OpenAI zatrudniło Petera Steinbergera, austriackiego dewelopera stojącego za viralowym agentem AI o nazwie OpenClaw. To nie jest zwykłe przejęcie – to sygnał, że cała branża skręca w zupełnie nowym kierunku.
OpenClaw to narzędzie, które w ciągu kilku tygodni zdobyło 180 tysięcy gwiazdek na GitHubie i wywróciło do góry nogami dyskusję o tym, czym właściwie powinien być asystent AI. Nie chodzi o model, który „mówi”. Chodzi o taki, który „robi”.
Sam Altman potwierdził zatrudnienie Steinbergera bezpośrednio na platformie X:
🦞
— Sam Altman (@sama) February 16, 2026
Steinberger w swoim wpisie na blogu przyznał wprost: mógłby z OpenClaw zbudować dużą firmę, ale go to nie interesuje. „Chcę zmienić świat, nie zarządzać korporacją” – napisał. Jego cel? Zbudować agenta, którego „nawet jego mama będzie potrafiła obsłużyć”.
Od ClawdBota do OpenClaw – kręta droga z przeszkodami
Historia projektu zaczęła się pod nazwą „ClawdBot” – co było bezpośrednim nawiązaniem do modelu Claude od Anthropic, bo właśnie Claude napędzał większość funkcji narzędzia. Anthropic wysłało wezwanie prawne dotyczące znaku towarowego, co zmusiło Steinbergera do zmiany nazwy najpierw na Moltbot, a potem na OpenClaw.
Ironia jest niemal literacka: Anthropic prawnie zaatakowało projekt, który generował im ogromny ruch w API. OpenAI wysłało ofertę.
Drugi rebranding wymagał według samego Steinbergera tajności godnej projektu Manhattan – skoordynowanych zmian na wszystkich platformach jednocześnie, żeby uniknąć kolejnej fali crypto-scammerów. Wydał 10 tysięcy dolarów na konto biznesowe na X, żeby zdobyć nazwę „OpenClaw”. W między czasie ktoś skopiował jego stronę i dystrybuował przez nią malware.
Komentarz redaktora
Obserwuję tę historię od kilku dni i szczerze – trudno o lepszy przykład tego, jak korporacyjne działy prawne mogą działać wbrew strategicznym interesom własnej firmy. Anthropic wysyła pismo do projektu, który de facto jest ich największym ambasadorem i płatnikiem za API. OpenAI widzi okazję i po prostu dzwoni. Steinberger wybrał tego, kto zrozumiał jego warunki. Ot, cała historia.
– Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Agent zamiast chatbota – zmiana, którą widać w danych
OpenAI od dłuższego czasu zmagało się z własną agentową ofertą. Agents API, Agents SDK, przeglądarka Atlas – żaden z tych projektów nie złapał takiego wiatru w żagle, co OpenClaw zbudowany przez jednego człowieka w rekordowym tempie. W samym styczniu Steinberger zrobił 6600 commitów. Nie wpisując kodu – rozmawiając z AI.
OpenClaw robi rzeczy, które większe firmy boją się wypuścić:
- dostęp root do systemu
- trwała pamięć między sesjami
- autonomiczne prowadzenie konwersacji i publikowanie treści
- działanie w obrębie całego środowiska PC, nie tylko przeglądarki
Harrison Chase, CEO LangChain, powiedział to wprost: „OpenAI nigdy by czegoś takiego nie wypuściło. Ale właśnie to czyni OpenClaw tym, czym jest.”
Open source pod dachem OpenAI – uwierzyć czy nie?
Steinberger postawił jeden warunek: projekt musi pozostać open source. Altman publicznie to potwierdził – OpenClaw ma trafić do niezależnej fundacji, którą OpenAI będzie wspierać.
Społeczność reaguje sceptycznie i trudno się dziwić. OpenAI to firma, która sama zmaga się z pozwami o to, jak bardzo jest „open” w stosunku do swoich pierwotnych założeń. Fundacja na razie istnieje tylko w deklaracjach – bez zarządu, bez dokumentów governance, bez jasnych praw do znaku towarowego.
Co ciekawe, OpenClaw błyskawicznie zyskał popularność w Chinach, gdzie można go sparować z DeepSeekiem i chińskimi komunikatorami. Baidu ogłosiło, że da użytkownikom swojej głównej aplikacji mobilnej bezpośredni dostęp do narzędzia.
Konsolidacja na rynku agentów trwa
OpenClaw to nie jedyne przejęcie w tym segmencie. Meta kupiła Manus AI i Limitless AI. Rynek agentów AI konsoliduje się szybko, a gracze, którzy przegapią ten moment, mogą nie mieć drugiej szansy.
Steinberger uważa, że agenty w stylu OpenClaw wyeliminują 80% obecnych aplikacji. „Każda aplikacja to teraz bardzo wolne API – czy chce tego, czy nie” – mówił w rozmowie z Lexem Fridmanem.
Altman napisał, że OpenClaw „stanie się kluczowym elementem naszej oferty produktowej”. To zdanie warto zapamiętać.
