Przez ostatnie miesiące DeepSeek był synonimem chińskiej rewolucji w AI. Ale wyścig przyspiesza, a analitycy UBS mają już nowego kandydata do tytułu najciekawszej chińskiej spółki w tym sektorze.
Podczas gdy cały świat wyczekuje kolejnego modelu DeepSeeka, chińskie startupy AI nie stoją w miejscu. Tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni na rynek trafiło co najmniej pięć nowych modeli z Chin – od Alibaby, ByteDance, Zhipu, Moonshot, po debiutanta, który przykuł uwagę analityków z Wall Street. Tym debiutantem jest MiniMax.
MiniMax – nowa gwiazda na chińskim niebie AI
Spółka weszła na giełdę w Hongkongu w styczniu tego roku, a już w połowie lutego wypuściła model M2.5. Wyniki są imponujące – według danych z platformy OpenRouter, deweloperzy zaczęli masowo przechodzić właśnie na M2.5, wyprzedzając zarówno DeepSeeka V3.2, jak i modele amerykańskich gigantów. Co przyciąga? Głównie cena. Dane z raportu UBS pokazują, że MiniMax osiągnął już jedną trzecią użycia Anthropic Claude przy jednej dziesiątej ceny.
Analitycy UBS inicjują pokrycie spółki z optymizmem i wyznaczają cenę docelową sugerującą ponad 30-procentowy wzrost względem aktualnych notowań.
Ale nie chodzi tylko o tekst. MiniMax wyróżnia się na tle konkurencji szerokim portfolio narzędzi:
- generowanie wideo
- generowanie audio (porównywalne z ElevenLabs)
- AI companionship – aplikacja Talkie z milionami użytkowników
- modele multimodalne do zastosowań enterprise
To inne podejście niż rywale. Zhipu ze swoim modelem GLM 5.0 skupia się na kodowaniu. Moonshot i jego Kimi 2.5 to też przede wszystkim coding i agentowe wykonywanie zadań. MiniMax idzie w stronę audiovisual – i to go wyróżnia.
Komentarz redaktora naczelnego
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Każdy miesiąc przynosi nowego „pogromcę DeepSeeka” i rozumiem, że można mieć już zmęczenie materiału tym narracjami. Ale przypadek MiniMaxa jest ciekawy z kilku powodów. Po pierwsze, to spółka notowana publicznie – mamy więc jakiś mechanizm weryfikacji twierdzeń, którego brakuje w przypadku prywatnych startupów. Po drugie, model rzeczywiście trafia w lukę: cena konkurencyjna, a możliwości multimodalne, których nie oferują bardziej wyspecjalizowani rywale.
Z drugiej strony – chińskie modele to zawsze kwestia kontekstu regulacyjnego i geopolitycznego. Raporty z ostatnich tygodni, w tym ocena estońskiego wywiadu, wskazują na tendencje do promowania określonych narracji politycznych przez modele trenowane w Chinach. To nie jest argument, żeby odrzucić te narzędzia z ręki, ale jest argumentem, żeby pytać: do jakich zastosowań? W jakim stopniu możemy weryfikować to, co nam te modele podają?
Optymizm UBS jest zrozumiały z perspektywy inwestycyjnej. Ale ja bym zadał inne pytanie: czy zachodni użytkownicy enterprise są gotowi na tę zależność?
Scenariusz wzrostu – liczby robią wrażenie
UBS kreśli optymistyczny scenariusz dla MiniMaxa. W wariancie bazowym spółka mogłaby zdobyć 3% globalnego rynku enterprise, co przekłada się na przychody rzędu 41 miliardów dolarów. Generowanie wideo wyceniane jest jako szansa na kolejne 5 miliardów, AI companionship – na 4 miliardy.
Brzmi jak projekcje z science fiction? Może. Ale jeszcze dwa lata temu podobnie brzmiały prognozy dla całego sektora generatywnej AI.
Szerszy kontekst: Chiny nie czekają na nic
Podczas gdy świat ekscytował się DeepSeekiem rok temu, chiński ekosystem AI po cichu przyspieszał na wielu frontach jednocześnie. Tencent, Alibaba, Baidu i ByteDance wydały setki milionów dolarów na promocję własnych aplikacji AI w trakcie tegorocznego Nowego Roku Księżycowego. Strategia jest czytelna: wciągnąć użytkowników w nawyk korzystania z AI przez znane im platformy – WeChat, Taobao, Douyin.
Pytanie, które zadają sobie analitycy, brzmi: czy to DeepSeek wyznaczy kolejny globalny benchmark, czy może nowy model wyjdzie właśnie od spółki pokroju MiniMaxa – mniej medialnej, ale może właśnie dlatego działającej efektywniej?
Odpowiedź przyjdzie szybciej, niż nam się wydaje. Sektor AI nie daje czasu na długie deliberacje.
