Przez lata panowało przekonanie, że AI zastąpi konsultantów zarządczych. Dziś wychodzi na jaw, że jest odwrotnie: największe laboratoria AI potrzebują McKinsey, Deloitte i Accenture, żeby w ogóle dotrzeć do korporacyjnych klientów.
Koniec lutego przyniósł zaskakującą wiadomość z San Francisco. OpenAI ogłosił pakiet wieloletnich partnerstw z czterema największymi firmami doradczymi na świecie: Boston Consulting Group, McKinsey, Accenture i Capgemini. Program dostał nazwę „Frontier Alliances” i ma jeden cel: przepchnąć platformę agentów AI do wnętrza dużych korporacji, gdzie samodzielnie OpenAI nie ma wejścia.
Dlaczego korporacje nie wdrażają AI same?
Bo nie potrafią. To brzmi brutalnie, ale dane mówią same za siebie.
OpenAI wprost przyznało w komunikacie, że główną przeszkodą w adopcji agentów AI przez duże firmy nie jest jakość modeli, lecz to, jak organizacje te narzędzia wdrażają i uruchamiają. Denise Dresser, dyrektor ds. przychodów w OpenAI, powiedziała CNBC: „Working side by side with OpenAI enhances our ability to help companies reimagine their business to capture more value from AI.”
Firmy mają Copilota. Mają GPT albo Claude. Ale jak przyznała Mina Alaghband, była partnerka w McKinsey: „I would say at McKinsey, there are some use cases where those tools are applicable, but there are many where they are not sufficiently enterprise-grade. They don’t have sufficient guardrails.”
To zdanie wiele tłumaczy. Dostęp do modelu to jedno. Zintegrowanie go z systemami ERP, procedurami compliance, wymogami regulacyjnymi i kulturą organizacyjną dużej firmy to zupełnie inna historia.
Podział ról w Frontier Alliances
Układ jest przemyślany i każdy partner dostał inne zadanie:
- McKinsey i BCG zajmują się wyższym poziomem strategicznym: pomagają zarządom firm określić, gdzie skupić wysiłki, jak przeprojektować modele operacyjne i jak wbudować AI w codzienną pracę
- Accenture odpowiada za modernizację architektur danych i bezpieczne skalowanie wdrożeń agentów
- Capgemini skupia się na implementacji technicznej i integracji z istniejącymi systemami klientów
Inżynierowie z zespołu Forward Deployed Engineering OpenAI będą pracować ramię w ramię z tymi firmami bezpośrednio u klientów.
Anthropic też to robi, i to wcześniej
OpenAI nie jest pionierem w tej strategii. Anthropic działał szybciej.
W październiku 2025 roku Anthropic podpisał rozszerzone, wieloletnie partnerstwo z Deloitte. To największe wdrożenie korporacyjne w historii firmy: Claude dostępny dla ponad 470 000 pracowników Deloitte, a 15 000 z nich przejdzie certyfikację w zakresie pracy z modelem. W grudniu 2025 doszło do kolejnego ruchu: trzyletnie porozumienie z Accenture, która powołała nawet dedykowaną jednostkę Accenture Anthropic Business Group i zapowiedziała szkolenie 30 000 specjalistów.
Szacuje się, że dziś nawet 80-85% przychodów Anthropic pochodzi z klientów korporacyjnych. OpenAI jest dopiero w drodze: enterprise to około 40% przychodów, ale CFO Sarah Friar zapowiedziała, że cel na 2026 rok to 50%.
Komentarz redaktora
Obserwuję ten wyścig z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony: świetnie, że AI w końcu trafi głębiej do dużych organizacji, które mają realną moc sprawczą i mogą tę technologię zastosować na dużą skalę. Z drugiej strony warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę potrzebujemy pośrednika za setki milionów dolarów, żeby korporacja wdrożyła oprogramowanie? Jeśli AI jest tak przełomowa, jak się twierdzi, to dlaczego firmy nie są w stanie zrobić tego same? Być może to sygnał, że obecne modele są wciąż zbyt skomplikowane w obsłudze, a nie tak „transformacyjne” jak głosi marketing. A może to po prostu stary jak świat mechanizm dystrybucji przez zaufanych doradców. Oba scenariusze mają swoją logikę. Pytanie, czy za kilka lat będziemy się śmiać z tego, że McKinsey pobierało grube honoraria za wdrożenie czegoś, co „działa samo z siebie”.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Zagrożenie dla SaaS-owych gigantów
Ten układ może boleśnie uderzyć w kogoś, kto w tym wyścigu się nie liczy: w Salesforce, Workday, ServiceNow i Microsoft. Wszystkie te firmy od lat sprzedają oprogramowanie przez te same firmy consultingowe, które teraz podpisują umowy z OpenAI i Anthropic.
Inwestorzy wyciągnęli wnioski. Kurs akcji wymienionych spółek zareagował nerwowo na wieść o nowych aliansach. Jeśli wielkie firmy zaczną wdrażać agenty AI zamiast kupować licencje na dedykowane systemy SaaS, cały model biznesowy tej branży stanie pod znakiem zapytania.
Konsultanci agnostyczni? Tylko w teorii
Jest jeden haczyk w całej tej układance. Firmy consultingowe z natury rzeczy są technologicznie agnostyczne. McKinsey pracuje jednocześnie z Google (wdrożenia Gemini), z Anthropic i teraz z OpenAI. Żadna z tych umów nie daje wyłączności.
W praktyce konsultant doradzający bankowi może polecić modele OpenAI do jednego projektu i Claude do innego, zależnie od wymogów. To daje pewne bezpieczeństwo klientom, ale też oznacza, że żadne z laboratoriów AI nie kupuje sobie lojalności, tylko dostęp do kanału dystrybucji.
Kto w tej grze wygra? Prawdopodobnie ten, kto najszybciej zbuduje reputację niezawodności w regulowanych branżach: bankowości, ubezpieczeniach, ochronie zdrowia. To właśnie tam strach przed halucynacjami modeli jest największy i tam konsultant jako bufor odpowiedzialności ma największy sens.
