„E-maile mojego kolegi brzmią jakby napisał je robot.” „Mój szef za bardzo pokochał AI.” „Nie wiem już, z kim rozmawiam – z człowiekiem czy z jego GPT.” Takie skargi coraz częściej trafiają do Amy Gallo, redaktorki Harvard Business Review i autorki książki o trudnych relacjach w pracy. I trudno się dziwić – AI oficjalnie weszło do świata konfliktów zawodowych.
Pracodawcy i eksperci od technologii zachęcają do używania AI w pracy, obiecując lepsze pomysły, wyższą produktywność, większą efektywność. Tyle że w tym wyścigu za wydajnością nikt nie zadał sobie dość głęboko pytania: co AI robi z ludzkimi relacjami w miejscu pracy?
Sześć sposobów, w jakie AI psuje to, co zbudowałeś
Gallo wymienia konkretne mechanizmy, przez które narzędzia AI mogą szkodzić relacjom zawodowym. Warto je znać.
Po pierwsze – wzrasta kognitywne obciążenie. Kiedy nie wiem, czy piszę do człowieka, do człowieka używającego AI, czy po prostu do bota, muszę poświęcić dodatkowy czas i energię na to, żeby zrozumieć, dlaczego ton się zmienił albo dlaczego ktoś użył słowa, które do niego nie pasuje. To drobna praca emocjonalna, ale sumuje się. Badania potwierdzają: kiedy ludzie podejrzewają, że wiadomość napisało AI, zaczynają kwestionować samą relację i to, czy ta druga osoba w ogóle się stara.
Po drugie – zamiast efektywności, powstaje „workslop”. Pojęcie to pochodzi z głośnego badania opublikowanego w HBR, które opisuje zalewanie współpracowników bezużytecznym, generowanym przez AI szumem informacyjnym. Połowa badanych uznała kolegów, którzy wysyłają taki „workslop”, za mniej kreatywnych, kompetentnych i godnych zaufania. 42% – za mniej wiarygodnych. 37% – za mniej inteligentnych. A co trzecia osoba donosi o tym innym.
- zaufanie spada, gdy AI przejmuje komunikację, która powinna być osobista
- kompetencje są postrzegane niżej u osób, które nadużywają generowanych treści
- chęć współpracy maleje – 1/3 respondentów mniej chętnie pracuje z kolegami wysyłającymi „workslop”
Po trzecie – i to uważam za szczególnie ciekawy wątek – AI eliminuje tarcia, których naprawdę potrzebujemy. Professor Linda Hill z Harvard Business School nazywa to „creative abrasion”: zdolność do generowania nowych pomysłów przez dyskusję, spór, ścieranie się perspektyw. Kiedy piszemy skrypt trudnej rozmowy z pomocą chatbota zamiast po prostu ją przeprowadzić, tracimy właśnie tę wartościową szorstkość.
Po czwarte – uniemożliwia budowanie prawdziwych relacji. To w niezręcznych momentach, w wyrażaniu słabości i w rozwiązywaniu nieporozumień naprawdę poznajemy innych.
Po piąte – erroduje zaufanie (tu badania mówią jasno: AI poprawia „kognitywną” stronę zaufania – jasność, precyzję – ale niszczy jego „afektywną” stronę: ciepło, autentyczność).
I po szóste – może nas trenować do bycia mniej uprzejmymi.
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl: Czytam te analizy i rozumiem niepokój. Ale zatrzymuję się przy jednym pytaniu: czy naprawdę problemem jest AI, czy raczej to, że przez lata tolerowaliśmy w miejscach pracy taki poziom komunikacyjnego hałasu, że każda kolejna warstwa – teraz generowana maszynowo – jeszcze bardziej wszystko zagłusza? AI tylko ujawniło coś, co już było zepsute. Z drugiej strony – i tu Gallo ma rację – relacje buduje się właśnie w tych niedoskonałych, ludzkich momentach. Jeśli oddamy je algorytmom, zostaniemy z wydajnością, ale bez czegoś, czego żadna metryka nie zmierzy. Pytanie, które powinny zadać sobie firmy, brzmi nie „czy AI niszczy relacje”, ale „jak używamy AI i dlaczego tak bardzo chcemy uciec od prawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem”.
Kiedy AI w relacjach zawodowych ma sens
Gallo nie twierdzi, że AI nie ma miejsca w pracy. Wyznacza jednak konkretne granice.
Kluczowe pytanie brzmi: czy ta interakcja dotyczy wykonania zadania, czy budowania relacji? Jeśli to drugie – odłóż AI na bok.
Transakcyjne kontakty – tak. Mailowanie do wykonawcy, który nie wywiązuje się z umowy? Spokojnie możesz użyć AI. Wiadomość do kolegi, z którym budujesz zaufanie od trzech lat? Napisz sam.
Ważna jest też transparentność. Jeden ze współpracowników Gallo wysłał jej plan wywiadu z adnotacją: „ChatGPT assisted with some question ideation and the layout.” I to wystarczyło – wiedziała, skąd pochodzi jedno nietrafiające pytanie, nie musiała się zastanawiać, czy coś zmieniło się w tej relacji.
Wreszcie – AI może być mostem, nie celem. Narzędzie może pomóc wymyślić, jak zacząć rozmowę z nowym członkiem zespołu, zaproponować temat na spotkanie jeden na jeden, przypomnieć, żeby zaproponować kolędze wspólną kawę. Ale to wciąż tylko most do prawdziwego kontaktu.
Relacje buduje się w nieidealnych momentach
Alexandra Samuel, ekspertka zajmująca się połączeniem człowieka z technologią, ujęła to krótko: „There’s already so much bullshit in work life.” I właśnie dlatego nasz „detektor bzdur” reaguje na robotyczne interakcje – bo dokłada kolejną warstwę na to, co już jest za grube.
Relacje w pracy sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi, bardziej zaangażowani, lepiej radzimy sobie z trudnymi momentami. Budują je tysiące małych, niedoskonałych interakcji. Kiedy oddajemy je AI – nie tylko oszczędzamy czas. Outsource’ujemy właśnie te chwile, które tworzą więź.
Zanim naciśniesz „generate” przy kolejnym mailu do kolegi, warto zadać sobie jedno pytanie: co tak naprawdę chcę tu osiągnąć? I czy AI mi w tym pomoże – czy raczej stanie na przeszkodzie?
