Meta Platforms podpisała wielomiliardową umowę z Google na wynajem układów TPU (Tensor Processing Units) do trenowania i uruchamiania kolejnej generacji modeli językowych. Wieloletni deal, o którym jako pierwszy poinformował portal The Information powołując się na osobę zaangażowaną w negocjacje, może fundamentalnie zmienić układ sił na rynku chipów AI.
Ani Meta, ani Google nie skomentowały sprawy oficjalnie. Ale brak komentarza w tym przypadku mówi więcej niż niejeden komunikat prasowy.
Koniec monopolu Nvidii? Jeszcze nie, ale kierunek jest wyraźny
Przez lata Nvidia dominowała rynek chipów AI tak absolutnie, że jej GPU-y stały się wręcz synonimem infrastruktury sztucznej inteligencji. Meta była jednym z największych klientów firmy Jensena Huanga. Na początku tego miesiąca podpisała kolejny kontrakt na zakup chipów Vera Rubin, kiedy tylko wejdą do produkcji. W tym tygodniu AMD ogłosiło z kolei umowę z Mete na sprzedaż chipów o wartości nawet 60 miliardów dolarów, włącznie z nowymi Instinct MI400.
A teraz do gry wchodzi Google z TPU.
Meta wyraźnie realizuje strategię dywersyfikacji. Nie chce być zakładnikiem jednego dostawcy, nawet jeśli tym dostawcą jest Nvidia.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
To ciekawa partia szachów. Z jednej strony Meta buduje sobie pole manewru i uniezależnia się od jednego dostawcy – co jest strategicznie jak najbardziej rozsądne. Z drugiej, warto zadać pytanie: czy TPU Google’a są rzeczywiście gotowe na tak wymagające workloady treningowe jak te, które Meta planuje? Google sam jest w końcu bezpośrednim konkurentem Meta na rynku AI. Wynajmujesz chipy od kogoś, kto jednocześnie ściga się z tobą o użytkowników, modele i wpływy. Jak długo taka współpraca może być wolna od napięć? Kibicuję tej umowie, bo zdrowa konkurencja dla Nvidii to dobra wiadomość dla całej branży. Ale zachowuję ostrożność.
TPU jako rosnący biznes Google
Google od dawna pozycjonuje swoje TPU jako tańszą i coraz bardziej wydajną alternatywę dla GPU Nvidii. W grudniu ubiegłego roku Reuters informował, że firma aktywnie szuka sposobów na zwiększenie rynkowego zasięgu tych układów. Sprzedaż TPU stała się jednym z kluczowych motorów wzrostu przychodów Google Cloud i odpowiedzią dla inwestorów pytających, czy miliardowe nakłady na AI przynoszą jakikolwiek zwrot.
Deal z Metą to dla Google nie tylko kontrakt. To dowód, że TPU mogą obsłużyć jeden z najtrudniejszych klientów w branży.
Własne chipy Meta? Projekt w kłopotach
Jest jeszcze jeden wątek tej historii, o którym warto wspomnieć. The Information donosi jednocześnie, że Meta napotyka poważne problemy z własnymi projektami chipów AI. Firma miała scrapped najbardziej zaawansowany układ, który rozwijała na potrzeby trenowania modeli. To tłumaczy część desperacji dywersyfikacyjnej – skoro własna droga okazuje się trudniejsza niż zakładano, trzeba kupować od innych.
Sytuacja wygląda więc tak:
- Meta kupuje chipy od Nvidii (obecne i przyszłe generacje)
- Meta kupuje chipy od AMD (kontrakt do 60 mld dolarów)
- Meta wynajmuje TPU od Google (wielomiliardowy, wieloletni deal)
- Wewnętrzny projekt chipów Mety – w znacznej mierze porzucony
To nie jest dywersyfikacja z pozycji siły. To w dużej mierze plan awaryjny.
Co dalej?
Według The Information Meta rozważa też zakup TPU bezpośrednio do własnych centrów danych, już od przyszłego roku – choć status tych rozmów pozostaje niejasny. Jeśli to się zmaterializuje, relacja między dwoma gigantami wejdzie na zupełnie nowy poziom.
Na razie Nvidia odczuwa ten sygnał rynkowo – kurs akcji spółki spadł o ponad 5% w dniu ogłoszenia informacji. Wall Street rozumie, co ta układanka oznacza dla długoterminowej pozycji lidera.
