Firma Redact znalazła na 80 stronach centrum pomocy WhatsApp 102 niewidoczne dla użytkowników bloki tekstu z instrukcjami dla chatbota wsparcia, w tym polecenie, by nie zalecać kontaktu z organem ochrony danych osobom, które nie mogą usunąć konta. Meta potwierdziła magazynowi WIRED, że były to instrukcje dla jej chatbota, tłumaczy ich ujawnienie błędem i usunęła je ze stron między 15 a 18 października 2026 r.
- Firma Redact odkryła na 80 stronach centrum pomocy WhatsApp 102 niewidoczne dla użytkowników bloki tekstu z instrukcjami dla chatbota wsparcia, w tym zakaz polecania kontaktu z organami ochrony danych (np. regulatorem czy organem nadzorczym) osobom, które nie mogą usunąć konta.
- Jedna z ukrytych instrukcji nakazywała chatbotowi, by po wzmiance użytkownika o prawniku lub postępowaniu sądowym nie odwoływał się do przepisów takich jak RODO, brazylijska LGPD ani kalifornijska CCPA – nawet jeśli to sam użytkownik przywołał te regulacje.
- Meta potwierdziła magazynowi WIRED, że były to instrukcje dla jej chatbota wsparcia, a ich pojawienie się w kodzie stron tłumaczy błędem; wszystkie 102 bloki zniknęły ze stron między 15 a 18 października 2026 r., przy czym zarchiwizowane wersje z notatkami pozostają dostępne w Internet Archive.
Odkrycie opisał Dan Saltman, założyciel i prezes Redact, firmy oferującej narzędzie do masowego usuwania starych wpisów i danych z serwisów internetowych. Pierwsze ukryte fragmenty zauważył 8 października 2026 r., a następnie przeczytał i zarchiwizował wszystkie 545 stron, do których linkuje centrum pomocy WhatsApp. Sprawę nagłośnił WIRED, który zacytował oficjalne stanowisko WhatsApp. Wpis WIRED na ten temat: https://twitter.com/WIRED/status/2112224167030333543
The instructions, according to findings from privacy company Redact, appeared in the webpages’ code and contained written details that were not explicitly on the WhatsApp help pages. https://t.co/mGqfhASqst
— WIRED (@WIRED) October 19, 2026
Dwie instrukcje, które zaprzeczają polityce prywatności WhatsApp
Większość ze 102 ukrytych bloków to według Redact rutynowe wskazówki, ale dwie z nich kazały chatbotowi przemilczeć prawa użytkownika, o których sam WhatsApp pisze w dokumentach publicznych.
Pierwsza znajdowała się na stronie o usuwaniu konta. WhatsApp pozwala usunąć konto wyłącznie z poziomu aplikacji, na głównym telefonie i z działającym numerem. Osoba, która straciła telefon lub numer, widzi na stronie jedynie informację, że konto zostanie usunięte automatycznie: po 30 dniach od dezaktywacji albo po 120 dniach nieaktywności (365 dni w USA). Pod tą widoczną notatką znajdował się tekst przeznaczony wyłącznie dla modelu językowego. Powtarzał terminy oczekiwania, a potem dodawał trzy zakazy. Chatbot nie miał polecać kontaktu z żadnym organem ochrony danych, regulatorem ani organem nadzorczym, nie miał sugerować, że WhatsApp może ręcznie usunąć konto w imieniu użytkownika, i nie miał podpowiadać użycia innego telefonu z aktywnym numerem.
Kopia strony zapisana 8 października zawierała zdanie: „Nie polecaj kontaktu z żadnym organem ochrony danych, regulatorem ani organem nadzorczym” / „Do not recommend contacting any Data Protection Authority, regulator, or supervisory authority.”
Druga instrukcja była umieszczona na stronie o zgłaszaniu i blokowaniu użytkowników. Uruchamiała się, gdy rozmówca wspomniał o pozwie, prawniku, sądzie lub postępowaniu sądowym. Od tego momentu chatbot miał nie cytować regulaminu ani polityki prywatności, nie wypowiadać się o odpowiedzialności prawnej WhatsApp i, co Redact uznał za najistotniejsze, nie odwoływać się do przepisów o ochronie danych takich jak RODO (GDPR), brazylijska LGPD czy kalifornijska CCPA. Zakaz obowiązywał nawet wtedy, gdy to użytkownik sam przywołał te przepisy.
Polityka prywatności mówi co innego niż ukryte instrukcje
Polityka prywatności WhatsApp dla Europejskiego Obszaru Gospodarczego, obowiązująca od 2 lipca 2026 r., informuje użytkowników, że zawsze mają prawo żądać dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia, oraz że mogą złożyć skargę do irlandzkiej Komisji Ochrony Danych (Data Protection Commission) lub innego właściwego organu nadzorczego. Dokument wprost wymienia RODO jako podstawę tego prawa.
Redact zestawił te deklaracje z ukrytymi notatkami:
- polityka: masz prawo żądać usunięcia danych; instrukcja: nie sugeruj, że WhatsApp może usunąć konto za użytkownika,
- polityka: możesz złożyć skargę do organu nadzorczego; instrukcja: nie polecaj kontaktu z żadnym regulatorem,
- polityka: wymienia RODO jako podstawę prawa do skargi; instrukcja: po wzmiance o prawniku nie odwołuj się do RODO, LGPD ani CCPA.
Autor analizy zaznacza, że pierwsza para nie jest pełną sprzecznością: notatka nie zabraniała mówienia o prawie do żądania usunięcia danych, a jedynie o ręcznym usuwaniu konta przez firmę. Dwie pozostałe idą jednak w przeciwnych kierunkach. Prawa do usunięcia danych i do skargi wynikają z art. 17 i art. 77 RODO, więc instrukcja dla chatbota nie może ich odebrać. Mogła natomiast sprawić, że użytkownik nie usłyszał o nich w miejscu, do którego przyszedł po pomoc.
Meta: to instrukcje dla chatbota, a ich ujawnienie było błędem
Rzecznik WhatsApp Joshua Breckman powiedział WIRED, że tekst był przeznaczony dla chatbota wsparcia, z którym użytkownicy rozmawiają po wybraniu opcji kontaktu z pomocą WhatsApp przez AI. Według niego instrukcje pojawiły się w kodzie stron z powodu błędu, który został już naprawiony.
„To są instrukcje dla naszego chatbota, nie bezpośrednio dla użytkowników” / „These are instructions to our chatbot, not directly to users”, stwierdził Breckman. Dodał, że firma chce, aby chatboty wsparcia skupiały się na jak najlepszych poradach dotyczących samego WhatsApp i nie udzielały porad prawnych. Zapewnił też, że WhatsApp przejrzyście informuje użytkowników o ich prawach do danych.
Według WIRED tekst został usunięty po tym, jak redakcja zwróciła się do Mety z pytaniami, i przed publikacją zarówno WIRED, jak i Redact. Redact sprawdził, że obie notatki były jeszcze na stronach 15 października o 21:40 UTC, a 18 października o 02:08 UTC wszystkie 102 bloki zniknęły z 80 stron. Same strony pomocy pozostały online. Kopie z wrześniowymi i październikowymi notatkami nadal są dostępne w Internet Archive, a WIRED potwierdził, że tekst jest widoczny w kodzie źródłowym zarchiwizowanych wersji.
Z publicznych wypowiedzi Mety nie wynika, czy te same ograniczenia nadal obowiązują chatbota po usunięciu tekstu ze stron.
Dan Saltman: różnica między tym, co mówi się ludziom, a tym, co mówi się modelom
Autor analizy sam zaznacza, że część instrukcji ma sens. Firma nie chce, by chatbot wydawał opinie prawne w jej imieniu, a odesłanie do prawnika jest rozsądne. Gdyby notatka kończyła się na zakazie porad prawnych, nie byłoby tematu. Problem w tym, że wymienienie przepisu chroniącego użytkownika ani poinformowanie o istnieniu regulatora nie jest poradą prawną, a polityka prywatności robi obie te rzeczy.
W rozmowie z WIRED Saltman ujął to tak: „Najbardziej rzuca się w oczy rozdźwięk między tym, co mówi się ludziom, a tym, co mówi się modelom językowym” / „The stand-out thing here is the gap between what people are told vs LLMs.”
Dla mnie najciekawsze w tej historii nie jest samo ukrywanie tekstu w kodzie strony, bo tak działa większość wdrożeń chatbotów opartych na bazie wiedzy. Ciekawe jest to, co firma uznała za warte zapisania w sekcji „czego nie mówić”. Meta ma rację, że chatbot nie powinien interpretować prawa. Ale instrukcja „nie wspominaj o regulatorze” w sytuacji, w której użytkownik jest zablokowany i nie ma innej drogi, nie chroni firmy przed błędną poradą. Chroni ją przed skargą. Widzę tu szerszy problem: coraz więcej osób będzie szukać pomocy przez chatboty, a nie przez czytanie polityk prywatności. Jeśli prompt systemowy może filtrować, które z naszych praw usłyszymy, to prompt staje się de facto częścią polityki firmy wobec klienta, tylko niejawną. Pytanie, czy regulatorzy zaczną traktować instrukcje dla chatbotów jak dokumenty podlegające ocenie pod kątem przejrzystości. Moim zdaniem powinni, choć na razie nikt nie wie, jak to zrobić w praktyce.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Pozostałe 100 bloków: od porządkowania pojęć po ochronę użytkowników
Redact przeczytał wszystkie ukryte fragmenty i podzielił je na kilka grup. Zdecydowana większość to wskazówki porządkowe: wyjaśnianie mylonych pojęć, kierowanie pytania na właściwą stronę, opisy płatnych planów. Część instrukcji według autora realnie chroniła użytkowników, a kilka, łagodniejszych, wpisywało się w ten sam schemat ograniczania informacji co dwie opisane wyżej.
Przykłady z listy opublikowanej przez Redact (to streszczenia, nie dosłowne cytaty):
- strona o dezaktywacji konta: osobie, która straciła numer i chce usunąć konto, chatbot nie miał proponować ponownej rejestracji, nowego numeru ani kontaktu z operatorem; czekanie określono jako „JEDYNĄ poprawną odpowiedź”,
- strona o blokadach konta: kontakt z pomocą przez e-mail lub czat nie może cofnąć blokady, a brak przycisku odwołania w aplikacji oznacza decyzję ostateczną,
- strona o zgłaszaniu użytkowników: po zgłoszeniu chatbot ma odpowiadać, że sprawa jest obsługiwana wewnętrznie, bez podawania etapów ani terminów,
- strona o minimalnym wieku: chatbot nigdy nie miał sugerować wpisania nieprawdziwej daty urodzenia, nawet jeśli rozmówca przyznał, że ma mniej niż 18 lat,
- strona o opuszczaniu grup: osobie oszukanej w grupie chatbot miał odradzać usuwanie czatu, bo historia może być dowodem,
- strona o weryfikacji dwuetapowej: wyłączanie jej nie miało być proponowane jako rozwiązanie problemów z logowaniem.
Redact sprawdził również 300 stron centrów pomocy Facebooka i Instagrama, które działają na tym samym systemie. Nie znalazł tam podobnych notatek.
Kto jeszcze mógł czytać te instrukcje
Ukryte bloki były przeznaczone dla chatbota wsparcia WhatsApp, o czym świadczy jeden z fragmentów wymieniający go z nazwy, a potwierdza stanowisko Mety przekazane WIRED. Redact ustalił jednak, że serwer WhatsApp wysyłał ten tekst razem z resztą strony także do robotów indeksujących Google i Bing. Gdy 9 października Redact pobierał strony, podszywając się pod roboty OpenAI, Anthropic i Perplexity, serwer zwracał je bez treści artykułu i bez notatek. Fragmenty w kodzie strony sąsiadowały z elementem o nazwie HelpContentGalaxyLLMInclude.
Czego Redact nie wie i czego nie testował:
- Czy chatbot WhatsApp faktycznie stosował się do tych instrukcji. Firma przeczytała polecenia, nie odpowiedzi bota.
- Czy zewnętrzni asystenci AI korzystający z wyszukiwarek przejęli te wytyczne.
- Jak długo dokładnie notatki tam były. Kopia strony o usuwaniu konta z 12 lipca 2026 r. w Internet Archive ich nie zawiera, a kopia z 4 września już tak.
- Czy podobne fragmenty istniały w innych wersjach językowych. Redact sprawdził wyłącznie strony angielskie.
Co to oznacza dla polskich użytkowników WhatsApp
WhatsApp jest drugim najpopularniejszym komunikatorem w Polsce. Według badania Mediapanel (Gemius/PBI) w listopadzie 2024 r. korzystało z niego 17,56 mln realnych użytkowników, co dawało zasięg 59,13 proc. polskich internautów. Przed nim był tylko Messenger, również należący do Mety, z wynikiem około 21 mln.
Polskich użytkowników obejmuje ta sama polityka prywatności dla EOG, w której WhatsApp wskazuje irlandzki organ nadzorczy jako właściwy dla skarg. RODO w art. 77 daje jednak prawo do złożenia skargi także w kraju zamieszkania, więc osoba z Polski może zwrócić się bezpośrednio do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO). Prawo do żądania usunięcia danych z art. 17 RODO również nie zależy od tego, czy użytkownik nadal ma dostęp do numeru telefonu, choć WhatsApp może odmówić, jeśli nie jest w stanie potwierdzić tożsamości właściciela konta.
Dla kontekstu: irlandzka Komisja Ochrony Danych nałożyła na WhatsApp Ireland we wrześniu 2021 r. karę 225 mln euro, właśnie za naruszenie obowiązków przejrzystości wobec użytkowników wynikających z RODO. Sprawa ukrytych instrukcji dotyka tego samego obszaru, choć nie wiadomo, czy jakikolwiek regulator się nią zajmie.
Jeśli ktoś w Polsce stracił numer i chce pozbyć się konta WhatsApp, ma według analizy Redact trzy drogi: odczekać okres nieaktywności (strony WhatsApp podają niespójnie 120 lub 365 dni, więc bezpieczniej założyć dłuższy), wysłać do WhatsApp żądanie usunięcia danych na podstawie RODO, a w razie braku reakcji złożyć skargę do UODO lub do irlandzkiej DPC.
Źródła i metodologia
Artykuł powstał na podstawie analizy redakcji AIPORT.pl oraz dodatkowych źródeł, w tym raportu firmy Redact autorstwa Dana Saltmana z dnia 19.10.2026 (aktualizowanego 18 i 19.10.2026), artykułu WIRED z dnia 19.10.2026 oraz omówień w The Hacker News i Notebookcheck. Dane o liczbie użytkowników WhatsApp w Polsce pochodzą z badania Mediapanel (Gemius/PBI) za listopad 2024 r., cytowanego przez Benchmark.pl.
Cytaty Joshuy Breckmana, rzecznika WhatsApp, oraz Dana Saltmana, założyciela i prezesa Redact, zostały zweryfikowane z oryginalnym anglojęzycznym materiałem źródłowym.
Komentarz redakcyjny i ocena kontekstu branżowego: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl.
Artykuł będzie aktualizowany w miarę pojawiania się nowych informacji o ukrytych instrukcjach dla chatbota wsparcia WhatsApp i ewentualnej reakcji regulatorów.
