Jensen Huang, szef Nvidii, przyznał w środę podczas konferencji Morgan Stanley Technology, Media and Telecom w San Francisco, że jego firma prawdopodobnie zakończy inwestowanie w OpenAI i Anthropic. Oficjalne uzasadnienie brzmi prosto: oba podmioty szykują się do debiutu na giełdzie, a IPO zamyka okno na tego rodzaju transakcje. Tyle że to wyjaśnienie nie przekonuje nikogo, kto zna reguły gry na rynku inwestycji prywatnych.
Inwestorzy regularnie wchodzą w spółki niemal do momentu ich upublicznienia, szukając ostatnich punktów procentowych zwrotu. Nvidia zaś sprzedaje chipom obu firmom tony sprzętu i zarabia na tym krocie. Nie potrzebuje „podbijać” zysku przez kolejne rundy inwestycyjne.
Cyrk z wzajemnymi zobowiązaniami
Żeby zrozumieć, co się naprawdę wydarzyło, warto cofnąć się do września zeszłego roku. Nvidia ogłosiła wtedy chęć zainwestowania nawet 100 miliardów dolarów w OpenAI. Michael Cusumano, profesor MIT Sloan, skomentował tę informację bez owijania w bawełnę, określając układ jako „kind of a wash” i wskazując, że OpenAI i tak zamierzało kupić chipów od Nvidii za równowartość tej kwoty.
Efekt? Gdy w zeszłym tygodniu finalizowano 110-miliardową rundę OpenAI, Nvidia dołożyła do puli jedynie 30 miliardów dolarów. Sam Huang przyznał to wprost: zainwestowanie pełnych 100 miliardów jest „probably not in the cards.”
Relacja z Anthropic wygląda jeszcze bardziej skomplikowanie. Dwa miesiące po ogłoszeniu przez Nvidię inwestycji wartości 10 miliardów dolarów w tę firmę, Dario Amodei stanął na scenie w Davos i bez nazywania nikogo po imieniu porównał sprzedaż zaawansowanych chipów AI zatwierdzonym chińskim klientom do „selling nuclear weapons to North Korea.” Każdy wiedział, o kogo chodzi.
Komentarz redakcji
Oficjalne wyjaśnienie Huanga jest zbyt proste, żeby w nie uwierzyć. Argument o oknie IPO to pretekst, nie powód. Ale zanim zaczniemy pisać o „rozpadzie sojuszy” w branży AI, warto zachować spokój i spojrzeć na fakty. Nvidia jest w niezwykłej pozycji: zarabia na wszystkich stronach tego konfliktu jednocześnie, bo każda firma AI kupuje jej sprzęt niezależnie od politycznych pozycji. Z drugiej strony, gdy portfolio inwestycyjne obejmuje jedną firmę, która właśnie podpisała kontrakt z Pentagonem, i drugą, którą Pentagon właśnie wpisał na czarną listę, utrzymywanie udziałów w obu staje się nie tyle problemem wizerunkowym, co potencjalnym problemem regulacyjnym. Pytanie, które naprawdę warto sobie zadać, brzmi: czy Huang z wyprzedzeniem widział, dokąd zmierza ta geopolityczna rozgrywka, czy dał się zaskoczyć razem z resztą branży?
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl
Dwa obozy, jedno portfolio
Komentarz Huanga pada w szczególnym momencie. Kilka dni wcześniej administracja Trumpa wpisała Anthropic na listę zagrożeń łańcucha dostaw Pentagonu, zakazując agencjom federalnym i wykonawcom wojskowym korzystania z jej technologii. Powodem: odmowa Anthropic na wykorzystanie swoich modeli do autonomicznej broni i masowej inwigilacji obywateli.
W ciągu kilku godzin OpenAI ogłosiło własną umowę z Pentagonem. Reakcja użytkowników była natychmiastowa:
- Claude wspiął się na szczyt rankingu App Store w USA, wyprzedzając ChatGPT
- Odinstalowania ChatGPT wzrosły o 295% w ciągu doby
- Jeszcze w styczniu Anthropic znajdowało się poza pierwszą setką aplikacji według danych Sensor Tower
Nvidia siedzi teraz z udziałami w dwóch spółkach, które obrały diametralnie różne kursy polityczne. Jedna jest nowym partnerem Departamentu Obrony. Druga jest przez ten departament blokowana.
Wyjście z trudnej sytuacji
Brzytwa Ockhama mówi: wybierz najprostsze wyjaśnienie. Tutaj najprostsze jest takie, że Jensen Huang stara się po cichu wyjść z inwestycyjnego trójkąta, który stał się dla niego obciążeniem. Argument o IPO to elegancka furtka, pozwalająca zrobić to bez rozdrapywania ran i bez wskazywania palcem na kogokolwiek.
Nvidia nie potrzebuje tych inwestycji. Zarabia na chipach bez względu na to, kto wygra wojnę o dominację na rynku AI. Tyle że w momencie, gdy jej portfelowe spółki angażują się w spory z rządem USA i wzajemnie oskarżają się o kłamstwa, pozostawanie w środku tego konfliktu w roli inwestora przestaje mieć sens.
Huang powiedział to, co musiał powiedzieć. Pytanie, co naprawdę stoi za tą decyzją, pozostaje otwarte.
