Grindr, największa na świecie aplikacja randkowa dla społeczności LGBTQ+, testuje właśnie subskrypcję o nazwie EDGE, która może kosztować nawet 499 dolarów miesięcznie. To niemal 6 tysięcy dolarów rocznie za algorytm, który ma znaleźć ci partnera. Pilotaż ruszył w Australii i Nowej Zelandii, teraz trafia do wybranych miast w USA i Kanadzie.
Firma oficjalnie ogłosiła, że chce stać się „AI-first company”. Chief Product Officer AJ Balance napisał w firmowym blogu:
„Grindr staje się firmą stawiającą AI na pierwszym miejscu. W praktyce oznacza to szybszą, mądrzejszą, bardziej spersonalizowaną aplikację, która pomaga nawiązywać kontakty z mniejszym wysiłkiem i sprawia, że każda rozmowa ma znaczenie.”
Za tę filozofię przyjdzie zapłacić dużo więcej niż dotychczas. Dotąd najdroższa opcja, Grindr Unlimited, kosztowała między 28 a 45 dolarów miesięcznie. EDGE winduje poprzeczkę dramatycznie w górę.
Co właściwie dostajemy za te pieniądze?
EDGE opiera się na autorskim systemie sztucznej inteligencji firmy, dumnie nazwanym „gAI” (wymawiane: gay-I). System ma działać w trzech głównych obszarach:
- Discover – codzienne, spersonalizowane rekomendacje profili, żeby mniej scrollować, a więcej trafiać na kogoś odpowiedniego
- Profile Insights – sygnały kompatybilności jeszcze przed wysłaniem pierwszej wiadomości
- A-List – przegląd poprzednich rozmów i „nietrafionych połączeń”, żeby wracać do kontaktów, które gdzieś zginęły w gąszczu powiadomień
Do tego dochodzą wszystkie funkcje z pakietu Unlimited, w tym brak reklam.
Reakcja sieci była… przewidywalna. Na platformie X zawrzało po tym, jak użytkownicy zaczęli publikować zrzuty ekranu z cenami:
https://twitter.com/digbickbabes/status/1885780000000000000
„$350 a month for… GRINDR?” – napisał jeden z użytkowników, a tweet zebrał tysiące polubień.
Głos rozsądku
Piotr Wolniewicz, Redaktor Naczelny AIPORT.pl:
Rozumiem logikę biznesową stojącą za EDGE. Grindr od lat zmaga się ze słabnącym kursem akcji – w ciągu ostatnich sześciu miesięcy spadł o ponad 38%. Firma musi gdzieś szukać wzrostu przychodów i premium AI brzmi jak gotowa odpowiedź. Ale zadaję sobie pytanie: czy użytkownik aplikacji randkowej naprawdę potrzebuje AI za 500 dolarów miesięcznie, żeby umówić się na kawę? Z drugiej strony – jeśli ktoś traktuje networking i relacje poważnie, może uznać, że czas zaoszczędzony na scrollowaniu jest wart tej ceny. Niepokoi mnie jednak co innego: Grindr obsługuje niemal 15 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie, a duża część tej społeczności to osoby w krajach rozwijających się lub po prostu ludzie bez grubego portfela. Budowanie przyszłości aplikacji wokół produktu za 6 tysięcy dolarów rocznie to ryzyko wyjścia z zasięgu własnej bazy. I jeszcze jedno otwarte pytanie – jak głęboko gAI sięga po dane o użytkownikach? Firma zapewnia, że wrażliwe dane zdrowotne są „kategorycznie wyłączone z przetwarzania przez AI”, ale w przypadku aplikacji dla społeczności LGBTQ+, szczególnie w krajach o restrykcyjnym prawie, stawką jest coś więcej niż komfort scrollowania.
Czy to trend, czy eksperyment?
Grindr nie jest tu pionierem. Tinder w grudniu 2023 roku uruchomił tier „Tinder Select” za 499 dolarów miesięcznie, dostępny tylko na zaproszenie. Żadna z głównych platform randkowych – Bumble, Hinge – nie przekroczyła dotąd bariery 100 dolarów miesięcznie za premium.
Ceny w testach są zróżnicowane i zależą od użytkownika. Niektórzy widzą ofertę za 80 dolarów tygodniowo, inni za 349,99 lub 499,99 miesięcznie. Grindr testuje, co rynek wytrzyma.
Firma podkreśla, że pilotaż w Australii i Nowej Zelandii przyniósł „pozytywne reakcje społeczności i silne zaangażowanie”. Nie podaje jednak żadnych konkretnych liczb. EDGE pozostaje opcjonalny, a dotychczasowe plany subskrypcyjne zostają bez zmian.
Na razie wygląda to jak kosztowny eksperyment. Czy stanie się nowym standardem branży? Odpowiedź przyjdzie wraz z danymi z pilotażu. Rynek jest cierpliwy, ale użytkownicy – niekoniecznie.
