Administracja Trumpa ogłosiła podczas India AI Impact Summit 2026 w Nowym Delhi powołanie Tech Corps – programu wzorowanego na słynnym Peace Corps, który ma wysyłać amerykańskich wolontariuszy-technologów do krajów rozwijających się. Cel jest jeden: promowanie amerykańskiego stosu AI i odcinanie Chin od globalnych rynków.
Dyrektor Biura Polityki Naukowo-Technologicznej Białego Domu, Michael Kratsios, zapowiedział inicjatywę podczas pierwszej edycji India AI Impact Summit 2026. W ciągu pięciu lat za granicę ma trafić nawet 5000 absolwentów kierunków STEM, którzy będą pomagać krajom partnerskim we wdrażaniu amerykańskich rozwiązań AI – od rolnictwa, przez ochronę zdrowia, aż po administrację publiczną.
Wolontariusze zamiast sprzedawców
Pomysł jest niebanalny. Zamiast wysyłać działy sprzedaży wielkich korporacji, Waszyngton chce budować zaufanie przez ludzi. Wolontariusze Tech Corps – inżynierowie, matematycy, specjaliści od data science – mają przebywać za granicą od 12 do 27 miesięcy, zapewniając tzw. „last-mile support”, czyli wsparcie na ostatnim etapie wdrożeń AI. Dostaną mieszkanie, opiekę zdrowotną, stypendium. Rekrutacja pierwszej grupy 500 osób ma ruszyć jeszcze w 2026 roku, a pierwsze wyjazdy planowane są na jesień.
Finansowanie programu? Mieszane – budżet federalny to jedno, ale Waszyngton liczy też na wkład korporacji i organizacji charytatywnych.
Suwerenność AI według Waszyngtonu
Kratsios nie owijał w bawełnę. Podczas szczytu przekonywał, że prawdziwa suwerenność AI nie polega na budowaniu wszystkiego od zera, lecz na dostępie do najlepszych technologii świata.
„Prawdziwa suwerenność AI oznacza posiadanie i używanie najlepszych technologii dla dobra swoich obywateli, i wyznaczanie własnego narodowego przeznaczenia pośród globalnych przemian” – powiedział Kratsios.
Uderzył też w globalne mechanizmy regulacyjne – jego zdaniem biurokracja i scentralizowana kontrola są sprzeczne z duchem adopcji AI.
Indie dołączają jednocześnie do inicjatywy Pax Silica, prowadzonej przez USA koalicji mającej zabezpieczyć globalne łańcuchy dostaw technologii krzemowych. Obok nich znalazły się m.in. Japonia, Korea Południowa, Singapur, Holandia, Izrael, Wielka Brytania, Australia, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Głos redakcji
Komentuje Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Pomysł Tech Corps jest sprytny i szczery zarazem – w tej kolejności. Sprytny, bo zamiast nachalnej ekspansji korporacyjnej USA próbuje powtórzyć miękkosikową dyplomację Peace Corps z lat 60., tym razem w służbie geopolityki AI. A szczery, bo nikt specjalnie nie ukrywa, że chodzi o walkę z chińskim AI. DeepSeek, Qwen i inne modele open-weight zdobywają popularność w krajach rozwijających się właśnie dlatego, że są tanie, konfigurowalne i można je uruchamiać lokalnie. To jest realne zagrożenie dla dominacji USA.
Ale mam też pytania. Co z autonomią krajów, do których trafiają wolontariusze? „Suwerenność AI” zdefiniowana jako „używanie najlepszych amerykańskich narzędzi” to trochę oksymoron. Kto decyduje, co jest „najlepsze” – i dla kogo? Poza tym Tech Corps to program finansowany częściowo przez prywatne korporacje – te same, które mają komercjalny interes w wypychaniu chińskiej konkurencji z rynku. Gdzie tu granica między pomocą humanitarną a sprzedażą?
Nie mówię, że to złe. Mówię, że warto zadać te pytania, zanim entuzjastycznie pokiwamy głowami.
Co jeszcze ogłoszono w Nowym Delhi
Summit był okazją do szerszego pakietu inicjatyw. Warto je wymienić:
- National Champions Initiative – Departament Handlu USA będzie integrować wiodące firmy AI z krajów partnerskich z amerykańskim stosem eksportowym
- Fundusz Banku Światowego – Departament Skarbu uruchamia nowe finansowanie pomagające krajom pokonywać bariery adopcji AI
- AI Agent Standards Initiative – NIST zapowiada prace nad interoperacyjnymi i bezpiecznymi standardami dla agentowych systemów AI
- Nowe instrumenty finansowe – Export-Import Bank, Development Finance Corporation i State Department szykują nowe programy finansowania dla wdrożeń AI za granicą
Chiny w tle
Nikt na szczycie nie wymówił słowa „Chiny” bez powodu – wymawiano je bardzo często. Chińskie modele open-source, jak DeepSeek czy Qwen3, stają się realną alternatywą dla droższych rozwiązań zachodnich w Afryce, Azji Południowej czy Ameryce Łacińskiej. Lokalna infrastruktura? Wystarczy. Koszty? Niskie. Możliwości personalizacji? Duże.
USA odpowiadają nie tylko produktem, ale i ludźmi. To zmiana strategii, która zasługuje na obserwację – nie tylko z perspektywy geopolityki, ale też tego, co ten wyścig oznacza dla krajów, które stają się jego polem.
