuacja zaczęła się poprawiać po listopadzie 2025 roku, kiedy spółka wprowadziła własny model Composer i zaczęła sięgać po tańsze alternatywy – w tym chiński model Kimi.
Efekt? Cursor osiąga już lekką dodatnią marżę brutto. Ale tylko na klientach korporacyjnych. Na indywidualnych programistach wciąż traci.
Komentarz redakcji
Cursor to jeden z tych przypadków, które każą się zastanowić, czy sektor AI nie wycenia przyszłości zamiast teraźniejszości. 50 miliardów dolarów za firmę, która dopiero co osiągnęła rentowność brutto i tylko na segmencie enterprise – to śmiała aprecjacja. Z jednej strony wzrost przychodów jest naprawdę wyjątkowy i trudno ignorować dynamikę, którą Cursor buduje wśród dużych klientów. Z drugiej – rynek AI dla programistów robi się coraz bardziej zatłoczony. Claude Code od Anthropic, odświeżony Codex od OpenAI, GitHub Copilot od Microsoftu. Każdy z tych graczy ma własny model, własną dystrybucję i własny powód, żeby walczyć o tę samą grupę docelową. Pytanie brzmi: czy Cursor zbudował na tyle silny „rów obronny”, żeby uzasadnić taką wycenę w perspektywie trzech, pięciu lat?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Wyścig z własnymi dostawcami
Kluczowy wątek tej historii jest strategiczny: Cursor próbuje uniezależnić się od firm, które jednocześnie dostarczają mu technologię i są jego bezpośrednimi konkurentami.
Głównym rywalem stało się Anthropic – autor modeli Claude, na których Cursor przez lata mocno polegał. Claude Code, czyli narzędzie do kodowania Anthropic, jest dziś wprost wymieniane jako główne zagrożenie dla pozycji rynkowej Cursor. To klasyczny dylemat w sektorze AI: budujesz produkt na cudzym modelu, a ten ktoś pewnego dnia wchodzi na twoje podwórko.
Dlatego własny model Composer to nie tylko optymalizacja kosztów. To zakład o niezależność.
Co mówią liczby
Kilka faktów w pigułce:
- Obecna wycena docelowa: 50 miliardów dolarów (pre-money)
- Poprzednia wycena (listopad 2025): 29,3 miliarda dolarów
- Planowana kwota rundy: ponad 2 miliardy dolarów
- Annualizowany przychód (luty 2026): 2 miliardy dolarów
- Prognoza na koniec 2026: ponad 6 miliardów dolarów
- Marże: dodatnie na enterprise, ujemne na indywidualnych użytkownikach
Co dalej?
Cursor nie jest już tylko edytorem kodu z AI. Staje się zakładem o to, że programiści – zarówno ci w wielkich korporacjach, jak i freelancerzy – będą chcieli pracować z wyspecjalizowanym narzędziem, a nie ogólnym asystentem AI dołączonym do przeglądarki czy IDE.
Finalizacja rundy nie jest jeszcze potwierdzona. Warunki mogą się zmienić. Ale sam fakt, że inwestorzy ponownie tłoczą się przy tej samej spółce po sześciu miesiącach, mówi wiele o tym, jak rynek postrzega przyszłość AI w pracy programisty.
