MyFitnessPal sfinalizował przejęcie Cal AI – viralowej aplikacji do liczenia kalorii, którą dwóch licealistów zbudowało od zera w niecałe dwa lata. Transakcja zamknęła się w grudniu ubiegłego roku, a jej szczegóły finansowe nie zostały ujawnione.
Cal AI to aplikacja, która podbijała rankingi w App Store przez ostatnie dwa lata. Działa prosto: robisz zdjęcie jedzenia, a AI szacuje kalorie. Żadnych tabel, żadnego ręcznego wpisywania. Efekt? Ponad 15 milionów pobrań i ponad 30 milionów dolarów rocznych przychodów. Twórcy? Zach Yadegari i Henry Langmack – obaj zaczęli budować aplikację jeszcze w liceum.
Jak MyFitnessPal zauważył konkurenta
Mike Fisher, CEO MyFitnessPal, przyznał wprost, że firma obserwuje ok. 70 konkurentów korzystając z narzędzi takich jak Sensor Tower. Cal AI zaczęło pojawiać się na radarze już na początku 2025 roku, kiedy aplikacja zaczęła piąć się w górę rankingów.
„We watch the entire competitor suite” – powiedział Fisher. „They definitely caught our eye, I would say, early last year, and we have been talking to them ever since, on and off.”
Rozmowy trwały niemal rok. I, jak przyznaje Fisher, nie były to łatwe negocjacje – twórcy Cal AI nie musieli sprzedawać, co stawiało ich w komfortowej pozycji negocjacyjnej.
Głos rozsądku
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Ta historia ma w sobie coś, co w branży tech zdarza się rzadko – autentyczność. Dwóch nastolatków, prosta idea, egzekucja na poziomie, który zawstydza wiele startupów z doświadczonymi teamami. Z jednej strony – gratulacje i zasłużony sukces. Z drugiej strony warto zadać pytanie: co tak naprawdę kupił MyFitnessPal? Technologię? Użytkowników? A może po prostu wyeliminował rosnącego konkurenta, zanim ten stał się realnym zagrożeniem? Historia zna wiele przypadków, kiedy przejęte aplikacje po prostu… znikały. Fisher zapewnia, że Cal AI pozostanie niezależne. Zobaczymy, czy za rok czy dwa ta obietnica przetrwa próbę czasu.
Dwa rynki, dwa podejścia
Fisher twierdzi, że obie aplikacje służą różnym grupom użytkowników i nie zamierza ich łączyć. Różnica jest fundamentalna:
- Cal AI – szybkość ponad precyzję. Snap, AI szacuje, idziesz dalej.
- MyFitnessPal – szczegółowość. Baza 20 milionów produktów, 68 500 marek, posiłki z ponad 380 sieci restauracji. Tu możesz wpisać trzy ogórki kiszone, a nie dwa.
Brzmi jak sensowna logika portfolio. Ale rodzi pytanie: jeśli grupy użytkowników są tak różne, po co w ogóle przejęcie? Odpowiedź pewnie leży w tym, że granica między „chcę szybko” a „chcę dokładnie” jest płynna – i lepiej mieć obie strony rynku pod jednym dachem.
19-latek prowadzi startup z college’u
Yadegari ma teraz 19 lat i nadal prowadzi Cal AI – już jako jednostkę w ramach MFP – studiując równocześnie. Człowiek, który pracował w weekendy i organizował zespołowy stand-up w niedzielne wieczory, bo reszta tygodnia była zajęta szkołą.
Warto wspomnieć, że Yadegari stał się viralowy w ubiegłym roku z zupełnie innego powodu. Przy 4.0 GPA i działającym, rentownym startupu na koncie – 15 z 18 topowych uczelni odmówiło mu przyjęcia. Jego post na X wywołał szeroką dyskusję o tym, czego tak naprawdę szukają komisje rekrutacyjne prestiżowych uczelni.
Ostatecznie zdecydował się na studia po tym, jak lato w hakerskim domu otoczonym klasycznymi dropoutami z Doliny Krzemowej uświadomiło mu, że dyplom jednak otwiera drzwi, których inaczej nie otworzy.
Co dalej z Cal AI?
Pierwsza integracja już nastąpiła – użytkownicy Cal AI zyskali dostęp do bazy żywieniowej MyFitnessPal. Fisher nie planuje na razie dalszych zmian. Cały siedmioosobowy team Cal AI, plus kontrahenci, zostali zatrudnieni przez MFP.
Warunki finansowe transakcji nie zostały ujawnione. Przy 30 milionach dolarów rocznych przychodów można założyć, że Yadegari i Langmack wyszli z tego bardzo dobrze. Co do tego, jak długo twórcy muszą pozostać w MyFitnessPal – Fisher milczy. Cztery lata to branżowy standard przy takich przejęciach, ale potwierdzenia brak.
Historia Cal AI to jeden z ciekawszych przypadków ostatnich lat: pomysł, który można opisać w jednym zdaniu, zbudowany przez nastolatków, w cieniu szkolnych obowiązków, urósł do poziomu, który zmusił lidera rynku do sięgnięcia do portfela. Proste bywa najskuteczniejsze.
