Meta testuje nową funkcję w swoim asystencie AI – narzędzie do wyszukiwania produktów, które bezpośrednio konkuruje z rozwiązaniami OpenAI i Google. To kolejny sygnał, że wielkie platformy AI przestają być tylko „rozmówcami” – stają się pośrednikami handlowymi.
Funkcja trafia na razie do wybranej grupy użytkowników w Stanach Zjednoczonych, korzystających z przeglądarki internetowej Meta AI. Działa prosto: użytkownik prosi chatbota o sugestie zakupowe, a ten odpowiada karuzelą zdjęć produktów z opisami marek, cenami i linkami do sklepów. Do tego dołącza krótkie wyjaśnienie, dlaczego poleca konkretne opcje.
Rzecznik Meta potwierdził, że narzędzie jest testowane, ale odmówił podania szczegółów dotyczących szerszego wdrożenia.
Personalizacja – atut i ryzyko jednocześnie
To, co wyróżnia podejście Meta spośród konkurencji, to właśnie głęboka personalizacja. Jak ustalił Bloomberg testując funkcję, chatbot dostosowuje rekomendacje do lokalizacji użytkownika oraz płci wnioskowanej z imienia – przykładowo, gdy zapytano o kurtki puchowe, Meta AI uwzględniła lokalizację w Nowym Jorku i zaproponowała modele damskie.
I tu zaczynają się pytania, których Meta na razie woli unikać.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: „Meta ma coś, czego nie ma ani OpenAI, ani Google w tym samym stopniu – dekady danych behawioralnych z Facebooka i Instagrama. To ogromna przewaga konkurencyjna przy budowaniu asystenta zakupowego. Ale właśnie dlatego ta funkcja powinna budzić czujność. Kto decyduje, które produkty trafiają do rekomendacji? Czy marki, które płacą Meta za reklamy, mają pierwszeństwo w wynikach? Tego na razie nie wiemy. A to pytanie fundamentalne – bo jeśli AI-shopping staje się nowym formatem reklamy, tylko nieoznakowanej, to mamy poważny problem zaufania. Równocześnie nie można ignorować faktu, że użytkownicy naprawdę potrzebują lepszych narzędzi do research’u zakupowego. Pytanie brzmi: kto na tym zarobi i na jakich zasadach?”
Rzecznik firmy nie odpowiedział na pytania dotyczące ewentualnych prowizji od poleceń ani nie skomentował, czy Meta AI faworyzuje marki, które już wykupują reklamy na Facebooku lub Instagramie.
Zuckerberg mówi o „personal superintelligence”
Za całą strategią stoi jasno zdefiniowana ambicja CEO. Zuckerberg otwarcie stawia sobie za cel zbudowanie „personal superintelligence” – i właśnie w tym kontekście narzędzia zakupowe nabierają sensu. Nie chodzi o to, żeby chatbot był mądrzejszy od ChatGPT w rozwiązywaniu zadań matematycznych. Chodzi o to, żeby stał się centralnym punktem codziennego życia użytkownika – włącznie z decyzjami zakupowymi.
Podczas rozmowy z inwestorami w styczniu Zuckerberg zapowiedział, że firma zacznie wkrótce pokazywać produkty, które udowodnią jej zdolność do dostarczania „uniquely personal experience” opartego na historii, zainteresowaniach i relacjach użytkownika.
Brzmi dobrze. Brzmi też jak opis systemu, który o użytkowniku wie absolutnie wszystko.
Rynek e-commerce AI rozgrzewa się do czerwoności
Meta nie jest tutaj pionierem – raczej spóźnionym, ale potężnym graczem. Warto przypomnieć, jak wygląda pole bitwy:
- ChatGPT wprowadził Shopping Research już wcześniej, umożliwiając wyszukiwanie produktów z zewnętrznych źródeł
- Google Gemini czerpie bezpośrednio z ekosystemu Google Shopping i Google Merchant Center
- Perplexity od miesięcy testuje zakupowe możliwości swojego „answer engine”
- Meta AI wchodzi z największą bazą danych o preferencjach konsumentów na świecie
Na razie w chatbocie Meta nie ma opcji płatności ani checkoutu – użytkownicy klikają w linki do zewnętrznych sklepów, żeby dokończyć zakup. To może się zmienić.
Co to oznacza dla rynku?
Jeśli Meta zdecyduje się na model prowizyjny od poleceń, wchodzi w bezpośrednią konkurencję nie tylko z innymi chatbotami, ale też z porównywarkami cenowymi, afiliacyjnymi platformami i – docelowo – z samym Google Shopping.
Skala ma tu kluczowe znaczenie. Meta AI jest dostępna dla ponad trzech miliardów użytkowników Facebooka, Instagrama i WhatsApp. Żaden inny chatbot nie startuje z takiego pułapu zasięgu.
Pełne wdrożenie funkcji zakupowej spodziewane jest w połowie 2026 roku. Do tego czasu Meta będzie zbierać dane o tym, jak użytkownicy reagują na rekomendacje. I to właśnie te dane – bardziej niż sama technologia – zdecydują o tym, czy projekt ma szansę przekształcić się w pełnoprawny kanał handlowy.
