Przez lata ekonomiści i analitycy bili na alarm: sztuczna inteligencja zmierza ku monopolizacji, a wielkie korporacje zduszą innowacje w zarodku. Okazuje się, że rzeczywistość jest dokładnie odwrotna – i to w sposób, który zaskakuje nawet najlepszych ekspertów.
Jason Furman, były przewodniczący Rady Doradców Ekonomicznych Białego Domu za czasów administracji Obamy, przyznał publicznie, że całkowicie się mylił w ocenie kierunku, w którym zmierza branża AI. Jego diagnoza jest prosta: rynek sztucznej inteligencji jest dziś jednym z najbardziej konkurencyjnych segmentów w całej historii technologii, a tempo innowacji i spadek cen nie mają precedensu.

Pamiętacie czasy cyfrowych monopoli?
Furman przypomina, że jeszcze pięć lat temu obawy o koncentrację rynku cyfrowego miały solidne podstawy. Garść gigantów – Amazon, Apple, Google, Meta, Microsoft – trzymała w szachu całą gospodarkę cyfrową. Google obsługiwał około 90 procent wyszukiwań na świecie. Apple zbudowało ekosystem, z którego użytkownicy po prostu nie wychodzą. Facebook stworzył sieć powiązań społecznych, której nie dało się przenieść do żadnego alternatywnego serwisu.
Furman był przekonany, że sztuczna inteligencja te przewagi tylko utrwali. Pomylił się.
Arena leaderboard, który nie kłamie
Kluczowym dowodem w tej analizie jest Arena leaderboard – ranking chatbotów tworzony na podstawie ślepych testów prowadzonych przez zwykłych użytkowników. Wyniki są zaskakujące nawet dla osób śledzących branżę na co dzień:
- Na pierwszym miejscu króluje Anthropic, firma założona zaledwie pięć lat temu.
- OpenAI, dziś na trzeciej pozycji, istnieje niecałą dekadę.
- Google, mając za sobą dekady doświadczenia i fundamentalne badania nad architekturą transformerów z 2017 roku, musiał zachować się jak startup, żeby nie wypaść z czołówki. Sergey Brin osobiście wrócił do pisania kodu.
- DeepSeek z Chin wskoczył do ścisłej czołówki z budżetem, który zachodni giganci wydają bez mrugnięcia okiem.
- Mistral z Francji regularnie pojawia się wśród najlepszych.
Żaden z liderów nie spoczywa na laurach. Nikt nie śpi spokojnie.
Komentarz Redaktora Naczelnego
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
„Furman opisuje coś, co obserwujemy na co dzień, ale rzadko udaje nam się ująć w spójną ramę analityczną. Owszem, rynek AI jest dziś konkurencyjny w sposób, którego nie widzieliśmy od czasów boomu mobilnego. To dobra wiadomość dla użytkowników i dla innowacji. Ale mam jedno poważne zastrzeżenie: intensywna rywalizacja na poziomie modeli to nie to samo, co brak ryzyka koncentracji na innych poziomach. Kto produkuje chipy? Kto posiada centra danych? Kto kontroluje dostęp do danych treningowych? Kiedy patrzymy na warstwę infrastruktury, obraz jest już znacznie mniej optymistyczny. Nvidia wciąż dominuje rynek procesorów do trenowania modeli. Chmura to nadal gra trzech graczy. Nie warto cieszyć się z konkurencji na froncie chatbotów, zapominając, że fundament, na którym to wszystko stoi, może być znacznie bardziej skoncentrowany. Pytanie brzmi: czy intensywna rywalizacja na powierzchni to wystarczające zabezpieczenie, jeśli pod nią kryje się oligopol infrastruktury?”
Ceny lecą w dół. Dosłownie.
Jedna liczba z analizy Furmana robi szczególne wrażenie. Jeszcze pod koniec 2022 roku przetworzenie miliona tokenów kosztowało 20 dolarów. Dziś tę samą jakość można uzyskać za 40 centów. To deflacja na poziomie 70 procent rocznie.
Dla porównania: inflacja, która przez ostatnie lata niszczyła portfele konsumentów, wynosiła kilka do kilkunastu procent. Rynek AI porusza się w dokładnie odwrotnym kierunku – i robi to szybciej niż jakikolwiek sektor technologiczny w pamięci.
Abonament OpenAI na poziomie 20 dolarów miesięcznie, który trzy lata temu był ceną pionierską, dziś jest standardem rynkowym – przy dramatycznie wyższej jakości usługi. Cena się nie zmieniła. Produkt jest nieporównywalnie lepszy.
Multihoming i wolność wyboru
Rynek wykształcił zachowania, które jeszcze niedawno były nie do pomyślenia. Firmy i użytkownicy indywidualni coraz częściej korzystają z kilku modeli jednocześnie, wybierając ten, który w danym momencie jest najtańszy lub najlepiej pasuje do zadania. Ekonomiści nazywają to multihomingiem.
Serwisy takie jak Perplexity działają jak inteligentne routery – kierują zapytania do modeli Anthropic, OpenAI, Meta lub Mistral w zależności od tego, który poradzi sobie najlepiej. Deweloperzy masowo korzystają z podobnych narzędzi, wybierając po prostu najtańszą lub najszybszą opcję w danej chwili.
To coś fundamentalnie innego niż rynek chmury obliczeniowej, gdzie migracja między dostawcami jest bolesna i kosztowna. W AI można zmienić model w kilka minut.
Talenty też się przemieszczają
Furman zwraca uwagę na coś, o czym rzadko mówi się wprost: ludzie w tej branży równie swobodnie zmieniają pracodawców, jak użytkownicy zmieniają modele. Dario Amodei, dziś szef Anthropic, przez lata pracował w OpenAI. Mnóstwo liderów z OpenAI i Meta odeszło, żeby budować własne firmy lub dołączyć do konkurencji.
To zupełne przeciwieństwo ery porozumień o nierekrutowaniu pracowników, które przez lata spowalniały przepływ talentów w Dolinie Krzemowej. Dziś wiedza i doświadczenie przemieszczają się swobodnie, co strukturalnie utrudnia zbudowanie trwałej przewagi przez jednego gracza.
Zbyt konkurencyjny? To też możliwe
Furman stawia tezę nieoczywistą: branża AI może być w tej chwili zbyt konkurencyjna, przynajmniej w krótkim terminie. Wielkie firmy tracą pieniądze na każdym nowym kliencie, zakładając, że dzisiejszy udział w rynku przełoży się na przyszłe zyski. Inwestorzy im wierzą – stąd astronomiczne wyceny. Ale czy mają rację? To pytanie pozostaje otwarte.
Dwa czynniki mogą ostatecznie odebrać branży rentowność nawet w scenariuszu sukcesu technologicznego. Pierwszy to modele open-weight od Meta, DeepSeek czy Mistral, które można pobrać i uruchomić samodzielnie. Nie robią wszystkiego, co najdroższe modele komercyjne, ale dla większości zastosowań są wystarczające – i będą stale wywierały presję na obniżanie cen. Drugi to postępująca standaryzacja produktów. Kiedy użytkownicy przestają widzieć różnicę między ofertami, wybierają najtańszą. Commodityzacja to koszmar dla marż.
Konkurencja nie jest gwarancją dobra
Furman kończy swoją analizę celnym ostrzeżeniem, które warto zapamiętać. Intensywna konkurencja świetnie dostarcza to, czego ludzie chcą. Jeśli chcą pomocy przy przepisach kulinarnych, rekomendacji książek i lepszych maili, rynek to dostarczy. Ale jeśli chcą deepfake’ów, spamu generowanego przez AI i uzależniających fałszywych informacji, konkurencja dostarczy i to.
Regulacje mogą być potrzebne. Ale nie po to, żeby rozbijać monopol, bo monopolu tu nie ma. Wyzwanie jest inne i trudniejsze: jak chronić użytkowników i społeczeństwo w warunkach rynku, który działa sprawnie, ale w złym kierunku potrafi działać równie sprawnie.
To pytanie, na które branża i regulatorzy nie mają jeszcze dobrej odpowiedzi.
