Dave Plummer, programista, który w latach 90. stworzył Menedżera zadań podczas własnego czasu wolnego, opublikował na platformie X zrzut ekranu futurystycznego dashboardu swojego projektu AI. Przy okazji zażartował, że tak właśnie wyglądałby dziś Menedżer zadań, gdyby wciąż był w Microsofcie.
Historia Menedżera zadań jest sama w sobie ciekawa – Plummer napisał go hobbystycznie, a program okazał się na tyle dobry, że Microsoft wbudował go w system Windows NT. Przez dekady stawał się coraz bardziej rozbudowany i w wersji dla Windows 11 przeszedł gruntowny redesign w 2022 roku. A sam Plummer? Odszedł z Microsoftu i zajął się własnymi projektami.
Jednym z nich jest Tempest AI – system uczenia maszynowego trenowany do grania w klasyczną grę zręcznościową Tempest z 1981 roku. I właśnie do monitorowania tego treningu stworzył dashboard, który teraz obiega internet.
This is probably what Task Manager would look like (and sound like) if I were still around. Which is why it’s a good thing I knew to stay in my lane, design-wise 🙂
Live display: https://t.co/E6EOfRoi3M
Code: on my github pic.twitter.com/Ke6R2F9y1Z— Dave Plummer (@davepl1968) February 16, 2026
Co właściwie widać na ekranie?
Dashboard Plummera to estetyczny miks retrofuturyzmu i cyberpunkowej stylistyki. Znajdziemy tu:
- tarcze prędkościomierza w stylu lat 80.
- podświetlenie RGB
- animowane wykresy w czasie rzeczywistym
- muzykę odtwarzaną w tle podczas pracy systemu
Sam Plummer przyznaje, że nie jest to narzędzie do codziennego użytku. Kiedy ktoś zapytał o wydajność, odpowiedział wprost: dashboard pochłania około 75% GPU przy 30 klatkach na sekundę na jego M2 Mac Pro. To nie jest mały koszt.
Kod projektu Tempest AI dostępny jest publicznie na GitHubie, a podgląd na żywo można obejrzeć pod adresem davepl.com:8765.
Dobra zabawa, ale nie dla każdego
Komentarz: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
To ciekawy przypadek, gdzie granica między projektem edukacyjnym, nostalgicznym eksperymentem i faktycznym narzędziem jest bardzo rozmyta. Z jednej strony widzę w tym coś wartościowego: doświadczony inżynier bawi się AI nie po to, żeby zarabiać miliony, ale żeby nauczyć maszynę grać w Tempesta. To zdrowe podejście do technologii. Z drugiej strony zastanawiam się, czy taki dashboard – piękny wizualnie, ale pożerający 75% GPU – to nie jest przypadkiem przykład na to, jak forma zaczyna dominować nad funkcją. Menedżer zadań powinien być narzędziem, a nie instalacją artystyczną. Pytanie otwarte: czy w erze AI chcemy, żeby nasze narzędzia systemowe wyglądały efektownie, czy działały efektywnie? Bo na razie wygląda na to, że Plummer wybrał to pierwsze – i sam się z tego śmieje.
Windows w rozsypce, a tu retro-estetyka
Kontekst tego projektu jest o tyle ironiczny, że ostatnie miesiące dla Windowsa 11 to seria poważnych błędów. Niedawne aktualizacje psuły środowisko odzyskiwania systemu, przypadkowo aktywowały BitLocker, a jedna z nich uniemożliwiała nawet uruchomienie komputera. Na tym tle wizja Menedżera zadań z RGB i muzyką w tle brzmi jak żart, który sam Plummer zresztą sam opowiada.
Niemniej sam projekt Tempest AI wpisuje się w szerszy trend trenowania modeli reinforcement learning na klasycznych grach arcade – podejście, które od czasu DeepMind i słynnego projektu Atari DQN stało się wręcz standardowym benchmarkiem dla algorytmów uczenia ze wzmocnieniem.
Plummer najwyraźniej dobrze się bawi. I tego mu nie można odebrać.
