Reklama podczas Super Bowl miała być triumfem. Skończyła się burzą, z której założyciel firmy Ring, Jamie Siminoff, do dziś nie może wyjść. Od lutego krąży po CNN, NBC i łamach New York Timesa, tłumacząc, że krytycy po prostu nie rozumieją tego, co buduje. Problem w tym, że im więcej wyjaśnia, tym więcej pytań się pojawia.
Pies zaginął, cały kraj się zatrzymał
Punktem zapalnym była funkcja o niegroźnie brzmiącej nazwie Search Party. Działanie proste: gdy pies właściciela kamery Ring gdzieś zniknie, system wysyła prośbę do sąsiadów z urządzeniami Ring, pytając czy zwierzę pojawiło się w ich nagraniach. Można odpowiedzieć albo zignorować, pozostając anonimowym. Siminoff podkreśla to przy każdej okazji: brak odpowiedzi to rezygnacja z uczestnictwa i nie ma żadnego przymusu.
Reklama pokazała jednak mapę sąsiedztwa z pulsującymi niebieskimi okręgami, zapalającymi się kolejno w domach jak domino. Dla wielu był to niepokojący obraz. Siminoff przyznaje teraz, że ta wizualizacja była błędem. „Nie chcieliśmy prowokować” – mówi.
Do tego zbieg okoliczności nie pomógł. W tym samym czasie z domu w Tucson zniknęła 84-letnia Nancy Guthrie, matka prezenterki Today Show, Savannah Guthrie. Nagranie z kamery Google Nest przed domem, na którym widać zamaskowaną postać próbującą zasłonić obiektyw liśćmi, obiegło internet. Kamery domowe trafiły wprost do centrum ogólnonarodowej debaty o tym, kto ma prawo obserwować kogo i w jakim celu.
Siminoff nie cofnął się przed tym tematem. W rozmowie z Fortune stwierdził, że gdyby przed domem Guthrie było więcej kamer, sprawa mogłaby zostać rozwiązana szybciej. Sieć Ring miała podobno nagrać podejrzany pojazd w odległości prawie czterech kilometrów od posesji.
Facial recognition w drzwiach
W grudniu, dwa miesiące przed Super Bowl, Ring po cichu uruchomił też funkcję Familiar Faces. Pozwala katalogować do 50 regularnych gości – rodzina, listonosz, sąsiad – i zamiast ogólnego alertu o ruchu, właściciel kamery dostaje powiadomienie „Mama przy drzwiach wejściowych”. Siminoff opowiada o niej entuzjastycznie, wspominając, że sam dostaje powiadomienia gdy jego nastoletni syn wraca do domu.
Kiedy padło pytanie o zgodę osób, które trafiają na nagrania Ring bez własnej wiedzy, odpowiedź była zwięzła: Ring przestrzega lokalnych i stanowych przepisów.
Komentarz: Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Siminoff ma rację w jednym: poszczególne funkcje Ring, opisane osobno, brzmią racjonalnie. Sąsiedzi pomagają sobie wzajemnie w poszukiwaniu zaginionych zwierząt. Właściciel wie, kto dzwoni do drzwi. Nic nowego pod słońcem. Problem polega na tym, że suma tych funkcji zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż każda z nich z osobna. Sieć ponad 100 milionów kamer z rozpoznawaniem twarzy, AI do przeszukiwania nagrań i mechanizmem umożliwiającym policji zbieranie materiałów wideo od obywateli – to nie jest już sprytny domofon. To infrastruktura nadzoru na skalę, jakiej prywatna firma wcześniej nie budowała. Pytanie, które powinniśmy sobie zadać, nie brzmi „czy Ring ma złe intencje?”, ale „co się stanie z tą infrastrukturą za 10 lat, przy innym właścicielu, innym rządzie, innych partnerach?”
Szyfrowanie kontra funkcje: można mieć jedno albo drugie
Siminoff wskazuje szyfrowanie end-to-end jako najsilniejszą ochronę prywatności Ring. Gdy jest włączone, nawet pracownicy firmy nie mają dostępu do nagrań, bo odszyfrowanie wymaga hasła powiązanego z urządzeniem użytkownika. Tyle że jest jeden haczyk, i to poważny.
Włączenie szyfrowania e2e wyłącza:
- powiadomienia z podglądem wideo
- AI do przeszukiwania nagrań
- zapis 24/7
- Familiar Faces
- dostęp do nagrań przez Ring.com
- udostępnianie dostępu innym użytkownikom
- osobiste wykrywanie ruchu i opisy AI
Innymi słowy, dwie flagowe funkcje, którymi Ring się chwali, czyli AI-rozpoznawanie twarzy i realna prywatność przed samą firmą, wzajemnie się wykluczają. Można mieć jedno albo drugie.
Policja pyta, obywatel odpowiada (albo nie)
Obok Search Party i Fire Watch (crowdsourcingowe mapowanie pożarów) działa jeszcze Community Requests – mechanizm, który pozwala lokalnym służbom policyjnym pytać użytkowników Ring, czy posiadają nagrania związane z danym incydentem. Funkcja jest realizowana we współpracy z Axon, producentem kamer nasobnych dla policji i platformy do zarządzania materiałami dowodowymi Evidence.com.
Wcześniej Ring miał podobną umowę z firmą Flock Safety, operatorem AI-kamer do rozpoznawania tablic rejestracyjnych, z której usług korzystały też służby imigracyjne ICE. Ring zerwał to partnerstwo kilka dni po emisji reklamy podczas Super Bowl. Siminoff tłumaczył, że chodziło o „nadmiar pracy”. Czy powiązania Flock z ICE i przekazywanie danych do Customs and Border Protection też coś w tym miały? Bez odpowiedzi.
Nie dzieje się to w próżni. NPR opublikowało śledztwo dokumentujące, jak rozbudowany stał się aparat inwigilacji Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wśród inwigilowanych znaleźli się też obywatele USA bez żadnych problemów imigracyjnych. Jedna z kobiet, obserwatorka prawna podążająca za pojazdem ICE w Minneapolis, opisała jak zamaskowany federalny agent wychylił się przez okno, sfotografował ją, a następnie na głos podał jej imię i domowy adres.
Co dalej z Ring?
Siminoff buduje coś znacznie większego niż wideodomofon. Firma ma już ponad 100 milionów kamer w terenie i cicho wchodzi w segment bezpieczeństwa dla małych firm. Na stole leżą też drony zewnętrzne, jeśli tylko uda się obniżyć koszty. Na pytanie o rozpoznawanie tablic rejestracyjnych (coraz bardziej atrakcyjny kierunek po tym, jak Flock wyszedł z gry) Siminoff nie powiedział nigdy. Powiedział tylko, że Ring „zdecydowanie nie” pracuje nad tym dziś. Dodał po chwili: „Bardzo trudno powiedzieć, że nigdy czegoś nie zrobimy w przyszłości.”
To zdanie mówi chyba najwięcej o tym, dokąd zmierza Ring.
