Zaledwie dwa miesiące po dołączeniu do OpenAI, były brytyjski minister finansów George Osborne pojawił się na szczycie AI Impact Summit w Delhi z przekazem, który trudno nazwać subtelnym: kraje, które nie postawią na sztuczną inteligencję, staną się słabsze i biedniejsze. I – co ciekawe – skierował tę wiadomość dokładnie do tych rządów, które mogą zostać klientami jego nowego pracodawcy.
Osborne stoi na czele programu OpenAI for Countries – inicjatywy, której celem jest pomaganie rządom w budowie krajowej infrastruktury AI: centrów danych, lokalnych wersji ChatGPT, szkoleń kadr. Wartość całego projektu Stargate, którego jest globalnym rozszerzeniem, szacuje się na 500 miliardów dolarów.
Strach przed chińskim AI czy marketingowy pitch?
Przesłanie Osborne’a w Delhi było dwuczęściowe. Po pierwsze – FOMO. Kraje, które nie wskoczą do pociągu z AI, ryzykują, że ich pracownicy po prostu… wyjadą tam, gdzie ta technologia już działa. Po drugie – wybór: albo AI z USA, albo AI z Chin.
„Wiele krajów, które nie są Stanami Zjednoczonymi ani Chińską Republiką Ludową, odczuwa dwa sprzeczne uczucia jednocześnie” – mówił Osborne zebranym przywódcom. Z jednej strony obawiają się, że przegapią rewolucję technologiczną. Z drugiej – niepokoją ich kwestie suwerenności: jak polegać na potężnym AI kontrolowanym przez obce mocarstwo?
Odpowiedź Osborne’a? Właśnie temu ma służyć OpenAI for Countries – demokratycznej alternatywie dla modeli pochodzących z autorytarnych reżimów.
Komentarz Piotra Wolniewicza, Redaktora Naczelnego AIPORT.pl: Słucham Osborne’a i widzę tu bardzo zgrabną sprzedaż opakowaną w język geopolityki. Były minister finansów, teraz lobbysta OpenAI, jedzie na światowe szczyty i mówi rządom: „bójcie się zostać w tyle”. To klasyczna technika – stwórz poczucie pilności, wyeliminuj alternatywy (masz US albo Chiny, wybieraj), a potem zaoferuj swój produkt jako jedyne rozsądne wyjście. Nie mówię, że się myli w diagnozie – przepaść technologiczna między krajami realnie rośnie. Ale warto pamiętać, kto płaci za ten przekaz.
Rewolwer polityczny kręci się coraz szybciej
Osborne nie jest w tej roli osamotniony. Brytyjscy politycy masowo lądują w amerykańskich gigantach technologicznych:
- Nick Clegg (były wicepremier) – przez ponad sześć lat był szefem ds. polityki w Meta
- Rishi Sunak (były premier) – doradca Microsoft i Anthropic, nadal zasiadający w parlamencie
- George Osborne (były kanclerz) – dyrektor zarządzający OpenAI for Countries od grudnia 2025
Wspólny mianownik? Sieć kontaktów w rządach całego świata i rozumienie, jak działają regulatorzy. To dokładnie to, czego potrzebują firmy walczące o kontrakty rządowe.
„Capability overhang” – nowe straszydło branży
Kilka tygodni przed szczytem w Delhi OpenAI opublikowało raport zatytułowany „Ending the Capability Overhang”. Dokument opisuje rosnącą przepaść między krajami, które faktycznie korzystają z zaawansowanego AI, a tymi, które dopiero zaczynają. Według raportu, typowy zaawansowany użytkownik sięga po narzędzia AI siedem razy intensywniej niż przeciętny użytkownik – i chodzi tu nie o proste zapytania, lecz o złożone, wieloetapowe zadania.
Osborne prezentuje to jako argument za pilnym działaniem. Krytycy mogą powiedzieć, że to też świetny argument sprzedażowy.
Co z tym szczytem w Delhi?
Na tym samym forum pojawił się Sriram Krishnan – starszy doradca ds. AI z Białego Domu. Jego przekaz był jeszcze bardziej bezpośredni: Waszyngton chce, żeby reszta świata korzystała z amerykańskiego AI.
Inicjatywa OpenAI for Countries obejmuje dziś ponad 50 państw, a kolejne 30 rządów wyraziło zainteresowanie przystąpieniem – w tym Wielka Brytania i kilka krajów UE. Program przewiduje partnerstwa w zakresie edukacji, ochrony zdrowia, cyberbezpieczeństwa i szkoleń AI. Wśród pierwszych partnerów edukacyjnych znalazły się m.in. Estonia, Grecja, Włochy, Słowacja i Kazachstan.
Polska na tej liście się nie pojawiła. Jeszcze.
